Nie będzie reklam na autobusach? Zapłacą pasażerowie

Grzegorz Lisicki
24.11.2009 aktualizacja: 2009-11-23 23:15
A A A Drukuj
Oklejony doszczętnie reklamą tramwaj na ul. Puławskiej Fot. Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Branża reklamowa nie jest zadowolona z nowych zasad współpracy z ZTM. - Miasto rezygnuje z pokaźnych wpływów do kasy - argumentują jej przedstawiciele.
SERWISY
- Coś ustalamy, a oni to natychmiast wywalają i robią po swojemu - twierdzą przedstawiciele branży reklamowej, którzy rozmawiali z "Gazetą" (chcą zachować anonimowość). Poszło o ustalenia okrągłego stołu reklamowego, czyli spotkań urzędników, przedstawicieli branży reklamowej i społeczników. Celem był kompromis, który uporządkuje reklamę w mieście. Nad komunikacją miejską pracował tzw. podstolik tranzytowy. - Byliśmy bliscy wypracowania nowych rozwiązań - mówi "Gazecie" nasz rozmówca. Zakładano, że z autobusów i tramwajów stopniowo będą znikać oklejające całe boki i szyby siatki z reklamami wielkoformatowymi. Branża tłumaczy: - Kompromis wyobrażamy sobie tak, że wszyscy ustępują. Nasze reklamy wielkoformatowe zajmują zaledwie 20 proc. taboru. Zgodziliśmy się ograniczyć ich liczbę, ale chcieliśmy też jednak, żeby na części taboru, głównie starych tramwajach typu 13N, siatki jednak były dopuszczone. Natomiast na tramwajach kupionych za pieniądze z UE i z gwarancją na lakier miało nie być żadnych reklam. W ten sposób wszyscy mogli być zadowoleni - opowiada nasz rozmówca. Jednak Zarząd Transportu Miejskiego bez uzgodnienia podjął decyzję, która ograniczyła naszą działalność - skarży się nasz rozmówca.

Ta decyzja to całkowity zakaz zawierania nowych umów na wielkoformatową reklamę (czyli siatki na oknach) na autobusach i tramwajach. Te istniejące mają zniknąć po wygaśnięciu umów, czyli maksymalnie do końca przyszłego roku. A od kilku tygodni ZTM pozwala zaklejać nowymi reklamami wyłącznie tylne ściany w autobusach, a w tramwajach - burty od strony drzwi. Okna mają bezwzględnie pozostać wolne od reklam.

- Ale my jako branża się o tym oficjalnie nie dowiedzieliśmy z ZTM, tylko od przewoźników, którzy odmówili umieszczenia nowych reklam, motywując to zakazem właśnie wprowadzonym przez ZTM - twierdzi przedstawiciel jednej z firm. Jego zdaniem ostatnie zamieszanie z zakazem reklam pokazuje, jak wygląda współpraca z ZTM. - Podjęliśmy interwencję u wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza. Ten miał poprosić Zarząd Transportu o wyjaśnienia.

- Na spotkaniach podstolika tylko na początku pojawiał się ktoś ważny. Później najczęściej młodzi ludzie, którzy tłumaczyli się nieznajomością rzeczy, obiecywali przekazać sprawę przełożonym. A później wychodzili z obrad. W tej sytuacji nie ma mowy o żadnym kompromisie między branżą a miastem - podkreślają nasi rozmówcy.

ZTM odpowiada, że główną przesłanką wprowadzenia nowych zasad jest estetyka. - Tramwaje 13N są brzydkie same w sobie, a oklejone reklamą jeszcze tracą. No i od przyszłego roku stopniowo będą szły na żyletki. Stanowiska branży reklamowej nie rozumiem. Nowe zasady są wynikiem wypracowanego przy podstoliku stanowiska wszystkich stron - mówi Igor Krajnow, rzecznik ZTM.

Według przedstawicieli branży reklamowej nowe zasady uderzą w pasażerów. Zmniejszy się bowiem ilość pieniędzy w spółkach. W MZA przychód z reklamy w trzech kwartałach tego roku to 1,5 mln zł. - Przeznaczamy je np. na organizację Dni Transportu Publicznego, czyli atrakcje dla mieszkańców - wyjaśnia Adam Stawicki, rzecznik spółki. Tramwaje Warszawskie dostały za reklamę 3,6 mln zł. - Przeznaczamy je na bieżącą działalność przewozową, czyli dofinansowujemy płacone nam przez miasto opłaty za tzw. wozokilometr [stawka za każdy przejechany kilometr taborem należącym do spółki] - wyjaśnia Teresa Kotwica, szefowa marketingu TW.

Gdy tych pieniędzy zabraknie, różnicę pokryje budżet miasta. Wydatki miasta na całą komunikację wynoszą 1,5 mld zł rocznie. Wpływy z reklam u wszystkich przewoźników to 38 mln zł. - Za każdym razem słyszymy, że wobec wydatków na komunikację 38 mln to kropla w budżecie. Niech ktoś mi powie, że 38 mln zł to mało pieniędzy. To ponad 30 nowych autobusów - złości się nasz rozmówca. ZTM tłumaczy, że umowy z przewoźnikami zapewniają im dość gotówki na nowe pojazdy.

Bez reklam spółki przewozowe będą też musiały płacić więcej za lakierowanie taboru. - Wszystkie pojazdy, na których wiszą siatki, na koniec roku są malowane na koszt firm reklamowych - wyjaśnia nasz rozmówca. - Konkluzja tej awantury jest taka, że za "korzyści" z braku reklam na taborze zapłacą przewoźnicy albo budżet miasta. Czyli mieszkańcy niby zyskają, ale tak naprawdę stracą - mówi nasz rozmówca.

Przeczytaj także: Most Północny zje korozja. Dlaczego?



Podziel się

  • Branża rozmawia... pis_to_pic 24.11.09, 09:48

    Efekty rozmów branży widać w metrze, gdzie reklama znajduje się na każdymkroku. Na ścianach bilbordy, naklejki, projekcje z rzutników. W taborze napodłodze, na oknie, na poręczy, nad »

  • Reklama - branża specjalnej troski? dorsai68 24.11.09, 12:20

    Takie wrażenie odnoszę, gdy czytam wypowiedzi ludzi z tej branży. Pan "anonimowy rozmówca" zdaje się nie dostrzegać jednej, podstawowej, sprawy: gdy kupuję np. autobus, to ten autobus jest »

Najnowsze wiadomości z Warszawy