Kanty przy warszawskim reklamowym okrągłym stole?
30.11.2009
aktualizacja: 2009-11-29 21:16
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Trwa zawirowanie wokół zakończonych już obrad Warszawskiego Okrągłego Stołu Reklamowego. Branża zarzuca miastu manipulacje i oświadcza, że więcej nie siądzie do rozmów z urzędnikami.
ZOBACZ TAKŻE
- Precedensowa decyzja: kara za reklamę na dachu auta (30-01-10, 09:00)
- Góry śniegu na coś się przydają - nowy pomysł z Mokotowa (25-01-10, 19:37)
- Reklamy na budynkach wreszcie zakazane! (18-12-09, 09:00)
- Kanibalizm na lewicy, czyli czym wygrywa Gronkiewicz-Waltz (03-12-09, 10:00)
- Nie będzie reklam na autobusach? Zapłacą pasażerowie (24-11-09, 08:00)
- Likwidujcie dzikie reklamy przy wjeździe do stolicy! (14-11-09, 10:00)
- Rewolucyjna zmiana: na autobusach nie będzie reklam (07-11-09, 10:00)
- Zbliża się koniec szpecenia kamienic reklamami (27-10-09, 10:00)
"W tej grze nasza branża nie powinna dalej uczestniczyć" - takim zdaniem kończy się oświadczenie Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej (IGRZ) ogłoszone kilka dni po zakończeniu obrad Warszawskiego Okrągłego Stołu Reklamowego, który przez rok starał się osiągnąć kompromis w sprawie obecności reklam w mieście. Na początku listopada w Pałacu Ślubów odbyło się ostatnie posiedzenie Stołu. Podczas obrad przewodnicząca Rady Warszawy i pomysłodawczyni Stołu Ewa Malinowska-Grupińska zaproponowała, by na jakiś czas zawiesić jego działalność. - Wypracowaliśmy katalog zmian legislacyjnych, nad którymi obecnie pracuje Ministerstwo Infrastruktury. Pod koniec roku ten pakiet wróci do nas do konsultacji - zapowiada pani przewodnicząca w rozmowie z "Gazetą".
Ale nie wszystko wygląda tak różowo. - Pozostaje np. ogromna szara strefa nielegalnej reklamy. To jeden z powodów, dla których mam też poczucie porażki - mówiła podczas spotkania Malinowska-Grupińska.
Nie tylko pani przewodnicząca ma takie poczucie. Kilka dni temu także Izba wydała komunikat, w którym pisze, że "z uznaniem przyjęła inicjatywę powołania Stołu Reklamowego, gdzie wypracowano na zasadzie konsensusu szereg postulatów. W tym samym czasie niektóre agendy miejskie podejmowały arbitralne decyzje będące w sprzeczności z ideą i dążeniem Stołu".
- Na przykład zlikwidowanie przez ZDM wszystkich (legalnych - jak podkreśla branża) reklam w tzw. pasie drogi. Z jednej strony miasto zakazuje reklam przy drodze, z drugiej w szykowanej właśnie uchwale podnosi za nią stawki. Komu ma to służyć i jaki jest sens? - pyta Lech Kaczoń, prezes IGRZ.
Według branży miasto wodzi ją też za nos w sprawie przetargu na wiaty przystankowe. Kilkakrotnie zapowiadany, od trzech lat wciąż czeka na ogłoszenie. Ostatnim terminem podanym przez wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza jest przełom stycznia i lutego. Kto wygra przetarg, będzie mógł umieścić na przystankach podświetlane reklamy w zamian za utrzymanie wiat. Inne zastrzeżenia dotyczą opisywanej już w "Gazecie" sprawy reklam na autobusach i podejmowanych z zaskoczenia decyzji dotyczących ich umieszczania. Branża reklamowa zarzuca także przedstawicielom ratusza opór wobec kompromisu w zespole pracującym nad ogólnymi zasadami umieszczania reklam w mieście. - Z naszego punktu widzenia Okrągły Stół Reklamowy był próbą manipulacji. Pokazowe działania i decyzje sprzeczne z ustaleniami naraz - mówi Lech Kaczoń. - Stawiam więc pytanie o sens tych obrad, angażowania dziesiątek ludzi i miejskich pieniędzy. Taka gra nie ma według nas sensu.
Marcin Rutkiewicz ze stowarzyszenia MiastoMojeAwNim.PL, które aktywnie uczestniczyło w obradach: - No cóż. To, co napisano w oświadczeniu, rzeczywiście się działo. Początek spotkania, wstaje pan Kaczoń i mówi, że urzędnicy właśnie zrobili to i to. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Ale faktem jest, że miasto nie ma polityki reklamowej, poszczególne komórki działają osobno.
