Bunt lokatorów: nie chcą elektrycznych kuchenek

Małgorzata Zubik
16.12.2009 aktualizacja: 2009-12-15 22:12
A A A Drukuj
Grudzień 2009. Mieszkańcy budynków przy ul. 29 Listopada odmawiają przyjęcia
kuchenek elektrycznych fot. Grażyna Jaworska/AG
Lokatorzy komunalni ze Śródmieścia odwiedzili dyrektora Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami z kuchenką elektryczną. Urządzili eksperyment, aby dowieść, że obiadu na nowym sprzęcie kupionym przez urzędników nie ugotują.
- Czekaliśmy na zagotowanie szklanki wody aż 20 minut - opowiada pani Hanna z budynku przy ul. 29 Listopada 12. - Zaraz potem kuchenka ostygła i musieliśmy długo czekać, aż się znowu nagrzeje. Jak tu ugotować obiad?

Jak opowiadają lokatorzy, dyrektor ZGN zajmujący się sprawami technicznymi poratował ich dobrą radą. - Mamy sobie kupić elektryczne czajniki - słyszymy. - Można w nich szybko doprowadzić wodę do wrzenia, potem wrzątek przelać do garnka, dodać, co potrzeba, i dalej gotować.

- To kuchenki turystyczne, dwupalnikowe - precyzuje pani Angelika. - Kiedy pojawiła się informacja, że je nam kupują, pomyślałam, że widocznie administracja ma za dużo pieniędzy przed końcem roku i musi je na coś wydać, więc kupili kuchenki.

Nowy sprzęt trafił już do 85 lokali. Zamontowano je za zgodą lokatorów. Reszta ze 166 mieszkańców elektrycznych kuchenek u siebie nie chce. Chcą dalej korzystać z kuchni gazowych.

Lokatorzy zaczęli się buntować nie tylko dlatego, że nowe kuchenki są mało wydajne. - Będziemy płacić dużo więcej za prąd - obawia się pani Hanna. - Już teraz w termach elektrycznych podgrzewamy wodę. Elektryczność kosztuje mnie ok. 500 zł za dwa miesiące. Jak zacznę używać prądu do gotowania, będę płacić 800-900 zł. To bardzo drogo.

Sprawa dotyczy trzech 30-letnich budynków przy ul. 29 Listopada 10a, 12 i 14. Administracja przymierza się do odcięcia gazu od kilku tygodni. - Budynki wybudowano w systemie hotelowym - tłumaczy rzecznik Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w Śródmieściu Rafał Chromiński. - Połowa to lokale jednopokojowe. Na przestrzeni lat najemcy samowolnie doposażyli lokale w różne urządzenia gazowe. Z rocznych przeglądów gazowych i kominiarskich wynika, że instalacji gazowej być w tych budynkach nie może.

Urzędnicy powołują się na prawo budowlane, które mówi o minimalnej kubaturze pomieszczeń, w których zamontowane są kuchenki gazowe, oraz o wentylacji w mieszkaniach jednopokojowych. Stwierdzili, że urządzenia gazowe nie mogą bezpiecznie działać w hotelowych budynkach.

Jak dotąd górą są jednak lokatorzy, którzy udowadniają, że zajmowane przez nich pomieszczenia spełniają narzucone siedem lat temu normy. Tak mocno protestują, że administracja nie zdecydowała się na odcięcie gazu.

- Jakim prawem można nam zabrać jedno z nielicznych w tych budynkach udogodnień? - pytają. I wyliczają: - Nie ma tu ciepłej wody, a w.c. jest wspólne. Każdego roku są przeglądy okresowe, które nie wykazują usterek w instalacji. Mamy podpisane indywidualne umowy z dostawcą gazu. Niech urzędnicy dadzą nam godnie żyć i wychowywać nasze dzieci!

Jak się dowiadujemy w ZGN, postanowiono dodatkowo skontrolować instalacje gazowe wraz z urządzeniami oraz przewody kominowe. Co dalej z gazem, powinno być wiadomo w środę.

Przeczytaj także: Są dodatkowe miliony na remonty kamienic



Podziel się

  • Kuchenki z płytą ceramiczną szlakuls 16.12.09, 15:46

    Są takie dwupalnikowe, szybko się nagrzewaja i są oszczędniejsze niż te z płytami metalowymi. Kupić trzeba tylko komplet kilka garnków za 100-200 zł z dobrym płaskim dnem. Swoją drogą jak »

  • jak zwykle u urzędolli, oszczędzić najlepiej na do100jnik 17.12.09, 02:07

    najsłabszych, a HGW* to toleruje, mam nadzieję, że do najbliższych wyborów. bopotem nikt już nie będzie się jej o cokolwiek pytał* Hanna Gronkiewicz Walc»

Najnowsze wiadomości z Warszawy