Teatr Wielki nie chce oddać budynku miastu

Małgorzata Zubik
02.12.2009 aktualizacja: 2009-12-01 23:20
A A A Drukuj
Ewa Olczak z zarządu wspólnoty przed budynkiem przy Moliera 8 Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Władze Śródmieścia pozwały do sądu Teatr Wielki. Poszło o budynek przy ul. Moliera, którego dyrekcja największej polskiej sceny nie chce oddać miastu
- W rękach sądu jest los 40 rodzin, ludzi starych, schorowanych, zmęczonych - mówi Ewa Olczak z zarządu wspólnoty przy ul. Moliera. - Sama mam dość tej ciągłej walki, ale nie ustąpię. Płacę za 75-metrowe mieszkanie 900 zł. Pieniądze z naszych czynszów idą do teatru. Teatr ma przecież dotacje, po co mu nieruchomość?

Przez lata pod adres Moliera 8 trafiali artyści i pracownicy Teatru Wielkiego. Budynek dzieli od niego tylko szerokość ulicy. Pięć kondygnacji, cztery klatki schodowe, na parterze m.in. kawiarnia, sklep muzyczny, delikatesy. Ok. 60 mieszkań, część z nich wykupiona, część wynajmowana, część wykorzystywana przez teatr jako pokoje gościnne.

- Dla młodych artystów zaczynających karierę w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej, których nie stać na wynajęcie własnego mieszkania, lokale gościnne i rotacyjne w budynku przy Moliera 8 są często jedyną szansą na życiowy start - przekonuje wicedyrektor Teatru Grzegorz Chełmecki. - Tak było w latach 70. i tak jest dzisiaj.

Kolejni dyrektorzy zabiegają, by instytucja została właścicielem nieruchomości. W latach 90. starali się o korzystną decyzję u wojewody, potem walczyli przed sądem administracyjnym. Bez efektu. Nic nie wskórali też u prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego.

Swoją batalię toczą też lokatorzy i właściciele mieszkań. Lokatorzy m.in. dlatego, że chcą mieć umowy najmu z miastem. - Te z teatrem nie chronią dobrze najemców. Bywało, że po śmierci lokatora teatr zakładał plombę na drzwiach i jego dzieci nie miały wstępu do mieszkania. Poza tym jako lokatorzy komunalni mielibyśmy prawo do wykupu mieszkań - mówi Ewa Olczak.

Z kolei 20 właścicieli mieszkań już w 2001 r. mówili przed NSA, że płacą nie tylko za administrację, ale też partycypują np. w kosztach oświetlenia teatru. Jego władze wyliczały wtedy, że zyski czerpane z budynku dokładają do dotacji z budżetu państwa.

Dziś wicedyrektor Chełmecki wylicza, że w tym roku sporny budynek przyniesie teatrowi ok. 1 mln zł przychodu. - To niezwykle ważne źródło finansowania tej największej w Polsce narodowej instytucji kultury - przyznaje.

Nic dziwnego, że jej władze chcą za wszelką cenę utrzymać budynek. Mają jednak przeciw sobie już nie tylko część lokatorów, ale i samorząd.

W połowie października władze Śródmieścia skierowały pozew do sądu. - Przez lata jako miasto żyliśmy w błogiej nieświadomości, nie wiedzieliśmy o sprawie - opowiada Marcin Rzońca, wiceburmistrz dzielnicy. - Teraz wiemy, że mamy prawo przejąć nieruchomość. Dysponujemy wszystkimi dokumentami, łącznie z wpisem do księgi wieczystej. Nie ma żadnego powodu, by Teatr Wielki nadal rządził budynkiem przy ul. Moliera 8.

Wiceburmistrz Rzońca spodziewa się, że dyrekcja sceny nie podda się łatwo i będzie odwoływać się do kolejnych instancji. - Sprawa jest jednak prosta i nie powinna toczyć się zbyt długo - ocenia.

Obiecuje, że gdy tylko miasto przejmie budynek, lokatorzy dostaną umowy najmu, a wspólnota doczeka się remontu. Urzędnicy mają też odblokować wykup mieszkań. Szczęśliwie do działki nie ma roszczeń dawnych właścicieli.

Na szybki finał trudno jednak liczyć. Wicedyrektor Chełmecki twierdzi, że gdyby jego Teatr zrezygnował z walki o blok przy Moliera 8, mógłby się narazić na zarzut niegospodarności. Dlatego chce przekonać do przychylnej decyzji prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy