Pałowanie pod Zamkiem - rekonstrukcja akcji ZOMO

Jerzy S. Majewski
14.12.2009 aktualizacja: 2009-12-13 21:51
A A A Drukuj
Rekonstrukcja strać na pl. Zamkowym w 2009 r. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
  • Rekonstrukcja starć ZOMO i ORMO z demonstrantami
Wmieszał się w tłum demonstrantów. Wyławiał z niego prowodyrów i potem wskazywał ich zomowcom.
Marek Łukasik z grupy rekonstrukcyjnej Pomerania był jedną z ponad setki osób, które w niedzielny wieczór, odegrały na pl. Zamkowym scenę rozpędzania demonstracji przez siły ZOMO. Po jednej stronie były okrzyki "precz z komuną" i "gestapo", z drugiej zaś milicyjne nyski nazywane sukami oraz duży star, czyli buda. Pan Marek wcielił się w rolę esbeka. Trudno go było nie zauważyć. Miał na sobie skórzany płaszcz i czapkę uszankę. Gdyby w takim stroju pojawił się na demonstracji w latach 80., od razu zostałby rozpoznany.

Wczoraj na patrole milicjantów czy ormowców można było się natknąć przez cały dzień na Trakcie Królewskim. Gdy jeden z nich ujrzałem na Nowym Świecie przy Al. Jerozolimskich, serce zabiło mi szybciej. Jak kiedyś poczułem przykrą mieszankę bezradności, nienawiści i strachu. 28 lat temu w niedzielę 13 grudnia 1981 r. pierwszych żołnierzy zobaczyłem w tym miejscu o godz. 6 nad ranem. Tupali nogami na mrozie i stali w bramach kamienic. Po nieprzespanej nocy nie zwróciłem na nich uwagi. Kilka godzin później pod Domem Partii stał już transporter opancerzony, a żołnierze wyłapywali przechodniów do odgarniania zwałów śniegu i zdzierania z murów solidarnościowych ogłoszeń sprzed 13 grudnia.

- I o przypomnienie tych uczuć nam chodziło - przekonuje Marek Łukasik z "Pomeranii".

- Urodziłem się w 1987 r. Czasów stanu wojennego nie pamiętam, ale to dla nas nie jest zabawa. Chcemy uczyć naszej najnowszej historii. A z własnego doświadczenia wiem, że z tą nauką w szkołach nie jest dobrze - mówi Michał Bylina z Fundacji Odpowiedzialności Obywatelskiej, która razem z ratuszem i IPN była współorganizatorem niedzielnej rekonstrukcji. W scenie rozpędzania demonstracji wcielił się w ZOMO-wca. - O tak traumatycznych momentach naszych dziejów jak stan wojenny nie wolno zapominać - podkreśla.

- Wełniany sweter robiony na drutach pożyczyłem od kolegi, a kurtka pochodzi z tamtych czasów. Tylko ciężkie glany są z końca lat 80. - prezentuje swój strój jeden z uczestników rekonstrukcji.

Jak przekonują organizatorzy, niedzielne widowisko nie było odtworzeniem konkretnego wydarzenia, a raczej próbą uchwycenia nastroju. 13 grudnia 1981 r. pod Zamkiem Królewski niewiele się bowiem działo. Jedynie pod katedrą po godz. 11 rozrzucane były ulotki "Solidarności", a podczas wieczornej mszy w szwach pękał kościół św. Marcina. Za to do starć z zomowcami doszło wieczorem na Mokotowskiej pod siedzibą Regionu "Mazowsze". W kolejnych dniach świadkiem pacyfikacji i starć z milicją stał się Pałac Staszica, siedziba Polskiej Akademii Nauk przy Krakowskim Przedmieściu.

Przeczytaj także: Ratusz chce odebrać działkę wartą miliard złotych



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy