Zima sroga, zwłaszcza dla bezdomnych

Wojciech Karpieszuk, łuk
18.12.2009 aktualizacja: 2009-12-17 21:09
A A A Drukuj
Strażniczki miejskie Beata Wąsowska (z lewej) i Anna Wałachowska przywiozły
zupę i pieczywo dla ok. 20 Rumunów, w tym 11 dzieci, mieszkających
w opuszczonym domu i prowizorycznych szałasach przy ul. Kaczeńca w Wawrze Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Strażnicy miejscy zaczęli rozwozić ciepłą zupę dla bezdomnych. W magazynach centrum kryzysowego czekają koce i ciepła odzież. Wojewoda obiecał, że w razie potrzeby trafią do noclegowni
Codziennie kilkaset litrów strawy trafia do setek bezdomnych, którzy koczują na działkach, w pustostanach czy w kanałach. Patrole z zupą krążą po wszystkich dzielnicach z wyjątkiem Śródmieścia, gdzie znajduje się dużo jadłodajni. - Rano odbieramy pełne kotły. W każdej dzielnicy rozdajemy 30-40 porcji zupy - informuje rzeczniczka strażników Monika Niżnik. - Zdarza się, że nasze patrole wracają z dokładkami.

Funkcjonariusze namawiają też bezdomnych, by przenieśli się do noclegowni. Informują o mrozach zapowiadanych na najbliższe dni. Temperatura ma spaść do minus 14 st. Celsjusza. - Ale rzadko udaje się kogoś przekonać - przyznaje Monika Niżniak. W nocy ze środy na czwartek straż miejska interweniowała w sprawie bezdomnych 12 razy. Tylko dwie osoby zgodziły się, by podwieźć je do schroniska. Do jednego mężczyzny z powodu wychłodzenia organizmu trzeba było wezwać pogotowie.

Na Woli we wspólnych patrolach ze strażnikami chodzą pracownicy dzielnicowego ośrodka pomocy społecznej. Też namawiają bezdomnych, by przenieśli się do noclegowni. W Ośrodku Charytatywnym "Tylko z darów miłosierdzia" przy ul. Żytniej pracownicy codziennie gotują 500 litrów zagęszczonej zupy. To m.in. stąd zabierają ją strażnicy miejscy. - Dodatkowo na ciepły posiłek przychodzi do nas nawet 250 bezdomnych - opowiada Iwona Gałczyńska, pracownik socjalny ośrodka. Jest tam też schronisko dla 170 kobiet i mężczyzn. - W męskiej części mamy już komplet. Dużo ludzi przyszło do nas zwłaszcza po ostatnich mrozach - przyznaje. Zapewnia, że nikt nie zostanie odprawiony z kwitkiem, a w razie konieczności będą dostawki.

W wojewódzkim centrum zarządzania kryzysowego uruchomiono specjalną linię telefoniczną 987. Każdy potrzebujący uzyska tam informację o wolnych miejscach w noclegowniach i adresy jadłodajni. Pod tym numerem możemy też poinformować o tym, gdzie koczują bezdomni. - W czwartek w warszawskich noclegowniach było 600 wolnych miejsc - mówi Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody. - Ale to się będzie szybko zmieniać. W razie obłożenia planujemy dostawki - dodaje. W magazynach centrum kryzysowego są przygotowane materace, koce i ciepła odzież. W razie potrzeby te rzeczy trafią do noclegowni.

Mimo likwidacji popularnego wśród bezdomnych baru św. Marty przy Dworcu Śródmieście i ul. Emilii Plater urzędnicy zapewniają, że sami zainteresowani na tym nie ucierpieli. Bar zniknął z końcem listopada, bo ratusz nie przedłużył umowy dzierżawy Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, która prowadziła punkt od 1996 r. - W Warszawie jest 12 jadłodajni dla bezdomnych. Większość w Śródmieściu. Właśnie podpisaliśmy wieloletnie umowy na ich prowadzenie - uspokaja Bogdan Jaskołd, dyrektor miejskiego biura polityki społecznej.

W niedzielę o godz. 11 na pl. Teatralnym rozpocznie się otwarta wigilia dla bezdomnych, ubogich i samotnych. Będzie bigos, pierogi, słodycze. Świąteczne życzenia złoży prezydent Warszawy. Zaś w sobotę poczęstunek dla potrzebujących organizują rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski i znany krakowski społecznik Jan Kościuszko. Zapraszają od godz. 11 do zmroku przed kościół św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Na ulicy stanie wielki stół z kilkudziesięcioma tysiącami porcji tradycyjnych wigilijnych potraw, m.in. pierogów z kapustą i grzybami, łazanek i zupy grzybowej.

Przeczytaj także: 2010 - to nie będzie dobry rok na chorowanie



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy