Sejm postawił nowy budynek i zagrodził część parku
04.12.2009
aktualizacja: 2009-12-03 22:13
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Nowy budynek sejmowy stanął na Skarpie Warszawskiej i został ogrodzony. - To aroganckie i bezprawne anektowanie części parku im. Rydza-Śmigłego - oburzają się mieszkańcy z sąsiedztwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Sztuczna rzeka popłynie w parku na Woli (30-12-09, 08:00)
- Park jest piękny, ale po co ta rura... (19-12-09, 17:00)
- Warszawa stawia na ekologię: ma być mniej zanieczyszczeń (04-12-09, 10:00)
- Budynek NBP wygląda jak trumna. Jak go przerobią? (04-12-09, 09:00)
- Super seks przykrył Powstanie Warszawskie (04-12-09, 08:00)
- Budowa drugiej linii metra startuje wiosną 2010 r. (03-12-09, 08:00)
- Pożar na terenie Sejmu. Jedna osoba lekko podtruta dymem (28-11-09, 16:10)
- Konserwują zabytkowe ogrodzenie przy Mickiewiczu (03-11-09, 11:00)
- Dziki zapędziły się pod Cytadelę, były tuż koło Wisłostrady (04-12-09, 19:46)
- Dom Studencki przy Zamenhofa obiektem bez barier (03-12-09, 10:00)
RAPORTY
SERWISY
Na niezwykle wrażliwym terenie stanęła najnowsza inwestycja Sejmu - w zieleni parku, przy samej al. Na Skarpie. Takie sąsiedztwo zobowiązuje. Architekt Bolesław Stelmach wybrnął z trudnego zadania, zaprojektował budynek z wielką kulturą. Wśród drzew widać jedynie eteryczny i niewielki, parterowy pawilon ze szkła. Trzy znacznie większe kondygnacje skrywają się pod ziemią.
- W czwartek z rana wśród unoszących się mgieł był prawie niedostrzegalny. Sprawdziły się szklane żyletki dodane do szklanych tafli elewacji, które łamią światło. Dzięki nim nie ma odbić, a całość jest bardziej rozedrgana i rozmyta. Chciałem, by moja architektura stała się pięknym elementem parku, który tu jest najważniejszy - mówi Bolesław Stelmach.
Ale duży teren wokół transparentnego pawilonu został ogrodzony, co nie podoba się sąsiadom i przechodniom. To "aroganckie działanie administracji Sejmu RP, polegające na bezprawnym anektowaniu pasa zieleni wzdłuż ścieżki spacerowej należącej do parku im. Rydza-Śmigłego i postawieniu obskurnego (bez podmurówki), nieharmonizującego z otoczeniem żelaznego parkanu" - alarmuje w liście do "Gazety" wspólnota mieszkaniowa z ul. Frascati 3. Z nadesłanego listu wynika, że ludzie nie wiedzą też, co powstało na skarpie. "Garaże, schrony?" - dociekają.
- W budynku przebiegać będzie pirotechniczna kontrola wszystkich przesyłek przychodzących do Sejmu. Jest też główna stacja zasilania w energię elektryczną (trafo) - mówi Krzysztof Luft, dyrektor biura prasowego Sejmu.
Przekonuje, że ze względu na tak ważne funkcje teren wokół obiektów musi być ogrodzony. Wykręca się wymogami bezpieczeństwa.
- Ale nie musieli przecież stawiać płotu tuż przy ścieżce spacerowej. Teraz idzie się jak wzdłuż jakiegoś muru berlińskiego. W taki sposób - bez podmurówki - to można krowy na pastwisku grodzić. Żelazne pręty wystają prosto z ziemi - oburza się Janusz Gołębiowski, przewodniczący wspólnoty mieszkaniowej z ul. Frascati 3.
Dyrektor Luft bagatelizuje. - Przecież Sejm od strony skarpy też jest ogrodzony, tylko płotu nie widać, bo zasłaniają go krzaki.
Architekt, który pracuje na zlecenie sejmowego inwestora, nie chce i nie może go krytykować. Stelmach nie kryje jednak: - Marzyło mi się, by moja realizacja była częścią parku nieprzegrodzonego płotem.
Paradoks sporu o płot polega na tym, że kto już wejdzie na teren zabudowań Sejmu od strony ul. Wiejskiej, może się dostać na ogrodzony teren nowej inwestycji. I obserwować urządzanie ogrodu na tarasie zbudowanym nad stacją trafo.
Jeden z przechodniów anonimowo: - Przecież gdyby jacyś domniemani terroryści chcieli zaatakować stację energetyczną i biuro podawcze Sejmu, to nie muszą podchodzić blisko z granatem czy butelką z benzyną. Mogą z daleka wystrzelić niewielką rakietę z barku.
Co jakiś czas niczym bumerang powraca idea grodzenia Sejmu od strony ul. Wiejskiej pod hasłem powrotu do przeszłości (przed wojną płot stał). Zawsze wywołuje to opór społeczny i protesty różnych środowisk, w tym architektów. Wtedy politycy i Kancelaria Sejmu wpadają w popłoch i natychmiast temu zaprzeczają.
Krzysztof Luft powiedział wczoraj "Gazecie": - Nie ma teraz planu grodzenia Sejmu.
- W czwartek z rana wśród unoszących się mgieł był prawie niedostrzegalny. Sprawdziły się szklane żyletki dodane do szklanych tafli elewacji, które łamią światło. Dzięki nim nie ma odbić, a całość jest bardziej rozedrgana i rozmyta. Chciałem, by moja architektura stała się pięknym elementem parku, który tu jest najważniejszy - mówi Bolesław Stelmach.
Ale duży teren wokół transparentnego pawilonu został ogrodzony, co nie podoba się sąsiadom i przechodniom. To "aroganckie działanie administracji Sejmu RP, polegające na bezprawnym anektowaniu pasa zieleni wzdłuż ścieżki spacerowej należącej do parku im. Rydza-Śmigłego i postawieniu obskurnego (bez podmurówki), nieharmonizującego z otoczeniem żelaznego parkanu" - alarmuje w liście do "Gazety" wspólnota mieszkaniowa z ul. Frascati 3. Z nadesłanego listu wynika, że ludzie nie wiedzą też, co powstało na skarpie. "Garaże, schrony?" - dociekają.
- W budynku przebiegać będzie pirotechniczna kontrola wszystkich przesyłek przychodzących do Sejmu. Jest też główna stacja zasilania w energię elektryczną (trafo) - mówi Krzysztof Luft, dyrektor biura prasowego Sejmu.
Przekonuje, że ze względu na tak ważne funkcje teren wokół obiektów musi być ogrodzony. Wykręca się wymogami bezpieczeństwa.
- Ale nie musieli przecież stawiać płotu tuż przy ścieżce spacerowej. Teraz idzie się jak wzdłuż jakiegoś muru berlińskiego. W taki sposób - bez podmurówki - to można krowy na pastwisku grodzić. Żelazne pręty wystają prosto z ziemi - oburza się Janusz Gołębiowski, przewodniczący wspólnoty mieszkaniowej z ul. Frascati 3.
Dyrektor Luft bagatelizuje. - Przecież Sejm od strony skarpy też jest ogrodzony, tylko płotu nie widać, bo zasłaniają go krzaki.
Architekt, który pracuje na zlecenie sejmowego inwestora, nie chce i nie może go krytykować. Stelmach nie kryje jednak: - Marzyło mi się, by moja realizacja była częścią parku nieprzegrodzonego płotem.
Paradoks sporu o płot polega na tym, że kto już wejdzie na teren zabudowań Sejmu od strony ul. Wiejskiej, może się dostać na ogrodzony teren nowej inwestycji. I obserwować urządzanie ogrodu na tarasie zbudowanym nad stacją trafo.
Jeden z przechodniów anonimowo: - Przecież gdyby jacyś domniemani terroryści chcieli zaatakować stację energetyczną i biuro podawcze Sejmu, to nie muszą podchodzić blisko z granatem czy butelką z benzyną. Mogą z daleka wystrzelić niewielką rakietę z barku.
Co jakiś czas niczym bumerang powraca idea grodzenia Sejmu od strony ul. Wiejskiej pod hasłem powrotu do przeszłości (przed wojną płot stał). Zawsze wywołuje to opór społeczny i protesty różnych środowisk, w tym architektów. Wtedy politycy i Kancelaria Sejmu wpadają w popłoch i natychmiast temu zaprzeczają.
Krzysztof Luft powiedział wczoraj "Gazecie": - Nie ma teraz planu grodzenia Sejmu.
Przeczytaj także: Sejm zmniejszy liczbę radnych w Warszawie
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


