Budżet długu czy rozwoju? Dziś debata i głosowanie

Jan Fusiecki
17.12.2009 aktualizacja: 2009-12-17 10:33
A A A Drukuj
Hanna Gronkiewicz-Waltz odwiedza przyszłe Muzeum Pragi, które ma powstać w budynku przy ul. Targowej 52 Fot. Jerzy Gumowski / AG
- Na pierwszy rzut oka wygląda dobrze, ale w rzeczywistości Hanna Gronkiewicz-Waltz zadłuża Warszawę tak, jak Edward Gierek zadłużył Polskę - mówią o przyszłorocznym budżecie Warszawy działacze SdPl. W czwartek decydujące głosowanie
Rada Warszawy ma dziś przyjąć przyszłoroczny budżet. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz stawia na inwestycje. Aby sfinansować tak duże projekty jak budowa Trasy Mostu Północnego czy drugiej linii metra w 2010 r., na inwestycje ma iść rekordowa kwota 2, 7 mld zł. W sumie wydatki Warszawy zamkną się kwotą 12,5 mld zł - to o 3, 8 proc. więcej niż w tym roku.

- W dobie kryzysu wydatki inwestycyjne Warszawy w 2010 r. rosną o 11 proc. Wydawałoby się, że to przyzwoity budżet - mówił podczas wczorajszej konferencji Bartosz Dominiak, radny SdPl.

Jednak jego zdaniem to tylko pozory. - W 2010 stolica drastycznie zadłuży się. Tylko na obsługę długu pójdzie 165 mln zł - o 72 proc. więcej niż w tym roku. Wystawiamy rachunek przyszłym pokoleniom - ostrzegał Dominiak.

Zauważył, że przyszłoroczne dochody budżetu zakładają wpływy z prywatyzacji SPEC. - To szantaż. Jeśli ktoś będzie przeciw niej, narazi się na zarzut, że przez niego nie starczy na inwestycje - mówił Dominiak.

Stołeczny lider SdPl Sebastian Kozłowski obarczył Platformę odpowiedzialnością za spadek dochodów budżetu Warszawy z tytułu podatków dochodowych. - PiS obniżył progi podatkowe, PO tego nie zmieniła. Zyskali na tym głównie dobrze zarabiający urzędnicy, stracił budżet miasta - przekonywał.

- Szkoda, że SdPl nie zauważa, że spowolnienia gospodarczego. Nie spowodowała go ani Platforma, ani władze Warszawy, ale wszyscy odczuwamy jego skutki - komentuje Jacek Wojciechowicz (PO), wiceprezydent Warszawy.

Jego zdaniem pretensje SdPl są żałosne. - Gdy sportowiec osiąga coraz lepsze wyniki, wszyscy się cieszą. My mamy rekordowe inwestycje, ale opozycja mówi, że to źle, bo trzeba za nie zapłacić. A gdy PiS wydawał na inwestycje zaledwie 1 mld zł rocznie, lewica mówiła, że to klęska. Gdzie tu logika? - pyta Wojciechowicz.

Przeczytaj także: Przed głosowaniem budżetu: lewica socjalna, PO inwestycyjna



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy