List czytelniczki: Mój syn ofiarą chłopca z ADHD
16.12.2009
aktualizacja: 2009-12-15 20:15
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Publikujemy listy nadesłane po opisanym przez nas przypadku chłopca z ADHD, który daje się we znaki kolegom ze szkoły na Ursynowie. Pisze matka chłopca, który jest ofiarą chorego dziecka i matka "ADHD-ka".
ZOBACZ TAKŻE
- Wyskoczyła z okna przez panią od fizyki (24-04-10, 16:00)
- Nastolatka zostawiona bez pomocy psychologa (18-12-09, 10:00)
- "Rodzice mają prawo, by ich dzieci nie były bite" (17-12-09, 11:00)
- Apel siostry: "Mój brat nie jest kryminalistą" (16-12-09, 18:00)
- Ta sama logopedia na dwóch uniwersytetach (16-12-09, 11:00)
- W szpitalu na Wołoskiej wyleczą ciśnieniem (15-12-09, 10:00)
- Wcześniaki wciąż czekają na lek ratujący życie (15-12-09, 10:00)
- Szatanek został nowym szefem lekarzy (13-12-09, 23:00)
- Leki na ADHD tańsze od 16 marca (26-02-09, 22:00)
- Kościół Wizytek już prawie jak z obrazu (16-12-09, 09:00)
SERWISY
Mój syn ofiarą chłopca z ADHD
Pani dyrektor szkoły podstawowej na Ursynowie apelującej o pochylenie się nad niesfornym uczniem z ADHD w jej szkole, dedykuję swój dramat związany z tolerancyjnym stosunkiem do zachowań uczniów nieprzystosowanych do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Mój syn (spokojny, dobry uczeń, lubiany przez kolegów i nauczycieli) w szkole podstawowej w IV klasie został ofiarą "impulsywnego i nadpobudliwego ruchowo" ucznia (karnie przeniesionego z innej szkoły). Podobnie jak w szkole na Ursynowie wg dyrekcji szkoły zapewniona była wystarczająca opieka nad uczniami ze strony pedagogów, opiekunów. Syn stracił nerkę, w wyniku komplikacji przeszedł pięć operacji, cudem został uratowany. Nikt nie pochylił się nad losem poszkodowanego. Szkoła umyła ręce, rodzice sprawcy, aby uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności sprytnie umieścili swego syna na krótką obserwację w szpitalu psychiatrycznym. Sprawa została "ukręcona". Syn został inwalidą, my, rodzice, z poczuciem bezradności i winy. W pełni solidaryzuję się z rodzicami, którzy nie chcą, aby ich dzieci straszył, bił i ranił chłopiec z ADHD. Widać stosowane metody wychowawcze zawodzą, często zwalniają rodziców od odpowiedzialności za wyczyny dzieci, a dzieci zachowujące się normalnie narażone są na stresy i nieszczęścia czasem łamiące życie. Mój syn jest tego przykładem.
Bożena Biedecka
Zostawili mnie samą z moim dzieckiem
Dziękuję Pani za sobotni artykuł "Nasze dzieci i on". Jestem matką dziecka z ADHD, może jego działania nie były aż takie, że krzywdził inne dzieci, ale miał duże problemy. Niestety, w naszym przypadku stanowisko dyrekcji (szkoła w Śródmieściu przy Drewnianej) było jedno: zabrać dziecko ze szkoły (integracyjnej zresztą). Zabroniono mi przyprowadzać dziecko do szkoły!!! Nie byłam na tyle przytomna w tej ogromnie stresującej sytuacji, żeby włączyć w sprawę kuratorium, a szkoda. Przykre jest, gdy nauczyciele całą winę zrzucają na rodziców i im każą szukać rozwiązań. Miało to miejsce w szkole mojego dziecka. Brakiem kompetencji dyrekcja szkoły wykazała się, organizując spotkanie z rodzicami dzieci z klasy, by omówić sytuację. Odbyło się to bez udziału psychologa. Nietrudno sobie wyobrazić, że zebranie miało charakter linczu. Nie każda dyrekcja pochyla się i rozumie problem dzieci z zaburzeniami układu nerwowego jak to jest przy ADHD czy zespole Aspergera. Najbardziej boli brak merytorycznego wsparcia. Rodzice takich dzieci muszą sobie radzić z nimi poza szkołą, natomiast nie przebywają w czasie zajęć z dziećmi i liczą, że oddając je pod fachową opiekę, będą mieli umiejętnie prowadzone dzieci. Kiedy szukałam szkoły dla dziecka, dyrektor stołecznego biura edukacji stwierdziła, że rodzice takich dzieci powinni brać sprawy w swoje ręce. Nie wiem, czy pani Lipszyc miała na myśli to, żeby rodzice tworzyli szkoły-getta dla dzieci problemowych czy też może wyręczali samorząd? Tyle tylko że w mieście nie ma systemu wsparcia dzieci z problemami. A każde dziecko odstające w którąkolwiek stronę (także zdolne) jest dużym kłopotem, bo zmusza do większego wysiłku i szukania innych rozwiązań. A na koniec dodam, że poradnie psychologiczno-pedagogiczne przestały wydawać orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego (dzięki któremu dzieci mogą uczyć się w klasach integracyjnych) dzieciom z ADHD. Jak więc te dzieci i nauczyciele mają sobie radzić w 30-osobowych klasach? Jeszcze raz dziękuję za zajęcie się tematem i wywołanie dyskusji.
