Sondaż: warszawiacy wolą bazary od supermarketów

Grzegorz Lisicki
16.12.2009 aktualizacja: 2010-08-11 11:54
A A A Drukuj
Dachy bazaru Różyckiego w latach 90. Fot. Sławomir Kamiński / AG
Połowa z nas robi zakupy na miejskich targowiskach, masowo popieramy też tworzenie jednodniowych bazarków w dzielnicach. Ale tylko nielicznych drażni brud i obskurne otoczenie bazarów. Tak wynika z badań opinii publicznej przeprowadzonych przez ratusz.
 0,09MB
0,09MB
- Chcieliśmy poznać zakupowe zwyczaje warszawiaków i rolę, jaką odgrywa w nich handel bazarowy - wyjaśnia Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza. Przeprowadzony przez SMG/KRC na początku listopada sondaż nie pozostawia wątpliwości - warszawiacy niezmiennie uwielbiają bazary. A wszystko to w mieście, gdzie Kercelak nie istnieje od kilkudziesięciu lat, a zwiędły Różyc dożywa ostatnich dni. Z badania wynika, że osiedlowe bazarki i targowiska odwiedza więcej ludzi, niż supermarkety i hipermarkety, które na dodatek kuszą często zatrzęsieniem innych sklepów i rozrywką, np. kinami. Targowiska na miejsce codziennych zakupów wybiera 45 proc. badanych warszawiaków, supermarkety i hipermarkety przyciągają 41 proc. Niezmiennie palmę pierwszeństwa dzierży jednak przysłowiowy warzywniak, czyli mały osiedlowy sklepik - tutaj codziennie zakupy robi aż 68 proc. warszawiaków.

W poniedziałek miasto przedstawiło projekt modernizacji innego znanego targowiska w mieście - Zieleniaka przy ul. Grójeckiej. Zaprojektowany przez JEMS Architekci pawilon z placem targowym jest nową jakością w Warszawie. Po jego ukończeniu w 2011 r. ma szansę wyznaczyć nowy standard hal targowych w mieście. Może szkoda na to pieniędzy, bowiem miłość warszawiaków do bazarów i targowisk jest tak wielka, że tylko 4 proc. ankietowanych zniechęca do nich panujące tam często brud i bałagan. Jakakolwiek próba urzędniczej ingerencji w ich wygląd i funkcje budzi histeryczne reakcje (komitet obrońców bazaru powstał na Banacha, protesty wciąż trwają na bazarku przy Wałbrzyskiej czy Conrada).

Innym pomysłem ratusza jest idea - wzorem innych europejskich miast - stworzenia "tradycji" jednodniowych bazarków. Rozkładane rano i kończące działalność po południu bazarki oferowałyby głównie świeżą żywność. Wprowadzanie ich idzie jednak z oporami - gdy ratusz w 2008 r. ogłosił chęć stworzenia takich targowisk, na jego apel odpowiedziało zaledwie 6 z 18 dzielnic. Rok później już tylko jedna dzielnica - Bemowo - jest gotowa coś takiego stworzyć. - A szkoda. Bardzo ich tutaj brakuje. Bez bazarków miasto jest niepełne - mówił niedawno w rozmowie z "Gazetą" urbanista Grzegorz Buczek.

Podobnego zdania są też warszawiacy. - Z sondażu wynika, że aż 68 proc. mieszkańców miasta popiera ich tworzenie - mówi Ochmański. A 73 proc. badanych deklaruje, że robiłoby na nich zakupy.

Pierwsi chętni będą mieli okazję zrobić je już dziś na Woli - władze dzielnicy w ekspresowym tempie przygotowały otwarcie jednodniowego targowiska przy dawnym kinie WZ niedaleko Pedetu na Woli, czyli na rogu ul. Wolskiej i Młynarskiej. Otwarto go dziś o godz. 7, będzie czynny w każdą środę do godz. 14.30. - To nie jest pierwsze w stolicy takie miejsce. Podobnie jest na np. przy ul. Strzeleckiej, a także przy Wolumenie i od wielu lat w Wesołej - wylicza wiceprezydent Andrzej Jakubiak. Ale otwarty dziś targ na Woli jest pierwszym w stolicy oficjalnie występującym pod banderą "targowiska jednodniowego". Czy odniesie sukces - zobaczymy.

Przeczytaj także: Wracają jednodniowe bazary: pierwszy już w środę na Woli



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy