Dramat w Zespole Szkół Sportowych na Mokotowie
09.12.2009
aktualizacja: 2009-12-08 23:33
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Kadra szkoły sportowej na Mokotowie i rodzice uczniów nie przekonali we wtorek władz Mokotowa do inwestycji w ich placówkę. Przyszłość młodych sportowców stoi pod znakiem zapytania.
ZOBACZ TAKŻE
- Kryzys zagląda do szkół - braknie nawet na pensje? (08-12-09, 09:00)
- Hokeiści trenują na korytarzu... w szkole sportowej (04-12-09, 11:00)
- Szkoła każe płacić za sport (06-09-10, 12:30)
- Matematyka na maturze nie taka straszna (09-12-09, 23:00)
- Rodzicu chcesz odebrać dziecko? Zapukaj w okienko (07-12-09, 10:00)
SERWISY
- Co mamy powiedzieć naszym dzieciom? Czy mamy zaprzepaścić szkolenie sportowe? - pytała wczoraj urzędników Dorota Grabiec, trenerka w Zespole Szkół Sportowych nr 58 na Dolnym Mokotowie. - Czy mają sobie szukać nowego miejsca? Jak mamy zapewnić wynikające z naszego statutu szkolenie sportowe?
O sprawie pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Szkoła podstawowa i gimnazjum przy ul. Piaseczyńskiej są w dramatycznej sytuacji. Choć kształcą się tutaj przyszli sportowcy, a każda klasa powinna trenować dziesięć godzin w tygodniu, szkoła nie ma porządnej sali gimnastycznej, boiska, bieżni i skoczni. Ponad 400 uczniów musi ćwiczyć na korytarzu, gdzie urządzono prowizoryczną bieżnię, albo w łączniku między budynkiem szkolnym a salą gimnastyczną, w której przecieka dach. Kiedy pada, trzeba łapać wodę do misek. W dodatku nie układa się współpraca z następcami pobliskiego klubu Warszawianka, który wpadł w finansowe tarapaty i dlatego obiektami sportowymi zarządzają różne podmioty. Ograniczyły szkole dostęp do hal. Dobrze wyglądają tylko treningi pływackie. Za to w fatalnej sytuacji są uczniowie grający w piłkę ręczną, trenujący szermierkę i lekkoatletykę.
Ich rodzice zaalarmowali mokotowskich samorządowców. Wczoraj w sprawie szkoły obradowali radni z komisji oświaty oraz sportu i turystyki. Nie szczędzili gościom nużących tyrad i złośliwości przeciwnikom politycznym.
- Interesują nas konkrety - przypominała Katarzyna Klimczak, przewodnicząca Rady Rodziców. - Nie obchodzi mnie, która partia jest winna. Szkoła może zniknąć.
Co zaproponowali samorządowcy? - Przede wszystkim trzeba przywrócić regularną współpracę z Warszawianką - postulował wiceburmistrz dzielnicy Krzysztof Skolimowski. - Szkoła powstawała 40 lat temu z założeniem, że szkolenia sportowe będą odbywać się w obiektach klubu. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że jest z tym problem.
Zarząd Mokotowa obiecał remont cieknącego dachu sali sportowej, na który są zapewnione pieniądze. Ma też szukać kolejnych na inne doraźne naprawy: m.in. podłóg i malowanie ścian.
Trenerzy i rodzice nie byli zadowoleni. Liczyli, że władze dzielnicy podchwycą ich pomysł, by urządzić przy szkole halę tymczasową pod tzw. balonem. Na taką z prawdziwego zdarzenia nawet nie liczą, bo o zwrot szkolnych działek zabiegają spadkobiercy dawnych właścicieli.
- Balon może zarobić na siebie - przekonywał trener Rafał Sołtys. - Z tych pieniędzy możemy pokrywać koszty eksploatacji.
Miałoby to działać tak, że hala służyłaby uczniom w godzinach pracy szkoły, a wieczorami byłaby wynajmowana odpłatnie. - Nie mamy żadnych rezerw na inwestycje - obwieścił burmistrz Skolimowski. - Jeżeli tylko znajdą się jakieś pieniądze, będziemy się zastanawiać, jakie są potrzeby w dzielnicy i jak te pieniądze podzielić.
Rodzice nie chcą się poddać. Mają zamiar pójść po pomoc do Rady Warszawy.
O sprawie pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Szkoła podstawowa i gimnazjum przy ul. Piaseczyńskiej są w dramatycznej sytuacji. Choć kształcą się tutaj przyszli sportowcy, a każda klasa powinna trenować dziesięć godzin w tygodniu, szkoła nie ma porządnej sali gimnastycznej, boiska, bieżni i skoczni. Ponad 400 uczniów musi ćwiczyć na korytarzu, gdzie urządzono prowizoryczną bieżnię, albo w łączniku między budynkiem szkolnym a salą gimnastyczną, w której przecieka dach. Kiedy pada, trzeba łapać wodę do misek. W dodatku nie układa się współpraca z następcami pobliskiego klubu Warszawianka, który wpadł w finansowe tarapaty i dlatego obiektami sportowymi zarządzają różne podmioty. Ograniczyły szkole dostęp do hal. Dobrze wyglądają tylko treningi pływackie. Za to w fatalnej sytuacji są uczniowie grający w piłkę ręczną, trenujący szermierkę i lekkoatletykę.
Ich rodzice zaalarmowali mokotowskich samorządowców. Wczoraj w sprawie szkoły obradowali radni z komisji oświaty oraz sportu i turystyki. Nie szczędzili gościom nużących tyrad i złośliwości przeciwnikom politycznym.
- Interesują nas konkrety - przypominała Katarzyna Klimczak, przewodnicząca Rady Rodziców. - Nie obchodzi mnie, która partia jest winna. Szkoła może zniknąć.
Co zaproponowali samorządowcy? - Przede wszystkim trzeba przywrócić regularną współpracę z Warszawianką - postulował wiceburmistrz dzielnicy Krzysztof Skolimowski. - Szkoła powstawała 40 lat temu z założeniem, że szkolenia sportowe będą odbywać się w obiektach klubu. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że jest z tym problem.
Zarząd Mokotowa obiecał remont cieknącego dachu sali sportowej, na który są zapewnione pieniądze. Ma też szukać kolejnych na inne doraźne naprawy: m.in. podłóg i malowanie ścian.
Trenerzy i rodzice nie byli zadowoleni. Liczyli, że władze dzielnicy podchwycą ich pomysł, by urządzić przy szkole halę tymczasową pod tzw. balonem. Na taką z prawdziwego zdarzenia nawet nie liczą, bo o zwrot szkolnych działek zabiegają spadkobiercy dawnych właścicieli.
- Balon może zarobić na siebie - przekonywał trener Rafał Sołtys. - Z tych pieniędzy możemy pokrywać koszty eksploatacji.
Miałoby to działać tak, że hala służyłaby uczniom w godzinach pracy szkoły, a wieczorami byłaby wynajmowana odpłatnie. - Nie mamy żadnych rezerw na inwestycje - obwieścił burmistrz Skolimowski. - Jeżeli tylko znajdą się jakieś pieniądze, będziemy się zastanawiać, jakie są potrzeby w dzielnicy i jak te pieniądze podzielić.
Rodzice nie chcą się poddać. Mają zamiar pójść po pomoc do Rady Warszawy.
Przeczytaj także: Kryzys zagląda do szkół - braknie nawet na pensje?
-
I tak to jest w Warszawie.
aegis_of_heart
09.12.09, 11:21
Srutu-tutu, zawsze wiele wrzasku, aby jakąś biedną ulicę przemianować nażołnierzy wyklętych, błędnych czy poległych to nasze "waadze" są pierwsze.Tak samo, by dorwać się do koryta i umieścić»
-
Sportowcy
pis_to_pic
09.12.09, 12:48
Czyli jak zawsze... No naprawdę cieknie wam woda? Nie macie hali.. Radni iburmistrz z Koziej Wólki. Gdybyś matole burmistrzu wiedział czym gospodarujeszto byś nie zadawał głupich pytań i się»
-
Dramat w Zespole Szkół Sportowych na Mokotowie
rosomak666
09.12.09, 13:26
Nie ma pieniędzy na sport młodzieży. Jest kasa na polityków i kościół, wojnę w Afganistanie itp.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


