Usuwają krzyże z poboczy: "To nie jest zamach na wiarę"

Grzegorz Lisicki
01.12.2009 aktualizacja: 2009-12-02 07:43
A A A Drukuj
Wyremontowana nawierzchnia AL Ujazdowskich ze świeżo zainstalowanym krzyżem. Fot. gmp/ zdjęcie przysłane na Alert24
Ponad sto krzyży usunięto we wtorek z poboczy warszawskich ulic. - To nie zamach na wiarę. Przywracamy porządek - mówi Adam Sobieraj z Zarządu Dróg Miejskich.
Na polecenie ZDM robi to Zarząd Oczyszczania Miasta. Zniknął m.in. krzyż z trawnika przy ślimaku Trasy Łazienkowskiej na wysokości Torwaru upamiętniający śmiertelny wypadek 23-letniej motocyklistki. Usunięto też opisywany niedawno przez "Gazetę" krzyż w Al. Ujazdowskich u wylotu Agrykoli. Ustawił go Wiesław Wróblewski z Bemowa po śmierci swojego dawnego zastępowego druha Marka Goldmana, który zginął podczas przechodzenia przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Urzędnicy przypominają, że ustawianie przedmiotów w pasie drogi jest zabronione - nieważne, czy jest to reklama, czy krzyż ku czci zabitych w wypadku. - Według naszych ekspertyz odwracają one uwagę kierowców - podkreśla Sobieraj.

- Kościół nie namawia do stawiania krzyży przy poboczach - mówił "Gazecie" ks. Marian Midura, krajowy duszpasterz kierowców. A ks. Bogdan Bartołd, proboszcz katedry św. Jana, tłumaczył, że nie można stawiać znaku równości między wbitym w pobocze krzyżem a tym stojącym np. przy świątyni.

Urzędnicy zapewniają, że wszystkie zebrane z poboczy krzyże są traktowane z szacunkiem. - Trafiają do magazynów, skąd rodziny będą mogły je odebrać - zapewnia Adam Sobieraj.

Nie ma jeszcze decyzji, czy ZDM pobierze opłatę za ich przechowywanie. Ale urząd przestrzega przed "recydywą". - Pobocza będą inwentaryzowane co miesiąc. Wszystkie krzyże, reklamy i inne obiekty będą zabierane do magazynów - zaznacza Sobieraj.

Przeczytaj także: Kolejny zniszczony autobus. Znowu strzały



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy