Jak długo można czekać w kolejce do lekarza? Kilka lat
11.12.2009
aktualizacja: 2009-12-10 23:21
Fot. Grażyna Jaworska / AG
Najdłuższa kolejka do operacji jest w Centrum Rehabilitacji STOCER w Konstancinie-Jeziornie. Tu na wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego czeka się 1690 dni, czyli ponad 4,5 roku. Pacjenci latami czekają także na leczenie ortodontyczne czy zabiegi laryngologiczne. - Kolejki są sztucznie napompowane. Ludzie zapisują się do kilku szpitali i robią tłok. Aż tak tragicznie nie jest, ale czekać trzeba - przekonują lekarze.
ZOBACZ TAKŻE
- W przyszłym roku dwa nowe prywatne szpitale (04-01-10, 07:00)
- W szpitalu na Wołoskiej wyleczą ciśnieniem (15-12-09, 10:00)
- Szatanek został nowym szefem lekarzy (13-12-09, 23:00)
- Kolejki do lekarza - sprawdź, gdzie są najdłuższe (11-12-09, 09:00)
- NFZ do lekarzy: nie przyjmujcie przyjezdnych, bo nie płacą (04-11-09, 10:00)
- Mazowiecki NFZ zlikwiduje kolejki do lekarzy? (31-03-09, 11:00)
SERWISY
Każdy, kto miał do czynienia z publiczną służbą zdrowia, wie, że tu czekanie jest złotem. Ale ile można czekać? 35-letnia Urszula twierdzi, że nie jest w stanie pójść do proktologa w przychodni szpitala na Solcu. Ma skierowanie, ale by zapisać się na wizytę, w kolejce musiałaby stanąć o drugiej w nocy. Szpital wyznacza jeden dzień zapisów na kwartał. Wtedy tłumy pacjentów szturmują rejestrację. Nie ma szans, by się dodzwonić. Szczęśliwcy, którym uda się zarejestrować, do specjalisty dostaną się za dwa-trzy miesiące.
Gorzej niż Urszula mają czekający na wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego w Stocerze w Konstancinie-Jeziornie. Ze statystyk mazowieckiego NFZ wynika, że zapisy są tu ponad cztery lata do przodu! Dokładnie 1690 dni. Wyjątkowo cierpliwi muszą być też pacjenci przychodni stomatologicznej przy Fieldorfa, gdzie na leczenie ortodontyczne czeka się cztery lata. Trzecia placówka, w której - według danych NFZ - są najdłuższe kolejki, to oddział laryngologiczny szpitala przy Banacha. Tu planowy zabieg mogą zrobić za trzy lata. W innych lecznicach nie jest dużo lepiej. 40-letni Dariusz na operację przegrody nosowej w szpitalu przy Stępińskiej czeka rok. - Skierowanie zaniosłem w styczniu 2009 r. i usłyszałem, że zabieg może zrobią w 2011 r. - opowiada pan Dariusz. - Gdybym poszedł prywatnie, musiałbym zapłacić 4,5 tys. zł. Czekam, choć to męczące, bo przez skrzywienie przegrody nosowej gorzej mi się oddycha i śpi.
Rodzice 4,5-letniej Agaty, którą laryngolog skierował do Międzynarodowego Centrum Słuchu i Mowy w Kajetanach na wycięcie trzeciego migdałka, mają czekać rok. Dziewczynka często choruje. - To oznacza kolejne 12 miesięcy z ciągłymi infekcjami. - opowiada tata dziewczynki. - Agata szybko je łapie. Laryngolog podkreślał, że po wycięciu trzeciego migdałka powinna mieć lepszą odporność.
W stolicy trudno zoperować zaćmę. W Wojskowym Instytucie Medycznym przy Szaserów kolejka jest już na dwa lata. W Szpitalu MSWiA i w Międzylesiu na taki zabieg czeka się ok. 200 dni, a w szpitalu okulistycznym przy Sierakowskiego 270 dni.
Długie kolejki w publicznych placówkach do zrekonstruowania więzadeł w stawie kolanowym czy wszczepienia endoprotezy sprawiają, że w stolicy kwitnie rynek chirurgii urazowo-ortopedycznej. Według danych z mazowieckiego NFZ w szpitalach publicznych w województwie jest 1280 miejsc, a pacjentów czekających na zabiegi ponad 20 tys. Nie ma się co dziwić, że operacje ortopedyczne ma w ofercie każdy prywatny szpital. To żyła złota. Pacjenci wolą zapożyczyć się niż na operację czekać latami.
Dr Włodzimierz Wiśniewski, zastępca dyrektora ds. medycznych Centrum Leczenia Obrażeń przy Lindleya, podkreśla, że kolejki w publicznych szpitalach są sztucznie nadmuchane i w rzeczywistości krótsze. Podaje przykład, że w grudniu na jednym oddziale mieli zapisanych 50 planowych pacjentów, na operacje zgłosiło się 15. Pozostali przeszli już zabieg w prywatnej lecznicy lub w innym szpitalu. Są też tacy, którzy zapomnieli o terminie i wyjechali na wakacje do Egiptu. - Pacjenci sami robią sztuczny tłok. Zapisują się do kilku szpitali naraz. Gdy zostaną już gdzieś zoperowani, pozostałych placówek o tym nie informują, dlatego dalej widnieją na liście oczekujących - podkreśla dr Wiśniewski.
