Kanibalizm na lewicy, czyli czym wygrywa Gronkiewicz-Waltz

Jan Fusiecki
03.12.2009 aktualizacja: 2009-12-02 21:44
A A A Drukuj
Hanna Gronkiewicz-Waltz Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Rozgrzewka przed przyszłoroczną kampanią wyborczą pokazała, że Hanna Gronkiewicz-Waltz ma reelekcję w kieszeni. Jej konkurenci są skłóceni, bez wiary w sukces
SERWISY
To jeszcze nie był start kampanii wyborczej, ale pierwsza poważna potyczka. Warszawskie SLD po długich, wewnątrzpartyjnych debatach oficjalnie namaściło Wojciecha Olejniczaka w jego staraniach o warszawską prezydenturę.

Na odpowiedź SdPl nie trzeba było długo czekać. - W przyszłorocznych wyborach na prezydenta Warszawy najlepszy kandydat to Marek Borowski - ogłosili trzy dni po decyzji Sojuszu. Długo komplementowali byłego marszałka Sejmu. Nie stronili od patosu, zapowiadając, że polityk z tą klasą, wizją i doświadczeniem może dać Warszawie prezydenturę porównywalną do tej w historii miasta najlepszej: Stefana Starzyńskiego.

Bez wątpienia poparty przez Partię Demokratyczną projekt SdPl bije SLD oryginalnością. Marek Borowski miałby bowiem wystartować jako kandydat bezpartyjny. I przekonać do siebie liczną rzeszę warszawiaków znużonych ciągłą walką "na górze", w której główne role od lat grają politycy PO i PiS.

Marek Borowski miałby więc zostać historycznie drugim Stefanem Starzyńskim, a współcześnie warszawskim Jackiem Majchrowskim, który mimo swojej lewicowości wygrywa wybory w Krakowie - mieście z przewagą prawicowego elektoratu.

Z sondażu zamówionego przez SdPl wynika, że dziś Marek Borowski przegrywa w pierwszej turze z Hanną Gronkiewicz-Waltz zaledwie o siedem punktów procentowych. Ma więc realne szanse na zwycięstwo.

Jednak pod warunkiem, że będzie jedynym kandydatem centrolewicy. Na to się jednak nie zanosi. SdPl to w opinii działaczy SLD partia kanapowa, która zdradziła partyjny szyld.

- To my tak naprawdę pracujemy politycznie, przed wyborami zbieramy podpisy poparcia, drukujemy ulotki, organizujemy festyny. A "borowiki" stoją z boku i formułują pretensje - mówią w warszawskim SLD.

Z kolej SdPl zarzuca Sojuszowi krótkowzroczność. - Olejniczak nie zna Warszawy, nigdy nie był tu posłem czy radnym. W starciu z Hanną Gronkiewicz-Waltz nie ma szans. W tym projekcie ta partia tak naprawdę chce zachować status quo: zdobyć tyle mandatów w radzie miasta, by zachować pozycję języczka u wagi i tak jak teraz współrządzić Warszawą razem z PO - mówią w SdPl.

Marek Borowski ostrzega, że Sojusz popełnia strategiczny błąd, rezygnując z prób stworzenia silnego bloku centrolewicowego. Ale przyznaje, że na politykę tej partii wpływu nie ma oraz, że zjednoczenie partii lewicowych i centrowych jest trudne, raczej nierealne.

To dla niego poważny kłopot, bo SdPl i PD mają znikome poparcie i słabe struktury. Silną i doświadczoną organizację ma w Warszawie Stronnictwo Demokratyczne Pawła Piskorskiego, które szuka sojuszników w walce z PO i Hanną Gronkiewicz-Waltz. Jednak dla SD Marek Borowski to kandydat zbyt lewicowy i do współpracy tych środowisk najpewniej nie dojdzie.

Warszawska Platforma nie może nacieszyć się z tego obrotu sprawy. - To będzie kanibalizm polityczny. Olejniczak i Borowski będą sobie wzajemnie zabierać głosy - słyszymy w warszawskim ratuszu.

Współpracownicy Hanny Gronkiewicz-Waltz za najrealniejszy uważają następujący scenariusz: kandydaci centrolewicy zbierają w pierwszej turze po kilkanaście procent głosów. Mniej więcej tyle, ile kandydat PiS, bo partia Jarosława Kaczyńskiego ma słaby drugi szereg. I wymieniani na giełdzie kandydatów na prezydenta Warszawy politycy, jak Władysław Stasiak, zaufany urzędnik Lecha Kaczyńskiego, nie są w stanie wywalczyć więcej.

Jeśli Platforma utrzyma obecne notowania, a centrum i lewica pójdą do wyborów osobno, Hanna Gronkiewicz-Waltz może liczyć na zwycięstwo nawet w pierwszej turze.

Przeczytaj także: Marek Borowski kandydatem na prezydenta Warszawy?



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

  • Borowski przegrał w Lublinie więc na Wawę jest OK janostrzyca 03.12.09, 15:34

    Borowski naciułał ok. 13.5 tys. w wyborach do Parlamentu Europejskiego w województwie liczącym 2.2 mln. mieszkańców, do tego konkurując z elitą Ściany wschodniej, czyli z czwartą ligą »

Najnowsze wiadomości z Warszawy