Tomasz Gamdzyk, naczelnik miejskiego wydziału estetyki, też z rezerwą ocenia rezultat ponad rocznych obrad: - Stół często nie przypominał okrągłego, ale negocjacyjny, przy którym rozmawiano o branżowych interesach.
Czy oświadczenie Izby oznacza, że branża reklamowa już nie będzie rozmawiać z urzędnikami, co może doprowadzić do kolejnej wojny w stylu: "Wy nam zakaz, to my wam nowy gatunek nośników w reprezentacyjnych miejscach"? Ewa Malinowska-Grupińska: - Jestem pewna, że do dalszych rozmów dojdzie. Lech Kaczoń: - Zawsze jesteśmy otwarci na konstruktywne propozycje, ale nie na gadanie dla gadania, nawet przy okrągłym stole.
Ale nie wszystko wygląda tak różowo. - Pozostaje np. ogromna szara strefa nielegalnej reklamy. To jeden z powodów, dla których mam też poczucie porażki - mówiła podczas spotkania Malinowska-Grupińska.
Nie tylko pani przewodnicząca ma takie poczucie. Kilka dni temu także Izba wydała komunikat, w którym pisze, że "z uznaniem przyjęła inicjatywę powołania Stołu Reklamowego, gdzie wypracowano na zasadzie konsensusu szereg postulatów. W tym samym czasie niektóre agendy miejskie podejmowały arbitralne decyzje będące w sprzeczności z ideą i dążeniem Stołu".
- Na przykład zlikwidowanie przez ZDM wszystkich (legalnych - jak podkreśla branża) reklam w tzw. pasie drogi. Z jednej strony miasto zakazuje reklam przy drodze, z drugiej w szykowanej właśnie uchwale podnosi za nią stawki. Komu ma to służyć i jaki jest sens? - pyta Lech Kaczoń, prezes IGRZ.
Według branży miasto wodzi ją też za nos w sprawie przetargu na wiaty przystankowe. Kilkakrotnie zapowiadany, od trzech lat wciąż czeka na ogłoszenie. Ostatnim terminem podanym przez wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza jest przełom stycznia i lutego. Kto wygra przetarg, będzie mógł umieścić na przystankach podświetlane reklamy w zamian za utrzymanie wiat. Inne zastrzeżenia dotyczą opisywanej już w "Gazecie" sprawy reklam na autobusach i podejmowanych z zaskoczenia decyzji dotyczących ich umieszczania. Branża reklamowa zarzuca także przedstawicielom ratusza opór wobec kompromisu w zespole pracującym nad ogólnymi zasadami umieszczania reklam w mieście. - Z naszego punktu widzenia Okrągły Stół Reklamowy był próbą manipulacji. Pokazowe działania i decyzje sprzeczne z ustaleniami naraz - mówi Lech Kaczoń. - Stawiam więc pytanie o sens tych obrad, angażowania dziesiątek ludzi i miejskich pieniędzy. Taka gra nie ma według nas sensu.
Marcin Rutkiewicz ze stowarzyszenia MiastoMojeAwNim.PL, które aktywnie uczestniczyło w obradach: - No cóż. To, co napisano w oświadczeniu, rzeczywiście się działo. Początek spotkania, wstaje pan Kaczoń i mówi, że urzędnicy właśnie zrobili to i to. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Ale faktem jest, że miasto nie ma polityki reklamowej, poszczególne komórki działają osobno.
Tomasz Gamdzyk, naczelnik miejskiego wydziału estetyki, też z rezerwą ocenia rezultat ponad rocznych obrad: - Stół często nie przypominał okrągłego, ale negocjacyjny, przy którym rozmawiano o branżowych interesach.
Czy oświadczenie Izby oznacza, że branża reklamowa już nie będzie rozmawiać z urzędnikami, co może doprowadzić do kolejnej wojny w stylu: "Wy nam zakaz, to my wam nowy gatunek nośników w reprezentacyjnych miejscach"? Ewa Malinowska-Grupińska: - Jestem pewna, że do dalszych rozmów dojdzie. Lech Kaczoń: - Zawsze jesteśmy otwarci na konstruktywne propozycje, ale nie na gadanie dla gadania, nawet przy okrągłym stole.
Przeczytaj także: Nie będzie reklam na autobusach? Zapłacą pasażerowie
-
Pogonić spamerów!
three-gun-max
30.11.09, 09:59
Reklamiarze to największe szambo jakie można znaleźć. Goście na pełen etat kombinują jak oszukać i zrobić ludziom wodę z mózgu. Bardzo dobrze, że ten chłam im likwidują.»
-
Śmieciarze
szabo
30.11.09, 10:41
W Warszawie to akurat nie ma branży reklamowej. Są syfiarzo-smieciarze, którzymają gdzieś jak i w jakim otoczeniu ulokowana jest ich tablica reklamowa. ZDMpodjął pierwszą słuszną - i na »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



