"Zamykają Przekąski-Zakąski? Gdzie my się podziejemy"

Magdalena Dubrowska
02.12.2009 aktualizacja: 2009-12-02 13:06
A A A Drukuj
Bistro Przekąski Zakąski czynne jest całą dobę. Nocami spotyka się tu cała Warszawa. Amatorów śledzika, nóżek w galarecie i wódki za jedyne 4 zł jest tylu, że wystają na chodnikach Fot. Filip Klimaszewski / AG
Bistro Przekąski-Zakąski przy Krakowskim Przedmieściu ma kłopoty. Po naszym wtorkowym tekście w ratuszu zawrzało, Hanna Gronkiewicz-Waltz dopytywała się urzędników o szczegóły, ale końca sprawy nie widać. Dziś publikujemy felieton Magdaleny Dubrowskiej.
Ratusz odebrał koncesję na alkohol Przekąskom Zakąskom, popularnemu bistro na Krakowskim Przedmieściu utrzymanemu w stylistyce PRL-owskich barów typu "lorneta i meduza". Dla takiego przybytku oznacza to śmierć. Rozrywkowa klientela Przekąsek często nie mieściła się w środku i oblegała parapety Hotelu Europejskiego. Podobno komuś się to nie podobało i notorycznie wzywał straż miejską. Ale wokół nikt prócz gości hotelu Bristol i prezydenta RP nie mieszka.

Bistro nie działa w bloku na Sadybie ani w żoliborskiej willi, gdzie całonocne hałasy byłyby pewnie nie na miejscu, tylko w najbardziej publicznym i turystycznym rejonie Warszawy. Jeśli nie na Krakowskim Przedmieściu, to gdzie mają się podziać wszyscy złaknieni rozrywki turyści, których na wszelkie sposoby wabimy do Warszawy? Po godz. 22 zamknąć się w hostelu? Wystarczy, że się grodzimy w osiedlach, zakładamy kłódki na śmietniki. Pozamykajmy jeszcze wszystkie fajne lokale, a zostawmy tylko drogie, amerykańskie sieciówki oraz grzeczne, nudne, plastikowe puby z atrakcją główną w postaci wielkiej, ryczącej najokropniejszą muzyką plazmy na ścianie. Takich miejsc na Trakcie Królewskim nie brakuje. I nagle trafia się lokal atrakcyjny, tani i czynny całą dobę. Nowatorska koncepcja perfekcyjnie wcielona w życie. Nic dziwnego, że ludzie chcą tu przychodzić. Wszyscy: pogrążeni w dyskusji doktoranci, aktorzy z okładek kolorowych pism, taksówkarze, lekarze, dresiarze. Serdelki są gorące, wódka zimna, zabawa trwa. Czegóż chcieć więcej? To klienci powinni decydować o losach knajpy! Jeśli lubią i bywają, interes się kręci.

We wszystkich folderach turystycznych czytamy, że Warszawa "tętni życiem". Niech więc tętni.

Przeczytaj także: Komu nie w smak kultowy lokal na Krakowskim



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

  • Wielki zal fan.ortografii 02.12.09, 10:35

    Mam nadzieję, że nie dojdzie do likwidacji tego lokalu. Moi skandynawscy partnerzy handlowi go uwielbiali, mówili, że to unikalne miejsce w skali Europy. Wódeczka pod serdelka z widokiem na »

Najnowsze wiadomości z Warszawy