Starożytna pomoc rybami, czyli wróżki-oszustki?
30.11.2009
aktualizacja: 2009-11-30 13:51
Dieta bez diety, nauka magii, wróżenie z kości, a nawet "starożytna pomoc rybami" - takie ogłoszenia można znaleźć na słupach ogłoszeniowych, latarniach i ścianach budynków. - Zaczął się sezon na wróżby, trzeba uważać na naciągaczy - ostrzegają wróżki z długoletnim stażem.
ZOBACZ TAKŻE
- Opanujcie się, to jeszcze nie święta - list czytelniczki (19-11-09, 09:00)
- Ty mnie ostrzyżesz, ja ci postawię tarota (17-07-09, 08:00)
- Przekręt na Krakowskim: naciągają na aniołki (10-07-09, 14:00)
SONDAŻ
Andrzejki, niebawem Sylwester i karnawał - dla wróżek to najgorętszy okres pracy. Na mieście pojawia się coraz więcej ogłoszeń wróżek naciągaczek. Obklejone są nimi słupy i latarnie. Oszustki wychodzą także w miasto - można je spotkać w warszawskich klubach w czasie weekendowych imprez.
Tarot w toalecie
Siadają na kanapach lub przy stolikach i obserwują. Kiedy trafi się potencjalny klient, podchodzą i mówią, że ma problem, że trzeba oczyścić aurę, a przyszłość jest niepewna. - Miałem taką sytuację w weekend w jednym ze śródmiejskich klubów. Kobieta była nachalna, chciała wyciągnąć kasę. Tarota stawiała w ciemnym kącie albo w toalecie, żeby obsługa jej nie wyprosiła - opowiada Grzegorz, student UW. Dlaczego przeniosły się do klubów? - Klient pijany jest łatwiejszy i uwierzy we wszystko. Moja koleżanka wydała 150 zł na takiego tarota w toalecie. Obsługi nie powiadomiła, bo "wróżka" postraszyła ją rzuceniem klątwy - relacjonuje Grzegorz. I dodaje: - Pamiętam, że wróżka przychodziła też do klubu Tomba Tomba, ale była inna - nie nachalna, grzeczna i nie namawiała do wróżenia. Jak ktoś chciał, to powróżyła.
Ciekawą ofertę wróżki na ul. Chmielnej zauważyła użytkowniczka portalu społecznościowego Facebook.
"Dam naukę magii"
Oferta brzmi: "Wróżenie z kart, kulą i z Tarota. Zdejmowanie klątw i uroków. Znam jak schudnąć bez diety i sztucznych tworzyw. Znam jak odmłodzić się. Porady życiowe, miłosne i finansowe". Do tego dochodzi "Starożytna pomoc rybami" i nauka magii. Adnotacja pod ogłoszeniem: "Ofert towarzyskich proszę nie składać".
Dzwonię. Telefon odbiera kobieta. Mówi z silnym wschodnim akcentem.
- Ja w sprawie ogłoszenia.
- Którego? - pyta "wróżka".
- "Dam naukę magii"
- Rzucał pan już kiedyś magię?
- Nie. Interesuje mnie nauka od podstaw. Jakiej magii pani uczy?
- Białej, czarnej i voodoo. 100 zł za lekcję. Która pana interesuje?
- Chyba biała.
- Ktoś z rodziny posługiwał się magią? Bo jak nie to będzie ciężko, nawet jeśli ma pan talent. Magia w genach idzie.
Wróżka proponuje spotkanie w Złotych Tarasach. Próbuję dopytać o co chodzi ze "starożytnymi rybami".
- Na spotkaniu wszystko opowiem. Ale to też kosztuje - zaznacza kobieta.
Przedstawiam się. Mówię, że jestem dziennikarzem "Gazety". Kobieta odkłada słuchawkę. Próbuje zadzwonić raz jeszcze, ale telefon jest wyłączony.
Sezon naciągaczy
O tym, że niektóre ogłoszenia służą tylko naciągnięciu łatwowiernych klientów przekonują same wróżki.
Wróżka Margret zajmuje się chiromancją, wróżeniem z kart, numerologią i feng shui. Dyplom I i II stopnia wróżenia otrzymała w 1996 roku. - Nie twierdzę jednak, że szkoła uczyniła ze mnie wróżkę. Wróżenie wymaga przede wszystkim doświadczenia, które uzyskałam przez lata mojej pracy. Nie mniej ważne jest także doświadczenie życiowe - czytamy na jej stronie internetowej www.margret.pl.
Według niej sezon wróżbiarski sprzyja pojawieniu się naciągaczy, którzy chcą zarobić kilka złotych. Jak odróżnić więc prawdziwą wróżkę od naciągaczki? - Prawdziwa obroni się ilością poleceń, komentarzy na stronie czy na forach internetowych - twierdzi Wróżka Margret.
Podobne zdanie ma także Wróżka Gildia, która w zawodzie pracuje od 10 lat. Zajmuje się wróżeniem z kart i kości szamańskich (www.wrozkagildia.pl). - Zdrowy rozsądek powinien podpowiadać kiedy mamy styczność z oszustwem. Radzę kierować się opiniami znajomych o danej wróżce i własną intuicją.
- Można uczyć naraz białej magii, czarnej i voodoo? - dopytuję
- Ja wybrałam szamaństwo, które łączy w sobie te trzy rzeczy. Taka oferta jednak się wyklucza. To tak jakby być wegetarianinem, jeść tylko mięso, a pisać że jest się weganem - podkreśla Gildia.
- A co chodzi z "pomocą starożytnymi rybami"?
- O tym pierwszy raz słyszę. Jeszcze 10 lat temu całe środowisko wróżbiarskie się znało. Należało do niego kilkadziesiąt naprawdę wykwalifikowanych osób. Teraz pojawili się naciągacze i oszuści - podkreśla wróżka.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Tarot w toalecie
Siadają na kanapach lub przy stolikach i obserwują. Kiedy trafi się potencjalny klient, podchodzą i mówią, że ma problem, że trzeba oczyścić aurę, a przyszłość jest niepewna. - Miałem taką sytuację w weekend w jednym ze śródmiejskich klubów. Kobieta była nachalna, chciała wyciągnąć kasę. Tarota stawiała w ciemnym kącie albo w toalecie, żeby obsługa jej nie wyprosiła - opowiada Grzegorz, student UW. Dlaczego przeniosły się do klubów? - Klient pijany jest łatwiejszy i uwierzy we wszystko. Moja koleżanka wydała 150 zł na takiego tarota w toalecie. Obsługi nie powiadomiła, bo "wróżka" postraszyła ją rzuceniem klątwy - relacjonuje Grzegorz. I dodaje: - Pamiętam, że wróżka przychodziła też do klubu Tomba Tomba, ale była inna - nie nachalna, grzeczna i nie namawiała do wróżenia. Jak ktoś chciał, to powróżyła.
Ciekawą ofertę wróżki na ul. Chmielnej zauważyła użytkowniczka portalu społecznościowego Facebook.
"Dam naukę magii"
Oferta brzmi: "Wróżenie z kart, kulą i z Tarota. Zdejmowanie klątw i uroków. Znam jak schudnąć bez diety i sztucznych tworzyw. Znam jak odmłodzić się. Porady życiowe, miłosne i finansowe". Do tego dochodzi "Starożytna pomoc rybami" i nauka magii. Adnotacja pod ogłoszeniem: "Ofert towarzyskich proszę nie składać".
Dzwonię. Telefon odbiera kobieta. Mówi z silnym wschodnim akcentem.
- Ja w sprawie ogłoszenia.
- Którego? - pyta "wróżka".
- "Dam naukę magii"
- Rzucał pan już kiedyś magię?
- Nie. Interesuje mnie nauka od podstaw. Jakiej magii pani uczy?
- Białej, czarnej i voodoo. 100 zł za lekcję. Która pana interesuje?
- Chyba biała.
- Ktoś z rodziny posługiwał się magią? Bo jak nie to będzie ciężko, nawet jeśli ma pan talent. Magia w genach idzie.
Wróżka proponuje spotkanie w Złotych Tarasach. Próbuję dopytać o co chodzi ze "starożytnymi rybami".
- Na spotkaniu wszystko opowiem. Ale to też kosztuje - zaznacza kobieta.
Przedstawiam się. Mówię, że jestem dziennikarzem "Gazety". Kobieta odkłada słuchawkę. Próbuje zadzwonić raz jeszcze, ale telefon jest wyłączony.
Sezon naciągaczy
O tym, że niektóre ogłoszenia służą tylko naciągnięciu łatwowiernych klientów przekonują same wróżki.
Wróżka Margret zajmuje się chiromancją, wróżeniem z kart, numerologią i feng shui. Dyplom I i II stopnia wróżenia otrzymała w 1996 roku. - Nie twierdzę jednak, że szkoła uczyniła ze mnie wróżkę. Wróżenie wymaga przede wszystkim doświadczenia, które uzyskałam przez lata mojej pracy. Nie mniej ważne jest także doświadczenie życiowe - czytamy na jej stronie internetowej www.margret.pl.
Według niej sezon wróżbiarski sprzyja pojawieniu się naciągaczy, którzy chcą zarobić kilka złotych. Jak odróżnić więc prawdziwą wróżkę od naciągaczki? - Prawdziwa obroni się ilością poleceń, komentarzy na stronie czy na forach internetowych - twierdzi Wróżka Margret.
Podobne zdanie ma także Wróżka Gildia, która w zawodzie pracuje od 10 lat. Zajmuje się wróżeniem z kart i kości szamańskich (www.wrozkagildia.pl). - Zdrowy rozsądek powinien podpowiadać kiedy mamy styczność z oszustwem. Radzę kierować się opiniami znajomych o danej wróżce i własną intuicją.
- Można uczyć naraz białej magii, czarnej i voodoo? - dopytuję
- Ja wybrałam szamaństwo, które łączy w sobie te trzy rzeczy. Taka oferta jednak się wyklucza. To tak jakby być wegetarianinem, jeść tylko mięso, a pisać że jest się weganem - podkreśla Gildia.
- A co chodzi z "pomocą starożytnymi rybami"?
- O tym pierwszy raz słyszę. Jeszcze 10 lat temu całe środowisko wróżbiarskie się znało. Należało do niego kilkadziesiąt naprawdę wykwalifikowanych osób. Teraz pojawili się naciągacze i oszuści - podkreśla wróżka.
Jeśli wiesz, co to jest "starożytna pomoc rybami" - napisz do nas!
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
Drogi autorze artykułu
m0cna
30.11.09, 15:09
Czy mógłbyś mi wyjaśnić czym się różni wróżka od naciągaczki?m.»
-
Niejaki Donald - mag cudotwórca
w.i.l
30.11.09, 15:10
Grasuje w okolicach Urzędu Rady Ministrów w Alejach Ujazdowskich.Trzeba bardzo uważać.»
-
Starożytna pomoc rybami, czyli wróżki-oszustki?
adkalin
30.11.09, 21:57
Trzeba uważać na naciągaczy - ostrzegają oszustki z długoletnim stażem.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




