Drużyna Struzika w składzie unijnej porcelany
28.11.2009
aktualizacja: 2009-11-27 21:22
Fot. Albert Zawada / AG
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego denerwuje się, dziennikarze krytykują. A urzędnicy marszałka Struzika (PSL) robią po swojemu - dzielą unijne euro tak wolno, że doprowadzają przedsiębiorców i społeczników do rozpaczy. W zohydzaniu Unii Europejskiej okazują się skuteczniejsi od Radia Maryja.
ZOBACZ TAKŻE
- Zamkną 20 przedszkoli? Urząd Struzika daje i odbiera (27-11-09, 09:00)
- Olejniczak został kandydatem na prezydenta Warszawy (30-11-09, 09:00)
- Biją się o władzę, a unijne pieniądze przepadają (05-02-10, 09:00)
- Panie marszałku: oszukał pan mieszkańców (23-12-09, 08:00)
- "PiS zasłużył na mniej niż zero" (04-12-09, 10:00)
- Kanibalizm na lewicy, czyli czym wygrywa Gronkiewicz-Waltz (03-12-09, 10:00)
- Marek Borowski kandydatem na prezydenta Warszawy? (02-12-09, 10:00)
- Zniknie jedyna społeczna szkoła w Piastowie? (25-11-09, 11:00)
- 60 dzieci chodzi do przedszkola dzięki UE (09-11-09, 06:00)
- Żołnierz Struzika bierze władzę na Mazowszu (13-10-09, 12:00)
- Palma odbiła Mazowszu? Czyli jak promuje się region (31-01-10, 13:00)
W piątek opisaliśmy dramat Stowarzyszenia Rodziców TU, które prowadzi i zakłada wiejskie przedszkola na Mazowszu. Realizuje ideę wpisującą się w priorytety rządu Tuska. Tworzenie takich placówek to w opinii ekspertów najlepsza droga wyrównywania szans edukacyjnych mieszkańców głębokiej prowincji.
Wzór, który zniechęca
Wiejskie samorządy budują przedszkola rzadko i niechętnie. Grupa pasjonatów z TU wystarała się o unijną pomoc i z powodzeniem tworzy nowe placówki dla maluchów w najmniejszych miejscowościach. Są bezpłatne, integrują wiejskie społeczności. Uczą się w nich dzieci rolników, które w innym przypadku na edukację przedszkolną nie miałyby szans.
Wydawać by się mogło, że urzędnicy odpowiedzialni za promocję unijnej pomocy pokażą TU jako przykład wzorcowy. Nic podobnego. Odpowiedzialna z to podległa marszałkowi Struzikowi Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych doprowadziła stowarzyszenie na skraj bankructwa. Poszło o księgowość - urzędnicy Struzika twierdzą, że TU źle rozlicza pieniądze. W efekcie 1 stycznia stowarzyszenie może zostać bez grosza, a wtedy nie zapłaci nauczycielom. Jego liderzy nie będą mogli spać spokojnie, bo za powodzenie projektu odpowiadają własnym majątkiem - z ich kont będzie można ściągnąć pieniądze na obowiązkowe składki pracowników wiejskich przedszkoli.
Kto szuka, ten znajduje
To nie pierwsze opisane przez nas efekty działań mazowieckich speców dzielących unijne euro. W jeszcze bardziej bezwzględny sposób potraktowali drobnych przedsiębiorców z dotkniętej bezrobociem Radomskiego, którym unijną pomoc próbowało załatwić Szydłowieckie Forum Gospodarcze. Tu urzędnicy Struzika wykazali się skrupulatnością - miesiącami kontrolowali dokumentację. Doszukali się formalnych braków i obiecanych pieniędzy nie chcieli przekazać. Trzeba było dwóch lat i interwencji Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, aby pieniądze trafiły do beneficjentów.
Mazowiecka jednostka cieszy się złą nawet wśród pracowników firm specjalizujących się w załatwianiu unijnych dotacji. Początkowo cieszyli się, że na brak pracy nie będą narzekać, bo w latach 2007-13 Mazowsze ma dostać z Brukseli 3 mld euro. Teraz nie potrafią ukryć złości. - Jednostka zatrudnia ponad 300 osób, ale do nikogo nie można się dodzwonić, a internetowy system składania wniosków stale się zawiesza. Nie śpimy po nocach, musimy stale tłumaczyć się przed klientami z opóźnień - mówią.
Mazowieckie kłopoty z wykorzystaniem unijnych euro widać w statystykach. Nasz region jest maruderem, choć tak dużej liczby urzędników zajmujących się dzieleniem unijnych euro nie ma nigdzie w Polsce.
Księstwo nie do zdobycia
O tym wszystkim pisaliśmy w odcinkach. Bez skutku. Wysocy urzędnicy Ministerstwa Rozwoju Regionalnego w nieoficjalnych wypowiedziach złoszczą się, ale są bezradni, bo samorząd Mazowsze ma gwarantowaną ustawą autonomię, a pod wodzą Adama Struzika stał się udzielnym księstwem. Politycznie też nic nie da się zrobić, bo ludowcy tradycyjnie lekceważą wszystkich, którzy nie są ich elektoratem. Dają więc chętnie dotacje strażom pożarnym, plebaniom, łożą na budowę wiejskich dróg i kanalizacji. Przedsiębiorcy i działacze oświatowi to już nie ich elektorat, więc dwór marszałka Struzika się o nich nie troszczy.
Ich interesów powinna bronić Platforma. Jednak najskuteczniejsi politycy tej partii przeszli do administracji rządowej, a młodzi pozostawieni w samorządzie Mazowsza zostali przez ludzi Struzika zdominowani.
Problem nieudolnych mazowieckich urzędników można by rozwiązać na szczytach władzy. Jednak Platformie brakuje woli walki. Ludowców traktują jako zło konieczne. - Z PiS przecież nie pójdziemy, z lewicą nie mamy większości. Najlepszy sposób na marginalizację PSL to nasz lepszy wyrok w przyszłorocznych wyborach samorządowych - mówią posłowie PO z Mazowsza.
Wzór, który zniechęca
Wiejskie samorządy budują przedszkola rzadko i niechętnie. Grupa pasjonatów z TU wystarała się o unijną pomoc i z powodzeniem tworzy nowe placówki dla maluchów w najmniejszych miejscowościach. Są bezpłatne, integrują wiejskie społeczności. Uczą się w nich dzieci rolników, które w innym przypadku na edukację przedszkolną nie miałyby szans.
Wydawać by się mogło, że urzędnicy odpowiedzialni za promocję unijnej pomocy pokażą TU jako przykład wzorcowy. Nic podobnego. Odpowiedzialna z to podległa marszałkowi Struzikowi Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych doprowadziła stowarzyszenie na skraj bankructwa. Poszło o księgowość - urzędnicy Struzika twierdzą, że TU źle rozlicza pieniądze. W efekcie 1 stycznia stowarzyszenie może zostać bez grosza, a wtedy nie zapłaci nauczycielom. Jego liderzy nie będą mogli spać spokojnie, bo za powodzenie projektu odpowiadają własnym majątkiem - z ich kont będzie można ściągnąć pieniądze na obowiązkowe składki pracowników wiejskich przedszkoli.
Kto szuka, ten znajduje
To nie pierwsze opisane przez nas efekty działań mazowieckich speców dzielących unijne euro. W jeszcze bardziej bezwzględny sposób potraktowali drobnych przedsiębiorców z dotkniętej bezrobociem Radomskiego, którym unijną pomoc próbowało załatwić Szydłowieckie Forum Gospodarcze. Tu urzędnicy Struzika wykazali się skrupulatnością - miesiącami kontrolowali dokumentację. Doszukali się formalnych braków i obiecanych pieniędzy nie chcieli przekazać. Trzeba było dwóch lat i interwencji Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, aby pieniądze trafiły do beneficjentów.
Mazowiecka jednostka cieszy się złą nawet wśród pracowników firm specjalizujących się w załatwianiu unijnych dotacji. Początkowo cieszyli się, że na brak pracy nie będą narzekać, bo w latach 2007-13 Mazowsze ma dostać z Brukseli 3 mld euro. Teraz nie potrafią ukryć złości. - Jednostka zatrudnia ponad 300 osób, ale do nikogo nie można się dodzwonić, a internetowy system składania wniosków stale się zawiesza. Nie śpimy po nocach, musimy stale tłumaczyć się przed klientami z opóźnień - mówią.
Mazowieckie kłopoty z wykorzystaniem unijnych euro widać w statystykach. Nasz region jest maruderem, choć tak dużej liczby urzędników zajmujących się dzieleniem unijnych euro nie ma nigdzie w Polsce.
Księstwo nie do zdobycia
O tym wszystkim pisaliśmy w odcinkach. Bez skutku. Wysocy urzędnicy Ministerstwa Rozwoju Regionalnego w nieoficjalnych wypowiedziach złoszczą się, ale są bezradni, bo samorząd Mazowsze ma gwarantowaną ustawą autonomię, a pod wodzą Adama Struzika stał się udzielnym księstwem. Politycznie też nic nie da się zrobić, bo ludowcy tradycyjnie lekceważą wszystkich, którzy nie są ich elektoratem. Dają więc chętnie dotacje strażom pożarnym, plebaniom, łożą na budowę wiejskich dróg i kanalizacji. Przedsiębiorcy i działacze oświatowi to już nie ich elektorat, więc dwór marszałka Struzika się o nich nie troszczy.
Ich interesów powinna bronić Platforma. Jednak najskuteczniejsi politycy tej partii przeszli do administracji rządowej, a młodzi pozostawieni w samorządzie Mazowsza zostali przez ludzi Struzika zdominowani.
Problem nieudolnych mazowieckich urzędników można by rozwiązać na szczytach władzy. Jednak Platformie brakuje woli walki. Ludowców traktują jako zło konieczne. - Z PiS przecież nie pójdziemy, z lewicą nie mamy większości. Najlepszy sposób na marginalizację PSL to nasz lepszy wyrok w przyszłorocznych wyborach samorządowych - mówią posłowie PO z Mazowsza.
Przeczytaj także: Zamkną 20 przedszkoli? Urząd Struzika daje i odbiera
-
Drodzy politycy po...
schepke
28.11.09, 13:54
Jak dalej będziecie tolerować tego hamulcowego, to nie będzie lepszego wynikuw następnych wyborach. Bo nie zagłosuje na cieniasów którzy udają że nie widząjak wielki strażak i przydupasy »
-
Droga 721 Nadarzyn- Konstancin, Struzik do roboty!
janfranciszek
28.11.09, 15:28
Jest jedna z najbardziej ruchliwych dróg wojewódzkich w Polsce, 20% pojazdów to TIR-y. Miejscami ma 5,5 metra szerokości, ciężarówki muszą zjeżdżać na sam (zniszczony) skraj jezdni aby nie »
-
a tu inne przedstawienie faktów
kasiabezkotka
01.12.09, 17:00
www.mazowia.eu/page/index.php?str=768&id=618»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


