BUW oblegany, choć kolejka linowa do niego nie jedzie

Rozmawiał Dariusz Bartoszewicz
18.12.2009 aktualizacja: 2009-12-17 20:09
A A A Drukuj
Ewa Kobierska-Maciuszko, dyrektorka Biblioteki Uniwersyteckiej Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Z kampusu Uniwersytetu Warszawskiego do nowej biblioteki miało się jechać kolejką linową. Została na papierze. Ale nowy wspaniały BUW na Powiślu udało się zbudować - rozmowa z dyr. Ewą Kobierską-Maciuszko
Dariusz Bartoszewicz: Papierowe gazety i książki w odwrocie. Pewnie kiedyś znikną. Co wtedy stanie się z Biblioteką Uniwersytecką na Powiślu? Będzie niepotrzebna? Zostanie tylko ogród na dachu?

Ewa Kobierska-Maciuszko, dyr. Biblioteki Uniwersyteckiej: Ogłaszanie śmierci książki i biblioteki jest przedwczesne. Przyjemności kontaktu z tradycyjną książką w sferze prywatnej nic nie zastąpi. Ale w pracy akademickiej i naukowej nośnik elektroniczny już wypiera ten papierowy.

Przykład?

- W BUW-ie mamy 2 tys. tytułów drukowanych czasopism polskich i zagranicznych. Z naszej strony internetowej użytkownik po zalogowaniu się ma dostęp do ok. 50 tys. prenumerowanych tytułów i baz danych, głównie anglojęzycznych. Ich użytkowanie wzrosło kilkunastokrotnie, odkąd studenci i pracownicy UW mają do nich dostęp również z komputerów prywatnych, z dowolnego miejsca na świecie.

Dlaczego w BUW-ie panuje taki tłok, skoro w sieci można już znaleźć więcej niż na półkach?

- Zbiory drukowane i elektroniczne nie dublują się, nie wszystko jest w sieci. W bibliotece "on site" zwykle też łatwiej skoncentrować się niż w domu "online". Poza tym digitalizacja polskich zasobów bibliotecznych dopiero raczkuje. W sieci jest dużo zagranicznych tytułów, naszych wciąż za mało.

Ile osób naraz może czytać w BUW-ie?

- W szatni mamy tysiąc numerków. Tyle jest miejsc pracy porozrzucanych po gmachu. Zdarza się, że numerków brakuje. Studenci czytają i pracują, siedząc na schodach, gdzie tylko się da. W tradycyjnych bibliotekach z zamkniętymi magazynami to niemożliwe, bo każdy zostaje przypisany do stołu z numerkiem.

Supermarket wiedzy z kolejką linową

Biblioteka pozazdrościła supermarketom otwartym na okrągło i będzie działać 24 godziny?

- Może kiedyś. Na razie w sesji zimowej dwa tygodnie będziemy czekać na czytelników od godz. 9 do 5 rano, bo wtedy z Powiśla odjeżdżają pierwsze poranne autobusy. Biblioteki są coraz częściej nazywane supermarketami informacji, otwartymi też w nocy, działają przy uniwersytetach w Niemczech, Wielkiej Brytanii, USA. Na nich się wzorujemy.

Współczesny użytkownik biblioteki naukowej oczekuje swobodnego i natychmiastowego dostępu do informacji niezależnie od nośnika, na jakim jest zapisana, i od pory dnia. Jeżeli tego nie dostaje, rezygnuje, a potem wszyscy narzekają, że wskaźniki czytelnictwa w kraju spadają.

Może warto pomyśleć o urządzeniu kapsuł do spania na terenie BUW-u?

- Czytelnicy ucinają sobie tu czasem krótkie drzemki nad otwartą książką, ale kapsuł nie będzie.

Z gabinetu pani dyrektor rozciąga się widok na skarpę i Pałac Kazimierzowski. Aż się prosi, żeby stamtąd poprowadzić kolejkę linową.

- Koncepcja takiej kolejki pojawiła się za rządów burmistrza Śródmieścia Jana Rutkiewicza. Miała służyć społeczności akademickiej, wsiadanie planowano za Pałacem Kazimierzowskim.

Teraz trzeba by zaprojektować nowe przystanki. Pierwszy - UW. Drugi - Neofilologia, bo za kilka lat będzie gotowy gmach w miejscu zburzonego pawilonu z dywanami przy Dobrej (projekt pracowni APA Kuryłowicz & Associates). Trzeci - Centrum Nauki Kopernik. Pytanie, czy warto ciągnąć kolejkę linową do Stadionu Narodowego.

- Kolejkę przez Wisłę też projektowali. Ale w innym miejscu, w rejonie Starego Miasta.

Niestraszne zagrożenie powodziowe

Podziel się

  • BUW oblegany, choć kolejka linowa do niego nie ... katmoso 18.12.09, 12:15

    jedzenie w samym BUW-ie kiepskie i naprawdę drogie. za to w ciagu ostatnich lat w okolicach biblioteki powstało trochę fajnych miejsc z sensownym jedzeniem. i dwie ksiegarnio-kawiarnie z »

Najnowsze wiadomości z Warszawy