Sejm postawił nowy budynek i zagrodził część parku

Dariusz Bartoszewicz
04.12.2009 aktualizacja: 2009-12-03 22:13
A A A Drukuj
Płot wokół nowego budynku Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Nowy budynek sejmowy stanął na Skarpie Warszawskiej i został ogrodzony. - To aroganckie i bezprawne anektowanie części parku im. Rydza-Śmigłego - oburzają się mieszkańcy z sąsiedztwa.
SERWISY
Na niezwykle wrażliwym terenie stanęła najnowsza inwestycja Sejmu - w zieleni parku, przy samej al. Na Skarpie. Takie sąsiedztwo zobowiązuje. Architekt Bolesław Stelmach wybrnął z trudnego zadania, zaprojektował budynek z wielką kulturą. Wśród drzew widać jedynie eteryczny i niewielki, parterowy pawilon ze szkła. Trzy znacznie większe kondygnacje skrywają się pod ziemią.

- W czwartek z rana wśród unoszących się mgieł był prawie niedostrzegalny. Sprawdziły się szklane żyletki dodane do szklanych tafli elewacji, które łamią światło. Dzięki nim nie ma odbić, a całość jest bardziej rozedrgana i rozmyta. Chciałem, by moja architektura stała się pięknym elementem parku, który tu jest najważniejszy - mówi Bolesław Stelmach.

Ale duży teren wokół transparentnego pawilonu został ogrodzony, co nie podoba się sąsiadom i przechodniom. To "aroganckie działanie administracji Sejmu RP, polegające na bezprawnym anektowaniu pasa zieleni wzdłuż ścieżki spacerowej należącej do parku im. Rydza-Śmigłego i postawieniu obskurnego (bez podmurówki), nieharmonizującego z otoczeniem żelaznego parkanu" - alarmuje w liście do "Gazety" wspólnota mieszkaniowa z ul. Frascati 3. Z nadesłanego listu wynika, że ludzie nie wiedzą też, co powstało na skarpie. "Garaże, schrony?" - dociekają.

- W budynku przebiegać będzie pirotechniczna kontrola wszystkich przesyłek przychodzących do Sejmu. Jest też główna stacja zasilania w energię elektryczną (trafo) - mówi Krzysztof Luft, dyrektor biura prasowego Sejmu.

Przekonuje, że ze względu na tak ważne funkcje teren wokół obiektów musi być ogrodzony. Wykręca się wymogami bezpieczeństwa.

- Ale nie musieli przecież stawiać płotu tuż przy ścieżce spacerowej. Teraz idzie się jak wzdłuż jakiegoś muru berlińskiego. W taki sposób - bez podmurówki - to można krowy na pastwisku grodzić. Żelazne pręty wystają prosto z ziemi - oburza się Janusz Gołębiowski, przewodniczący wspólnoty mieszkaniowej z ul. Frascati 3.

Dyrektor Luft bagatelizuje. - Przecież Sejm od strony skarpy też jest ogrodzony, tylko płotu nie widać, bo zasłaniają go krzaki.

Architekt, który pracuje na zlecenie sejmowego inwestora, nie chce i nie może go krytykować. Stelmach nie kryje jednak: - Marzyło mi się, by moja realizacja była częścią parku nieprzegrodzonego płotem.

Paradoks sporu o płot polega na tym, że kto już wejdzie na teren zabudowań Sejmu od strony ul. Wiejskiej, może się dostać na ogrodzony teren nowej inwestycji. I obserwować urządzanie ogrodu na tarasie zbudowanym nad stacją trafo.

Jeden z przechodniów anonimowo: - Przecież gdyby jacyś domniemani terroryści chcieli zaatakować stację energetyczną i biuro podawcze Sejmu, to nie muszą podchodzić blisko z granatem czy butelką z benzyną. Mogą z daleka wystrzelić niewielką rakietę z barku.

Co jakiś czas niczym bumerang powraca idea grodzenia Sejmu od strony ul. Wiejskiej pod hasłem powrotu do przeszłości (przed wojną płot stał). Zawsze wywołuje to opór społeczny i protesty różnych środowisk, w tym architektów. Wtedy politycy i Kancelaria Sejmu wpadają w popłoch i natychmiast temu zaprzeczają.

Krzysztof Luft powiedział wczoraj "Gazecie": - Nie ma teraz planu grodzenia Sejmu.

Przeczytaj także: Sejm zmniejszy liczbę radnych w Warszawie



Podziel się

  • Płoicik pis_to_pic 04.12.09, 15:52

    Cóż wychodzi wieśniactwo z Panów i Pań posłanek. Jeśli im się to podoba tostanowczo jestem za tym aby otoczyli się murem takim dużym jak na Rakowieckiej,zasady wejść i wyjść też powinny być »

Najnowsze wiadomości z Warszawy