Jednodniowy bazar na Woli: mało stoisk, dużo klientów

Grzegorz Lisicki
17.12.2009 aktualizacja: 2009-12-16 23:48
A A A Drukuj
W grudniu zorganizowano pierwszy jednodniowy bazar na Woli przy Lesznie Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Kilkunastu sprzedających, wielu kupujących w asyście straży miejskiej i urzędników - za nami pierwszy dzień działalności jednodniowego targowiska przy Pedecie na Woli
SERWISY
- O czwartej rano przyjechałem - zwierzał się "Gazecie" zmarznięty pan Daniel, pierwszy handlowiec w Warszawie, który rozstawił swoje stanowisko na wyznaczonym przez urząd dzielnicy jednodniowym targowisku. Czemu tak bladym świtem i w trzaskającym mrozie? - Myślałem że będzie jak na Kole, tłum już od nocy - opowiada.

Tłumu jednak nie było. Około godz. 11, gdy odwiedziliśmy bazarek, handlowało kilkanaście osób. Jednak przy sporym zainteresowaniu odwiedzających. - To nowe miejsce i aura niezbyt sprzyja, ale jak się ludzie przyzwyczają, to handel ruszy z kopyta - mówił, zacierając ręce pan Daniel.

Według regulaminu na bazarku można handlować żywnością (przy pewnych obostrzeniach higienicznych), a także napojami chłodzącymi. Te jednak, w odróżnieniu od gorącej herbaty wczoraj z pewnością nie znalazłyby nabywców.

W pierwszym dniu działalności bazarku handlowano głównie artykułami przemysłowymi: do wyboru był asortyment świąteczny (bombki i migoczące lampki u pana Daniela), rękawiczki, apaszki. A do tego nieco starzyzny - kasety magnetofonowe, książki, maszyna do szycia Singer, rower stacjonarny do ćwiczeń, płyty główne do komputerów itd. Ani jednego sprzedawcy choinek i karpi. Może pojawią się w przyszłą środę, tuż przed świętami.

Władze dzielnicy dopilnowały, żeby targowisko porządnie zorganizować. Chodnik między ceglanym pawilonem a Pedetem (wiodący do zrujnowanego kina WZ) został wysypany piaskiem. Teren odgrodziły żółto-czarne taśmy. Była także przenośna toaleta. A nad bezpieczeństwem czuwała straż miejska. - Jestem tu od szóstej, mam na sobie dwie pary spodni - raportował z humorem funkcjonariusz. Wydaje się też, że na ciemny dotąd po zmroku na chodnik wróci cywilizacja - na potrzeby bazarku urzędnicy mają uruchomić nieczynne od niepamiętnych czasów latarnie.

Do handlowania na Woli mają zachęcić promocyjne warunki: na dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą handlować można do godz. 18.30 (zamiast do 14.30). Regulamin mówi też, że "z uwagi na promocję tej formy nie pobiera się opłaty targowej. Sprzedaż na targowisku jednodniowym traktowana jest jako działalność upowszechniająca kulturę prowadzenia handlu obwoźnego w m.st. Warszawa". Symbolicznie płaci się tylko za zajęcie terenu: 3 zł za m kw. stoiska. Dla tych, którzy mają przepisowy namiot w kolorze écru lub miejski parasol, stawka wynosi tylko 2 zł. A renciści i emeryci po 65. roku życia w ogóle zwolnieni są z opłaty.

- Teraz inne dzielnice patrzą Woli na ręce. Jak się tutaj uda, to u siebie też zorganizują bazarki - podsumował pan Daniel.

Przeczytaj także: Hala KDT tania jak barszcz: 100 tys. zamiast 10 mln



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy