Trwa proces w precedensowej sprawie o prawa lokatorów
11.12.2009
aktualizacja: 2009-12-10 23:12
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Blisko 50 osób towarzyszyło wczoraj w sądzie mieszkańcowi zreprywatyzowanej kamienicy przy Nowym Świecie. Wspierają go, ponieważ w precedensowej sprawie walczy o prawa wszystkich lokatorów oddawanych przez miasto w prywatne ręce.
ZOBACZ TAKŻE
- Obrońca praw lokatorów startuje na radnego i punktuje PO (17-11-10, 12:00)
- Porażka w sprawie lokatorów reprywatyzowanych kamienic (22-01-10, 11:00)
- Urzędnicy wpędzili ich w kłopoty, teraz chcą eksmitować (15-01-10, 10:00)
- PiS: 3 lata rządów Gronkiewicz-Waltz czasem straconym (12-12-09, 15:31)
- Czynszówka czeka na lokatorów, a przedszkole już gotowe (05-12-09, 16:00)
- Mieszkaniec prywatnej kamienicy walczy o prawa lokatorów (31-10-09, 13:00)
- Mieszkańcy do burmistrza: "Zbyniu, nie tędy droga!" (29-10-09, 10:00)
- Jesteśmy tutaj z panem Oskarem, bo chcemy, żeby ktoś o nas pomyślał - mówi pani Wiesława. Trzy lata temu razem z sąsiadami dowiedziała się, że czynsz ma płacić nie administracji, ale prywatnemu właścicielowi. - Mam 1,5 tys. emerytury. Płacę 900 zł czynszu za mieszkanie bez centralnego ogrzewania, które remontowałam na własny koszt. Do tego opłaty za prąd, wodę. Nikomu nie życzę takiego wstydu, jaki przeżywam. Jestem traktowana jak mebel.
- Mieszkam w kołchozie, właściciel każe mi płacić 1800 zł - opowiada pani Ewa. Jej sąsiadka rzuca, że płaci tyle samo za lokal o połowę mniejszy. - Fakt, że to duże mieszkanie, bo 90 m kw., ale łazienkę zrobiłam sama w kuchni, a w.c. jest wspólne. Właściciel naliczył mi 20 tys. zł długu, bo płacę według stawek gminnych. Mam sprawę o eksmisję. I nie mam pewności, czy sąd przyzna mi lokal socjalny.
Dziesiątki takich historii można było wczoraj zanotować w warszawskim sądzie rejonowym. O swoim drugim życiu - po oddaniu kamienic w prywatne ręce - mogli opowiedzieć mieszkańcy ul. Noakowskiego 16 i Marszałkowskiej 43 czy lokatorzy z Pragi-Północ. Przyszły starsze panie, którym czynsz pożera skromne emerytury, i aktywiści stowarzyszeń broniących praw lokatorów - z transparentem, kamerami. Gdy sędzia ogłosił otwarcie rozprawy, szybko zajęli wszystkie ławki i stłoczyli się pod ścianami.
O nietypowym procesie pisaliśmy w październiku, gdy sprawa ruszyła. Oskar Hejka, ekonomista, pozwał skarb państwa. Występuje w imieniu swojej mamy oddanej wraz z kamienicą prywatnemu właścicielowi. Walczy o wszystkich lokatorów w podobnej sytuacji. - Przepis, który skarżymy, dzieli najemców mieszkań komunalnych na dwie grupy - objaśniał w mowie procesowej Oskar Hejka.
Chodzi o to, że lokatorzy oddawani w prywatne ręce razem z kamienicami nie dostają od gminy mieszkań zamiennych tak jak mieszkańcy domów komunalnych sprzedawanych. Tracą z dnia na dzień prawo do czynszu ustalanego przez gminę, o wiele niższego niż ten narzucany przez prywatnych właścicieli. Mogą co prawda starać się o ponowne przyznanie mieszkania komunalnego, ale tylko wtedy, gdy grozi im eksmisja za długi. Z tego można wysnuć wniosek, że dla ratowania sytuacji powinni się zadłużać.
- Jedynym kryterium podziału grupy lokatorów jest kryterium zbycia budynku - dowodził Oskar Hejka. - Dlaczego wyjątkowa ochrona, stabilność najmu i możliwość przejmowania go przez rodzinę po śmierci najemcy jest przyznana tylko jednej, arbitralnie wybranej grupie lokatorów? Ustawa o ochronie praw lokatorów chroni tak naprawdę tylko jedną wąską grupę. To łamanie podstawowych praw obywatelskich zapisanych w konstytucji.
Lokator dowodził wczoraj, że przepisy godzą też w spadkobierców dawnych właścicieli budynków. Bo są właścicielami, którzy nie mogą swobodnie rządzić swoją własnością - a to dlatego, że dostają razem z kamienicami dodatek w postaci umów najmu i lokatorów.
Dlatego Oskar Hejka poprosił sąd o to, by zadał pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu, aby ten zbadał czy skarżone przez lokatora przepisy są zgodne z konstytucją. Na pytanie, czy ma nadzieję, że coś wskóra, odpowiada: - Nadzieja? Ja mam twarde argumenty.
Następna rozprawa w styczniu. Do tego czasu z argumentami prawnika-amatora mają się zmierzyć specjaliści Ministerstwa Skarbu i Ministerstwa Infrastruktury.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
- Mieszkam w kołchozie, właściciel każe mi płacić 1800 zł - opowiada pani Ewa. Jej sąsiadka rzuca, że płaci tyle samo za lokal o połowę mniejszy. - Fakt, że to duże mieszkanie, bo 90 m kw., ale łazienkę zrobiłam sama w kuchni, a w.c. jest wspólne. Właściciel naliczył mi 20 tys. zł długu, bo płacę według stawek gminnych. Mam sprawę o eksmisję. I nie mam pewności, czy sąd przyzna mi lokal socjalny.
Dziesiątki takich historii można było wczoraj zanotować w warszawskim sądzie rejonowym. O swoim drugim życiu - po oddaniu kamienic w prywatne ręce - mogli opowiedzieć mieszkańcy ul. Noakowskiego 16 i Marszałkowskiej 43 czy lokatorzy z Pragi-Północ. Przyszły starsze panie, którym czynsz pożera skromne emerytury, i aktywiści stowarzyszeń broniących praw lokatorów - z transparentem, kamerami. Gdy sędzia ogłosił otwarcie rozprawy, szybko zajęli wszystkie ławki i stłoczyli się pod ścianami.
O nietypowym procesie pisaliśmy w październiku, gdy sprawa ruszyła. Oskar Hejka, ekonomista, pozwał skarb państwa. Występuje w imieniu swojej mamy oddanej wraz z kamienicą prywatnemu właścicielowi. Walczy o wszystkich lokatorów w podobnej sytuacji. - Przepis, który skarżymy, dzieli najemców mieszkań komunalnych na dwie grupy - objaśniał w mowie procesowej Oskar Hejka.
Chodzi o to, że lokatorzy oddawani w prywatne ręce razem z kamienicami nie dostają od gminy mieszkań zamiennych tak jak mieszkańcy domów komunalnych sprzedawanych. Tracą z dnia na dzień prawo do czynszu ustalanego przez gminę, o wiele niższego niż ten narzucany przez prywatnych właścicieli. Mogą co prawda starać się o ponowne przyznanie mieszkania komunalnego, ale tylko wtedy, gdy grozi im eksmisja za długi. Z tego można wysnuć wniosek, że dla ratowania sytuacji powinni się zadłużać.
- Jedynym kryterium podziału grupy lokatorów jest kryterium zbycia budynku - dowodził Oskar Hejka. - Dlaczego wyjątkowa ochrona, stabilność najmu i możliwość przejmowania go przez rodzinę po śmierci najemcy jest przyznana tylko jednej, arbitralnie wybranej grupie lokatorów? Ustawa o ochronie praw lokatorów chroni tak naprawdę tylko jedną wąską grupę. To łamanie podstawowych praw obywatelskich zapisanych w konstytucji.
Lokator dowodził wczoraj, że przepisy godzą też w spadkobierców dawnych właścicieli budynków. Bo są właścicielami, którzy nie mogą swobodnie rządzić swoją własnością - a to dlatego, że dostają razem z kamienicami dodatek w postaci umów najmu i lokatorów.
Dlatego Oskar Hejka poprosił sąd o to, by zadał pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu, aby ten zbadał czy skarżone przez lokatora przepisy są zgodne z konstytucją. Na pytanie, czy ma nadzieję, że coś wskóra, odpowiada: - Nadzieja? Ja mam twarde argumenty.
Następna rozprawa w styczniu. Do tego czasu z argumentami prawnika-amatora mają się zmierzyć specjaliści Ministerstwa Skarbu i Ministerstwa Infrastruktury.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Przeczytaj także: Jakie są granice naszej wolności i prywatności?
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


