Panowie zbierali podpisy w sprawie pań

Magda Działoszyńska
06.12.2009 aktualizacja: 2009-12-06 19:57
A A A Drukuj
Podpisy zbierał Karol Sipowicz fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Parytety państwo podpiszą? - zagaduje zabieganych zakupowiczów Kamil Sipowicz. W sobotę wraz z innymi znanymi mężczyznami wsparł wolontariuszy zbierających podpisy pod ustawą o parytetach płci na listach wyborczych.
W sobotę, dzień przed mikołajkami, Złote Tarasy przeżywały oblężenie. W tłum wtopili się m.in.: Jacek Żakowski, publicysta, Henryk Wujec, polityk, prof. Wiktor Osiatyński i Marek Przybylik, dziennikarz. - Debata toczy się już tak długo, że dziś nawet nie przekonuję, tylko zbieram podpisy już zdecydowanych - mówi Żakowski. Z podobnego założenia wyszła również Urszula Dudziak, która dołączyła późnym popołudniem. - Na marudzących nie mam czasu. Przyciągam ludzi rozpromienioną twarzą i nieodpartym urokiem osobistym, potem nie ma już odwrotu - komentuje rozbawiona. - Znana twarz na pewno pomaga, ludzie chętnie zatrzymują się, żeby porozmawiać. To bardzo ważne, żeby osoby publiczne wspierały takie akcje!

Zdecydowanych nie brakowało. - Gdybym była młodsza, pewnie sama weszłabym do polityki. Chciałabym, żeby kobiety brały w niej większy udział. Poza Nelli Rokitą są bardziej wyważone od mężczyzn - śmieje się Hanna Berent. - Są również bardziej otwarte, więcej chcą od życia, tego nam trzeba w polityce. Ja na przykład chodzę na angielski, taniec, jogę i jakoś nie widzę tam mężczyzn w swoim wieku. To chyba o czymś świadczy.

Michał Iwanicki podpisał prawie bez wahania. - Nie poparłbym gwarancji 50 proc. miejsc w parlamencie dla kobiet. Ale skoro chodzi tylko o listy wyborcze, to jest fair, bo daję im równe szanse. A zdecydują wyborcy - wyjaśnia.

Większość osób niechcących się podpisać tłumaczyła się brakiem czasu. Niektórzy mieli swoje powody. Pan Aleksander, związkowiec, był absolutnie przeciw. - Kobity, nie dacie rady! Jesteście za grzeczne i za delikatne, nie nadajecie się do polityki. Tam się inteligencją nic nie wskóra, musi chłop pięścią walnąć i tyle - emocjonował się. Mimo długiej debaty nie dał się przekonać nawet Henrykowi Wujcowi. - Jak ludzie słyszą parytet, to na ogół wiedzą, o co chodzi, i od razu jest reakcja na tak albo na nie. Częściej podpisują kobiety, zwłaszcza te młode. Jak idzie para, to facet czasem jest przeciw, czasem toleruje pomysł i mówi do żony czy dziewczyny: "No dobra, to już, podpisuj!", ale sam umywa ręce - relacjonuje Wujec.

Przedstawicielki Kongresu Kobiet są jednak optymistkami. - Podczas dzisiejszej, ogólnopolskiej akcji powinno udać nam się zebrać kilkadziesiąt tysięcy podpisów. Musimy mieć 100 tys., więc wciąż sporo ich jeszcze brakuje. Mamy czas do 22 grudnia, akcje będą jeszcze powtarzane, 6.12 i 13.12 w Muzeum Narodowym, a 10.12 i 17.12 - w galerii Zachęta. Namawiamy też do ścigania list z naszej strony (www.kongreskobiet.pl) i zbierania podpisów samodzielnie. Do zbierających apelujemy, żeby jak najszybciej przesyłali nam gotowe listy - mówi Natalia Wawrzewska z biura Kongresu Kobiet, organizatora akcji.

Przeczytaj także: Doda i Maciej Płażyński popierają ustawę o parytetach



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy