Cukierni i pubowi odcięli prąd, działają na generator

Grzegorz Lisicki
10.12.2009 aktualizacja: 2009-12-09 23:31
A A A Drukuj
Cukiernia Wierniccy Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
  • Generator prądu w oknie nad cukiernią
Cukiernię Wiernickich i knajpę Kwinto na rogu al. "Solidarności" i Jana Pawła II zasila generator spalinowy, bo prąd za długi odcięła elektrownia. Właściciele cukierni nie chcą słuchać skarg mieszkańców kamienicy, którym przeszkadza warcząca dzień i noc maszyna. - Ja twierdzę, że generator jest cichy - twierdzi Paweł Wiernicki.
Przechodniów mijających kamienicę w al. "Solidarności" 119/125 zastanawia jednostajny warkot dobiegający z podcieni budynku na rogu al. "Solidarności" i Jana Pawła II. Mieszczą się tu dwa lokale należące do rodziny Wiernickich: cukiernia "Wierniccy" i pub Kwinto. W obu lekki półmrok. To nie rezultat celowych zabiegów, lecz braku prądu.

Cukiernia działa na pół gwizdka, wyłączyła lady chłodnicze. Podobnie jest w pubie Kwinto. Prąd w obu lokalach zapewnia mały generator umieszczony w oknie na pierwszym piętrze, tuż pod sufitem arkad.

- Warczy i huczy cały dzień, śmierdzi spalinami - narzeka Jolanta Dąbrowska, prezes wspólnoty mieszkaniowej al. "Solidarności" 119/125. Opowiada, że codziennie przychodzą do niej zmęczeni warkotem mieszkańcy, narzekają też dwie kobiety handlujące w podcieniach, które wynajmują chodnik od wspólnoty. Opowiadają, że codziennie razem ze słodyczami do cukierni przyjeżdżają też kanistry z benzyną.

- Generator? Urządzenie do produkcji prądu, którego mam prawo używać i używam - mówi Paweł Wiernicki, właściciel cukierni i pubu. Dlaczego? - Jestem w sporze z RWE Stoen - wyjaśnia. Jakiej natury to spór? - Takiej jak zazwyczaj: finansowej, zawyżone faktury. Podałem ich do sądu, a na razie posiłkuję się generatorem. Hałas? Na skrzyżowaniu jest większy, nie mówiąc o spalinach.

Wierniccy są też w stałym sporze ze wspólnotą. Wspólnota już dwukrotnie wygrała z nimi w sądzie sprawę o zaleganie z opłatą za wykorzystywanie ścian kamienicy na reklamy ich lokali. - Wyrok zaoczny, bo nie odebrałem awiza z powodu choroby. Odwołam się - bagatelizuje Paweł Wiernicki. Jego zdaniem wspólnota próbuje "skubać go finansowo".

Same lokale na parterze kamienicy należą nie do wspólnoty, lecz do Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Wierniccy także z nią mają na pieńku. - Nie wywiązują się z umowy - mówi oględnie Mariola Umińska, rzeczniczka warszawskiej WAM. "Gazeta" dowiedziała się, że Wierniccy po prostu zalegają WAM z czynszem. Agencja rozwiązła już z nimi umowę najmu. Cukierni i pubu nie powinno być od 31 sierpnia, ale wciąż są. - WAM przegrała sprawę w sądzie, dlatego wciąż działam - wyjaśnia Wiernicki.

Co z generatorem? WAM twierdzi, że nie miała pojęcia o jego istnieniu. - Jednak skierowaliśmy do lokalu elektryka z zadaniem jego unieruchomienia - zapewnia Mariola Umińska. Odpowiednie pisma ma też dostarczyć Wiernickim prawnik Agencji. - Jeśli to nie pomoże, poprosimy o pomoc policję. Czy to się uda? - Policja już mówiła, że to sprawa straży miejskiej. A straż przyjechała, postała i pojechała - opowiada Jolanta Dąbrowska.

W sprawę może włączyć się też sanepid: WAM poprosiła go o kontrolę i zamknięcie lokalu. Być może nie będzie to konieczne: "Niebawem w mojej cukierni będzie sklep Galeria Wypieków Piotra Lubaszki. Niech teraz jego próbują skubać" - takiego SMS-a przysłał nam po południu Paweł Wiernicki.

Przeczytaj także: Radni podwyższyli podatki lokalne - jak co roku



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy