Marszałek sprawdzi co się dzieje w Muzeum Kolejnictwa

Dominika Olszewska, Tomasz Urzykowski
02.12.2009 aktualizacja: 2009-12-01 22:21
A A A Drukuj
Zdymisjonowany dyrektor Ferdynand Ruszczyc Fot. Jerzy Gumowski / AG
Kontrolę w Muzeum Kolejnictwa zapowiada urząd marszałkowski. Ma sprawdzić, czy dyrektor zatrudnia znajomych i niszczeją tam cenne eksponaty
O niepokojących działaniach dyrektora muzeum Ferdynanda Ruszczyca napisaliśmy w sobotę. Ujawniliśmy, że przez dziewięć miesięcy rządów w placówce przy ul. Towarowej były szef Muzeum Narodowego nie zorganizował żadnej merytorycznej wystawy. Urządził za to np. bal potworów w Halloween. Ruszczyc zwolnił też 80 proc. pracowników, zatrudniając w ich miejsce m.in. swojego znajomego Andrzeja Wojciechowskiego, dawnego wojewódzkiego konserwatora zabytków usuniętego za nieudolność i sprzyjanie inwestorom. Teraz jest on doradcą ds. remontu lokomotyw i wagonów.

Miłośnicy zabytków techniki alarmują też, że dyrektor muzeum wystawia na zewnątrz cenne eksponaty, w tym najstarszą w Polsce spalinową lokomotywę z lat 20. - Tak cennych obiektów w żadnym muzeum nie wystawia się na dwór. Ta lokomotywa zaraz zardzewieje - ostrzega Marek Barszcz, znawca zabytków techniki.

Nasz artykuł wywołał oburzenie w urzędzie marszałkowskim. Odpowiedzialny za kulturę wicemarszałek Ludwik Rakowski (PO) postanowił przeprowadzić w muzeum kontrolę.

- Traktujemy poważnie informacje "Gazety". Dokładnie przyjrzymy się działalności pana Ruszczyca. Sprawę zbadamy szczegółowo - zapewnia.

Kontrolerzy wkroczą do muzeum najpewniej jeszcze w tym miesiącu. - To bardzo dobra wiadomość. Kontrola jest potrzebna natychmiast - cieszy się Marcin Wojewoda, miłośnik zabytków techniki i właściciel pięciu parowozów.

W sobotnim artykule napisaliśmy też, że dyrektor Muzeum Kolejnictwa równocześnie kieruje biurem Komitetu Obchodów Roku Chopinowskiego 2010. Wczoraj jego przewodniczący Waldemar Dąbrowski przysłał nam oświadczenie o przyjęciu rezygnacji Ruszczyca z tej funkcji: "1 grudnia 2009 r. pan Ferdynand Ruszczyc przestaje kierować pracami Biura Obchodów Chopin 2010".

- Przygotowania do Roku Chopinowskiego wkroczyły w ostatnią fazę. Wymaga to od nas całkowitego poświęcenia. Niekiedy trzeba być w biurze nawet późnym wieczorem. Pracując w dwóch miejscach, pan Ruszczyc nie mógł temu sprostać - wyjaśnia Karolina Belina-Brzozowska z Komitetu Obchodów Chopin 2010.

Kontrowersje wokół dyrektora to niejedyny problem Muzeum Kolejnictwa. Niepewny jest los samej instytucji. PKP chce odzyskać działkę przy ul. Towarowej, gdzie mieści się główna siedziba muzeum. Pod koniec lipca koleje chciały zerwać z nim umowę i domagały się oddania budynków. Zaproponowały przeniesienie muzeum na Pragę, niedaleko Dworca Wileńskiego. Po krytycznych artykułach w prasie PKP gotowe są na ustępstwa. - Wszystko wskazuje na to, że muzeum zostanie na Woli. Koleje nie chcą już zamieszania. Jest szansa, że ekspozycja parowozów zostanie tylko trochę przesunięta w stronę Dworca Zachodniego - słyszymy w urzędzie marszałkowskim.

- Rozmowy jeszcze trwają. Rozważamy różne warianty - przyznaje Halina Laskowska z PKP.

Przeczytaj także: Przepychanie parowozów z Muzeum Kolejnictwa



Podziel się

  • Poprzedni dyrektor kontroli nie doczekał pananatol2 02.12.09, 14:31

    Kilkanaście lat szefował i doprowadził do zaniedbania placówki, na torach przy muzeum złomiarze rozebrali kilka unikatowych eksponatów.Przed przyjściem Ruszczyca był to skansen w złym »

Najnowsze wiadomości z Warszawy