Kanty przy warszawskim reklamowym okrągłym stole?

Grzegorz Lisicki
30.11.2009 aktualizacja: 2009-11-29 21:16
A A A Drukuj
Pracownicy ZDM usuwają nielegalne reklamy Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Trwa zawirowanie wokół zakończonych już obrad Warszawskiego Okrągłego Stołu Reklamowego. Branża zarzuca miastu manipulacje i oświadcza, że więcej nie siądzie do rozmów z urzędnikami.
"W tej grze nasza branża nie powinna dalej uczestniczyć" - takim zdaniem kończy się oświadczenie Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej (IGRZ) ogłoszone kilka dni po zakończeniu obrad Warszawskiego Okrągłego Stołu Reklamowego, który przez rok starał się osiągnąć kompromis w sprawie obecności reklam w mieście. Na początku listopada w Pałacu Ślubów odbyło się ostatnie posiedzenie Stołu. Podczas obrad przewodnicząca Rady Warszawy i pomysłodawczyni Stołu Ewa Malinowska-Grupińska zaproponowała, by na jakiś czas zawiesić jego działalność. - Wypracowaliśmy katalog zmian legislacyjnych, nad którymi obecnie pracuje Ministerstwo Infrastruktury. Pod koniec roku ten pakiet wróci do nas do konsultacji - zapowiada pani przewodnicząca w rozmowie z "Gazetą".

Ale nie wszystko wygląda tak różowo. - Pozostaje np. ogromna szara strefa nielegalnej reklamy. To jeden z powodów, dla których mam też poczucie porażki - mówiła podczas spotkania Malinowska-Grupińska.

Nie tylko pani przewodnicząca ma takie poczucie. Kilka dni temu także Izba wydała komunikat, w którym pisze, że "z uznaniem przyjęła inicjatywę powołania Stołu Reklamowego, gdzie wypracowano na zasadzie konsensusu szereg postulatów. W tym samym czasie niektóre agendy miejskie podejmowały arbitralne decyzje będące w sprzeczności z ideą i dążeniem Stołu".

- Na przykład zlikwidowanie przez ZDM wszystkich (legalnych - jak podkreśla branża) reklam w tzw. pasie drogi. Z jednej strony miasto zakazuje reklam przy drodze, z drugiej w szykowanej właśnie uchwale podnosi za nią stawki. Komu ma to służyć i jaki jest sens? - pyta Lech Kaczoń, prezes IGRZ.

Według branży miasto wodzi ją też za nos w sprawie przetargu na wiaty przystankowe. Kilkakrotnie zapowiadany, od trzech lat wciąż czeka na ogłoszenie. Ostatnim terminem podanym przez wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza jest przełom stycznia i lutego. Kto wygra przetarg, będzie mógł umieścić na przystankach podświetlane reklamy w zamian za utrzymanie wiat. Inne zastrzeżenia dotyczą opisywanej już w "Gazecie" sprawy reklam na autobusach i podejmowanych z zaskoczenia decyzji dotyczących ich umieszczania. Branża reklamowa zarzuca także przedstawicielom ratusza opór wobec kompromisu w zespole pracującym nad ogólnymi zasadami umieszczania reklam w mieście. - Z naszego punktu widzenia Okrągły Stół Reklamowy był próbą manipulacji. Pokazowe działania i decyzje sprzeczne z ustaleniami naraz - mówi Lech Kaczoń. - Stawiam więc pytanie o sens tych obrad, angażowania dziesiątek ludzi i miejskich pieniędzy. Taka gra nie ma według nas sensu.

Marcin Rutkiewicz ze stowarzyszenia MiastoMojeAwNim.PL, które aktywnie uczestniczyło w obradach: - No cóż. To, co napisano w oświadczeniu, rzeczywiście się działo. Początek spotkania, wstaje pan Kaczoń i mówi, że urzędnicy właśnie zrobili to i to. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Ale faktem jest, że miasto nie ma polityki reklamowej, poszczególne komórki działają osobno.

Tomasz Gamdzyk, naczelnik miejskiego wydziału estetyki, też z rezerwą ocenia rezultat ponad rocznych obrad: - Stół często nie przypominał okrągłego, ale negocjacyjny, przy którym rozmawiano o branżowych interesach.

Czy oświadczenie Izby oznacza, że branża reklamowa już nie będzie rozmawiać z urzędnikami, co może doprowadzić do kolejnej wojny w stylu: "Wy nam zakaz, to my wam nowy gatunek nośników w reprezentacyjnych miejscach"? Ewa Malinowska-Grupińska: - Jestem pewna, że do dalszych rozmów dojdzie. Lech Kaczoń: - Zawsze jesteśmy otwarci na konstruktywne propozycje, ale nie na gadanie dla gadania, nawet przy okrągłym stole.

Przeczytaj także: Nie będzie reklam na autobusach? Zapłacą pasażerowie



Podziel się

  • Pogonić spamerów! three-gun-max 30.11.09, 09:59

    Reklamiarze to największe szambo jakie można znaleźć. Goście na pełen etat kombinują jak oszukać i zrobić ludziom wodę z mózgu. Bardzo dobrze, że ten chłam im likwidują.»

  • Śmieciarze szabo 30.11.09, 10:41

    W Warszawie to akurat nie ma branży reklamowej. Są syfiarzo-smieciarze, którzymają gdzieś jak i w jakim otoczeniu ulokowana jest ich tablica reklamowa. ZDMpodjął pierwszą słuszną - i na »

Najnowsze wiadomości z Warszawy