Gdy w województwie kujawsko-pomorskim zweryfikowano listy pacjentów, czas oczekiwania na wszczepienie endoprotezy zmniejszył się z sześciu lat do dwóch. Okazało się, że niemal jedna trzecia chorych była wpisana na zabieg w dwóch lub trzech szpitalach.
Pan Adam rok czeka na rehabilitację w przychodni w Konstancinie-Jeziornie. Irytuje go, że chorzy zapisują się do trzech kardiologów, bo chcą sprawdzić, który lepszy. "Owszem, oni mają wybór, ale potem często nie korzystają z zarezerwowanej wizyty i lekarz siedzi, termin przepada, a kolejka się wydłuża - napisał w liście do redakcji. - Powinno się to zmienić. Ale o to musimy raczej zadbać sami. Ministerstwu na tym nie zależy. Oni w kolejkach nie czekają".
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Gorzej niż Urszula mają czekający na wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego w Stocerze w Konstancinie-Jeziornie. Ze statystyk mazowieckiego NFZ wynika, że zapisy są tu ponad cztery lata do przodu! Dokładnie 1690 dni. Wyjątkowo cierpliwi muszą być też pacjenci przychodni stomatologicznej przy Fieldorfa, gdzie na leczenie ortodontyczne czeka się cztery lata. Trzecia placówka, w której - według danych NFZ - są najdłuższe kolejki, to oddział laryngologiczny szpitala przy Banacha. Tu planowy zabieg mogą zrobić za trzy lata. W innych lecznicach nie jest dużo lepiej. 40-letni Dariusz na operację przegrody nosowej w szpitalu przy Stępińskiej czeka rok. - Skierowanie zaniosłem w styczniu 2009 r. i usłyszałem, że zabieg może zrobią w 2011 r. - opowiada pan Dariusz. - Gdybym poszedł prywatnie, musiałbym zapłacić 4,5 tys. zł. Czekam, choć to męczące, bo przez skrzywienie przegrody nosowej gorzej mi się oddycha i śpi.
Rodzice 4,5-letniej Agaty, którą laryngolog skierował do Międzynarodowego Centrum Słuchu i Mowy w Kajetanach na wycięcie trzeciego migdałka, mają czekać rok. Dziewczynka często choruje. - To oznacza kolejne 12 miesięcy z ciągłymi infekcjami. - opowiada tata dziewczynki. - Agata szybko je łapie. Laryngolog podkreślał, że po wycięciu trzeciego migdałka powinna mieć lepszą odporność.
W stolicy trudno zoperować zaćmę. W Wojskowym Instytucie Medycznym przy Szaserów kolejka jest już na dwa lata. W Szpitalu MSWiA i w Międzylesiu na taki zabieg czeka się ok. 200 dni, a w szpitalu okulistycznym przy Sierakowskiego 270 dni.
Długie kolejki w publicznych placówkach do zrekonstruowania więzadeł w stawie kolanowym czy wszczepienia endoprotezy sprawiają, że w stolicy kwitnie rynek chirurgii urazowo-ortopedycznej. Według danych z mazowieckiego NFZ w szpitalach publicznych w województwie jest 1280 miejsc, a pacjentów czekających na zabiegi ponad 20 tys. Nie ma się co dziwić, że operacje ortopedyczne ma w ofercie każdy prywatny szpital. To żyła złota. Pacjenci wolą zapożyczyć się niż na operację czekać latami.
Dr Włodzimierz Wiśniewski, zastępca dyrektora ds. medycznych Centrum Leczenia Obrażeń przy Lindleya, podkreśla, że kolejki w publicznych szpitalach są sztucznie nadmuchane i w rzeczywistości krótsze. Podaje przykład, że w grudniu na jednym oddziale mieli zapisanych 50 planowych pacjentów, na operacje zgłosiło się 15. Pozostali przeszli już zabieg w prywatnej lecznicy lub w innym szpitalu. Są też tacy, którzy zapomnieli o terminie i wyjechali na wakacje do Egiptu. - Pacjenci sami robią sztuczny tłok. Zapisują się do kilku szpitali naraz. Gdy zostaną już gdzieś zoperowani, pozostałych placówek o tym nie informują, dlatego dalej widnieją na liście oczekujących - podkreśla dr Wiśniewski.
Gdy w województwie kujawsko-pomorskim zweryfikowano listy pacjentów, czas oczekiwania na wszczepienie endoprotezy zmniejszył się z sześciu lat do dwóch. Okazało się, że niemal jedna trzecia chorych była wpisana na zabieg w dwóch lub trzech szpitalach.
Pan Adam rok czeka na rehabilitację w przychodni w Konstancinie-Jeziornie. Irytuje go, że chorzy zapisują się do trzech kardiologów, bo chcą sprawdzić, który lepszy. "Owszem, oni mają wybór, ale potem często nie korzystają z zarezerwowanej wizyty i lekarz siedzi, termin przepada, a kolejka się wydłuża - napisał w liście do redakcji. - Powinno się to zmienić. Ale o to musimy raczej zadbać sami. Ministerstwu na tym nie zależy. Oni w kolejkach nie czekają".
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Przeczytaj także: Leczyli świńską grypę, a teraz walczą o kasę
-
Jak długo można czekać w kolejce do lekarza? Ki...
jowita81
11.12.09, 11:43
I pomyśleć,że podobne krytyczne notatki pojawiały się w latach 70 i 80 tychminionego stulecia,a winny był oczywiście niegdysiejszy ustrój.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


