Kryzys zagląda do szkół - braknie nawet na pensje?

Małgorzata Zubik
08.12.2009 aktualizacja: 2009-12-07 22:01
A A A Drukuj
Papier toaletowy Fot. Rafał Mielnik / AG
Szkoły na Żoliborzu mają kupić na zapas pastę do podłóg i papier toaletowy, bo w przyszłym roku nie będzie na to pieniędzy. Zaciskanie pasa czeka oświatę w całej Warszawie.
SERWISY
- Oświata nie jest, niestety, priorytetem dla pani prezydent - krytykuje Jarosław Krajewski, wiceprzewodniczący komisji edukacji w Radzie Warszawy (PiS). - Widać to w projekcie budżetu na 2010 r. Od dzielnic słyszę, że zabraknie pieniędzy na wiele remontów szkół, przedszkoli. W oświacie czeka nas regres.

Warszawska oświata ma w projektowanym właśnie budżecie pochłonąć nieco ponad 2 mld zł, o 28 mln mniej niż w tym roku. Wydatki tzw. majątkowe (inwestycje) zmniejszą się w porównaniu z 2009 r. aż o jedną trzecią.

Larum biją na Żoliborzu. - Nie wystarczy nawet na pensje dla nauczycieli - mówi przewodniczący rady dzielnicy Piotr Wertenstein-Żuławski. - Chyba że wstrzymamy remont szkoły przy ul. Or-Ota, ale to nieracjonalne i mówiliśmy o tym radnym Warszawy i urzędnikom.

Żoliborz każe zaciskać pasa dyrektorom szkół. Niedawno pisaliśmy o Liceum Witkacego, gdzie uczniowie nie mogą doprosić się o większą ilość papieru toaletowego. W przyszłym roku będą go może przynosić z domu. - Nie dostałam ani złotówki na środki czystości, na papier - poinformowała uczniów dyrektor szkoły Beata Zdanowicz-Garnuszek. - W budżecie nie ma w ogóle tego paragrafu. Teraz dostaliśmy trochę pieniędzy od dzielnicy, żeby zakupy zrobić na zapas, ale nie wiem, na ile ich wystarczy.

To samo dotyczy wszystkich szkół Żoliborza. Do domknięcia budżetu na oświatę brakuje 4,8 mln zł, w tym 2,4 mln zł na pensje. - Mamy specyficzną sytuację - mówi przewodniczący rady. - Klasy są mniej liczne, mamy szkoły zawodowe, które są drogie w utrzymaniu.

I szkoły, w których jest mało uczniów. Normalnie samorząd zamknąłby takie placówki, ale władze dzielnicy utrzymują je ze względu na budujące się osiedla Żoliborza Południowego. Nie ma tam miejsca na ani jedną nową szkołę.

Zaciskać pasa będą też inne dzielnice. - O ile niedawno na każde sto złotych wydawane na oświatę ok. 70 zł szło na wynagrodzenia, to teraz jest to 90 zł - wyjaśnia burmistrz Ochoty Maurycy Komorowski. - A bierze się to stąd, że co roku około 10 proc. nauczycieli podnosi kwalifikacje i automatycznie należy im się podwyżka. I jest tak, że krzywe rysowane w ratuszu i nasze realia nie schodzą się.

Ochocie zabraknie prawie 8 mln zł. Pieniędzy wystarczy dla kadry pedagogicznej, opłaty za media i najpilniejsze remonty. Burmistrz zapewnia, że szkoły jakoś sobie poradzą i uczniowie nie będą zrzucać się na kredę. O 3 mln zł na remonty wystąpił do ratusza Mokotów. - Potrzeby mokotowskiej oświaty, która liczy ponad sto placówek, są ogromne - wylicza rzecznik dzielnicy Jacek Dzierżanowski. - W nowym roku ze względu na mniejszy budżet w szkołach i przedszkolach wykonywane będą przede wszystkim najpilniejsze prace.

To samo na Pradze-Południe. Odpowiedzialny za oświatę burmistrz Jarosław Karcz tłumaczy: - Budżet mamy porównywalny do tegorocznego, ale jest zasadnicza różnica w strukturze. W przyszłym roku płace pochłoną 88 proc. pieniędzy. Tylko 12 proc. zostanie na wydatki bieżące. Dotąd proporcje były inne, do dyspozycji zostawało nam 20 proc. Budżet będzie trudny, ale poradzimy sobie.

Co o kondycji finansowej oświaty mówią w ratuszu? - Dopóki mówimy tylko o projekcie, wolałbym go nie komentować - zastrzega wicedyrektor biura edukacji Piotr Komorowski. - Mamy spowolnienie gospodarki i nie można oczekiwać, że wystarczy pieniędzy wszystkim na wszystko. Na pewno powinno wystarczyć na wydatki obligatoryjne, czyli wynagrodzenia, i na niektóre wydatki nieobowiązkowe, np. remonty.

Jest jeszcze jeden problem. Biuro edukacji będzie w przyszłym roku pozbawione rezerwy budżetowej bądź otrzyma niewielką kwotę. W tym roku z rezerwy mogły skorzystać dzielnice, które zdecydowały się na restrukturyzację placówek oświatowych.

- Plan jest taki, że jeśli tylko wpływy do budżetu wzrosną, to zasilą na pierwszym miejscu rezerwę biura edukacji - zapewnia Piotr Komorowski.

Ostateczny kształt nada projektowi budżetu na 2010 r. Rada Warszawy. Jest jeszcze czas na zmiany.

Przeczytaj także: Rodzicu chcesz odebrać dziecko? Zapukaj w okienko



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy