Nowe "witacze" pojawią się na rogatkach Warszawy

Tomasz Urzykowski
03.12.2009 aktualizacja: 2009-12-02 23:18
A A A Drukuj
Zardzewiały i pomazany przez grafficiarzy witacz na granicy Warszawy i Konstancina Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
  • Tablica gminy Konstancin-Jeziorna przypomina szyld komercyjnej firmy. Stołeczny ratusz nie chce powtarzać tego błędu
Koniec nudnych, rdzewiejących tablic z Syrenką na rogatkach Warszawy - postanowił ratusz. Chce wymienić istniejące witacze na multimedialne instalacje. - Sprawa jest poważna. Chodzi o wizerunek miasta - podkreślają urzędnicy.
Ma je prawie każda miejscowość w Polsce. Stoją przy głównych drogach, informując, że oto wjeżdżamy do miasta X lub gminy Y. Najprostsze składają się tylko z herbu. Bardziej skomplikowane przybierają kształt pomników, a nawet małych budowli. Na Podhalu popularny jest motyw drewnianej bramy z napisem "Witojcie".

Na tym tle stolica wypada blado. Ustawione w latach 90. witacze wyglądają jak banalne tablice reklamowe. Gabloty z herbem Warszawy wsparte na nodze ze stalowej kratownicy giną w chaosie przydrożnych szyldów. Większość z nich zardzewiała i zmieniła się w rupiecie. Niektórych zresztą już nie ma - na trasie z Siedlec i Lublina tablica z Syrenką niedawno zniknęła.

- Jesteśmy w przededniu podpisania umowy na zaprojektowanie nowych witaczy - oznajmia rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. - To muszą być nowoczesne meble miejskie na wysokim poziomie. Dla przyjezdnych stanowią pierwszy kontakt z miastem. A on jest zawsze najważniejszy.

Urzędnicy zastanawiali się, czy nowe witacze powinny być w wersji tradycyjnej, czy też stanowić kreację artystyczną. W końcu wybrali drugi wariant.

- Punktem wyjścia nie jest forma, ale cel, jakiemu witacz ma służyć. Chcemy pokazać, że w tym miejscu zaczyna się miasto, że jest nowoczesne, nastawione na nowe media, kreatywne, pomysłowe i przedsiębiorcze. To będzie synteza informacji do odczytania w krótkim czasie - tłumaczy Tomasz Gamdzyk, naczelnik wydziału estetyki przestrzeni publicznej.

Według niego witacz może przybierać różne formy, wykorzystywać elektronikę i efekty świetlne, a przy okazji alternatywne źródła energii (np. baterie słoneczne), by pokazać, że Warszawa stawia na ekologię. Instalacja nie musi stać w jednym punkcie, może mieć charakter linearny, prezentować sekwencje różnych obrazów kojarzących się ze stolicą.

- Niekoniecznie widok Pałacu Kultury. Może być Syrenka z logo akcji "Zakochaj się w Warszawie" - proponuje Tomasz Gamdzyk.

Ratusz nie planuje konkursu na projekt witaczy. Do ich wymyślenia namówił sprawdzoną przez siebie firmę - Towarzystwo Projektowe, które stworzyło Miejski System Informacji i "umeblowało" wyremontowane Krakowskie Przedmieście.

- MSI jest jak wzorzec z Sevres. Powtarzają go po nas inne miasta. Witacze też mogą odnieść taki sukces - twierdzi Tomasz Andryszczyk.

- Za wcześnie mówić o konkretnych rozwiązaniach - zastrzega Jerzy Porębski z Towarzystwa Projektowego. - Tym bardziej że nie podpisaliśmy jeszcze z miastem umowy.

Ta formalność ma zostać dopełniona w ciągu dwóch tygodni. Na wykonanie projektów Towarzystwo dostanie cztery-pięć miesięcy.

- Oczekujemy kilku koncepcji, które poddamy pod dyskusję - zapowiada Tomasz Gamdzyk.

Realizatorem projektu będzie Zarząd Dróg Miejskich. W tej chwili nie potrafi jeszcze oszacować kosztów. Instalacje pojawią się w dziesięciu punktach wokół Warszawy. Zobaczymy je w 2011 r.

Przeczytaj także: Deweloper miał odważne plany, ale nie dostanie działek



Podziel się

  • Nowe "witacze" pojawią się na rogatkach Warszawy krwe 03.12.09, 09:07

    na tych "witaczach" ,powinna być umieszczona informacja-wjeżdżasz do miastaWarszawa szukaj miejsca do parkowania.Tu są tramwaje,autobusy,taxi,metro...»

  • I kolejna kaska przez palce. warzaw_bike_killerz 03.12.09, 11:02

    A wizerunek okolic Dworca Centralnego i efektywny smrod wewnatrz, to pikus. Panpikus, gdyz wazniejsza jest instalacja multimedialna. A nie prosciej, skromniej, klasyczniej, ze smakiem? »

Najnowsze wiadomości z Warszawy