Mama trudnego, ale superzdolnego i fantastycznego ADHDka
Pani dyrektor szkoły podstawowej na Ursynowie apelującej o pochylenie się nad niesfornym uczniem z ADHD w jej szkole, dedykuję swój dramat związany z tolerancyjnym stosunkiem do zachowań uczniów nieprzystosowanych do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Mój syn (spokojny, dobry uczeń, lubiany przez kolegów i nauczycieli) w szkole podstawowej w IV klasie został ofiarą "impulsywnego i nadpobudliwego ruchowo" ucznia (karnie przeniesionego z innej szkoły). Podobnie jak w szkole na Ursynowie wg dyrekcji szkoły zapewniona była wystarczająca opieka nad uczniami ze strony pedagogów, opiekunów. Syn stracił nerkę, w wyniku komplikacji przeszedł pięć operacji, cudem został uratowany. Nikt nie pochylił się nad losem poszkodowanego. Szkoła umyła ręce, rodzice sprawcy, aby uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności sprytnie umieścili swego syna na krótką obserwację w szpitalu psychiatrycznym. Sprawa została "ukręcona". Syn został inwalidą, my, rodzice, z poczuciem bezradności i winy. W pełni solidaryzuję się z rodzicami, którzy nie chcą, aby ich dzieci straszył, bił i ranił chłopiec z ADHD. Widać stosowane metody wychowawcze zawodzą, często zwalniają rodziców od odpowiedzialności za wyczyny dzieci, a dzieci zachowujące się normalnie narażone są na stresy i nieszczęścia czasem łamiące życie. Mój syn jest tego przykładem.
Bożena Biedecka
Zostawili mnie samą z moim dzieckiem
Dziękuję Pani za sobotni artykuł "Nasze dzieci i on". Jestem matką dziecka z ADHD, może jego działania nie były aż takie, że krzywdził inne dzieci, ale miał duże problemy. Niestety, w naszym przypadku stanowisko dyrekcji (szkoła w Śródmieściu przy Drewnianej) było jedno: zabrać dziecko ze szkoły (integracyjnej zresztą). Zabroniono mi przyprowadzać dziecko do szkoły!!! Nie byłam na tyle przytomna w tej ogromnie stresującej sytuacji, żeby włączyć w sprawę kuratorium, a szkoda. Przykre jest, gdy nauczyciele całą winę zrzucają na rodziców i im każą szukać rozwiązań. Miało to miejsce w szkole mojego dziecka. Brakiem kompetencji dyrekcja szkoły wykazała się, organizując spotkanie z rodzicami dzieci z klasy, by omówić sytuację. Odbyło się to bez udziału psychologa. Nietrudno sobie wyobrazić, że zebranie miało charakter linczu. Nie każda dyrekcja pochyla się i rozumie problem dzieci z zaburzeniami układu nerwowego jak to jest przy ADHD czy zespole Aspergera. Najbardziej boli brak merytorycznego wsparcia. Rodzice takich dzieci muszą sobie radzić z nimi poza szkołą, natomiast nie przebywają w czasie zajęć z dziećmi i liczą, że oddając je pod fachową opiekę, będą mieli umiejętnie prowadzone dzieci. Kiedy szukałam szkoły dla dziecka, dyrektor stołecznego biura edukacji stwierdziła, że rodzice takich dzieci powinni brać sprawy w swoje ręce. Nie wiem, czy pani Lipszyc miała na myśli to, żeby rodzice tworzyli szkoły-getta dla dzieci problemowych czy też może wyręczali samorząd? Tyle tylko że w mieście nie ma systemu wsparcia dzieci z problemami. A każde dziecko odstające w którąkolwiek stronę (także zdolne) jest dużym kłopotem, bo zmusza do większego wysiłku i szukania innych rozwiązań. A na koniec dodam, że poradnie psychologiczno-pedagogiczne przestały wydawać orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego (dzięki któremu dzieci mogą uczyć się w klasach integracyjnych) dzieciom z ADHD. Jak więc te dzieci i nauczyciele mają sobie radzić w 30-osobowych klasach? Jeszcze raz dziękuję za zajęcie się tematem i wywołanie dyskusji.
Mama trudnego, ale superzdolnego i fantastycznego ADHDka
Przeczytaj także: Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie wyrzuci
-
List czytelniczki: Mój syn ofiarą chłopca z ADHD
giulianov
16.12.09, 14:12
nie rozumiem problemu. dziecko ze zdiagnozowanym adhd może sobie świetnieporadzić pod warunkiem, że jest pod opieką lekarza i jest poddawanyodpowiedniej dla swojego przypadku terapii»
-
List czytelniczki: Mój syn ofiarą chłopca z ADHD
0ffka
16.12.09, 22:17
Stoję po stronie rodziców, którzy obawiają się o swoje dzieci!Kiedyś nie było farmazonów typu dysgrafia, dysleksja, ADHD i nie było filmów wnecie z nauczycielami terroryzowanymi przed »
-
Kiedyś to był po prostu matoł albo łobuz,a teraz?
animation_life
17.12.09, 02:34
albo ma adhd, albo jakąś dysleksję, albo inną przypadłość - tak się teraztłumaczy matołów i łobuzów.a może by tak wrócić do dawnych czasów? 15 lat temu kończyłam podstawówkę i nacałą szkołę »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


