Starożytna pomoc rybami, czyli wróżki-oszustki?

Grzegorz Miecznikowski
30.11.2009 aktualizacja: 2009-11-30 13:51
A A A Drukuj
Wróżka Fot. Maciej Jarzebinski / AG
  • Jedno z ogłoszeń wróżki: 'Znam jak schudnąć bez diety'
Dieta bez diety, nauka magii, wróżenie z kości, a nawet "starożytna pomoc rybami" - takie ogłoszenia można znaleźć na słupach ogłoszeniowych, latarniach i ścianach budynków. - Zaczął się sezon na wróżby, trzeba uważać na naciągaczy - ostrzegają wróżki z długoletnim stażem.
SONDAŻ
Co to jest według Ciebie "starożytna pomoc rybami"?

rodzaj szamańskich praktyk
element czarnej magii
standardowa metoda wróżenia w krajach środziemnomorskich
sposób zaklinania dobrego losu
nie ma czegoś takiego

Andrzejki, niebawem Sylwester i karnawał - dla wróżek to najgorętszy okres pracy. Na mieście pojawia się coraz więcej ogłoszeń wróżek naciągaczek. Obklejone są nimi słupy i latarnie. Oszustki wychodzą także w miasto - można je spotkać w warszawskich klubach w czasie weekendowych imprez.

Tarot w toalecie

Siadają na kanapach lub przy stolikach i obserwują. Kiedy trafi się potencjalny klient, podchodzą i mówią, że ma problem, że trzeba oczyścić aurę, a przyszłość jest niepewna. - Miałem taką sytuację w weekend w jednym ze śródmiejskich klubów. Kobieta była nachalna, chciała wyciągnąć kasę. Tarota stawiała w ciemnym kącie albo w toalecie, żeby obsługa jej nie wyprosiła - opowiada Grzegorz, student UW. Dlaczego przeniosły się do klubów? - Klient pijany jest łatwiejszy i uwierzy we wszystko. Moja koleżanka wydała 150 zł na takiego tarota w toalecie. Obsługi nie powiadomiła, bo "wróżka" postraszyła ją rzuceniem klątwy - relacjonuje Grzegorz. I dodaje: - Pamiętam, że wróżka przychodziła też do klubu Tomba Tomba, ale była inna - nie nachalna, grzeczna i nie namawiała do wróżenia. Jak ktoś chciał, to powróżyła.

Ciekawą ofertę wróżki na ul. Chmielnej zauważyła użytkowniczka portalu społecznościowego Facebook.

"Dam naukę magii"

Oferta brzmi: "Wróżenie z kart, kulą i z Tarota. Zdejmowanie klątw i uroków. Znam jak schudnąć bez diety i sztucznych tworzyw. Znam jak odmłodzić się. Porady życiowe, miłosne i finansowe". Do tego dochodzi "Starożytna pomoc rybami" i nauka magii. Adnotacja pod ogłoszeniem: "Ofert towarzyskich proszę nie składać".

Dzwonię. Telefon odbiera kobieta. Mówi z silnym wschodnim akcentem.

- Ja w sprawie ogłoszenia.

- Którego? - pyta "wróżka".

- "Dam naukę magii"

- Rzucał pan już kiedyś magię?

- Nie. Interesuje mnie nauka od podstaw. Jakiej magii pani uczy?

- Białej, czarnej i voodoo. 100 zł za lekcję. Która pana interesuje?

- Chyba biała.

- Ktoś z rodziny posługiwał się magią? Bo jak nie to będzie ciężko, nawet jeśli ma pan talent. Magia w genach idzie.

Wróżka proponuje spotkanie w Złotych Tarasach. Próbuję dopytać o co chodzi ze "starożytnymi rybami".

- Na spotkaniu wszystko opowiem. Ale to też kosztuje - zaznacza kobieta.

Przedstawiam się. Mówię, że jestem dziennikarzem "Gazety". Kobieta odkłada słuchawkę. Próbuje zadzwonić raz jeszcze, ale telefon jest wyłączony.

Sezon naciągaczy

O tym, że niektóre ogłoszenia służą tylko naciągnięciu łatwowiernych klientów przekonują same wróżki.

Wróżka Margret zajmuje się chiromancją, wróżeniem z kart, numerologią i feng shui. Dyplom I i II stopnia wróżenia otrzymała w 1996 roku. - Nie twierdzę jednak, że szkoła uczyniła ze mnie wróżkę. Wróżenie wymaga przede wszystkim doświadczenia, które uzyskałam przez lata mojej pracy. Nie mniej ważne jest także doświadczenie życiowe - czytamy na jej stronie internetowej www.margret.pl.

Według niej sezon wróżbiarski sprzyja pojawieniu się naciągaczy, którzy chcą zarobić kilka złotych. Jak odróżnić więc prawdziwą wróżkę od naciągaczki? - Prawdziwa obroni się ilością poleceń, komentarzy na stronie czy na forach internetowych - twierdzi Wróżka Margret.

Podobne zdanie ma także Wróżka Gildia, która w zawodzie pracuje od 10 lat. Zajmuje się wróżeniem z kart i kości szamańskich (www.wrozkagildia.pl). - Zdrowy rozsądek powinien podpowiadać kiedy mamy styczność z oszustwem. Radzę kierować się opiniami znajomych o danej wróżce i własną intuicją.

- Można uczyć naraz białej magii, czarnej i voodoo? - dopytuję

- Ja wybrałam szamaństwo, które łączy w sobie te trzy rzeczy. Taka oferta jednak się wyklucza. To tak jakby być wegetarianinem, jeść tylko mięso, a pisać że jest się weganem - podkreśla Gildia.

- A co chodzi z "pomocą starożytnymi rybami"?

- O tym pierwszy raz słyszę. Jeszcze 10 lat temu całe środowisko wróżbiarskie się znało. Należało do niego kilkadziesiąt naprawdę wykwalifikowanych osób. Teraz pojawili się naciągacze i oszuści - podkreśla wróżka.

Jeśli wiesz, co to jest "starożytna pomoc rybami" - napisz do nas!



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy