Mazowsze znowu płaci janosikowe. Czy to sprawiedliwe?

Dominika Olszewska
22.12.2009 aktualizacja: 2009-12-21 20:15
A A A Drukuj
Marszałek Mazowsza Adam Struzik z miniaturowym piętrusem fot. Adam Kozak / AG
Mazowsze musi oddać do budżetu państwa 939 mln zł "janosikowego" - wynika z przyjętego w poniedziałek budżetu województwa na przyszły rok. - To niesprawiedliwe - twierdzą władze regionu. I chcą sprawę skierować do Trybunału Konstytucyjnego
Jak każdego roku Mazowsze wyda więcej, niż zarobi. Bo wyda 3,2 mld zł, a zarobi 2,8 mld zł. Wśród dochodów największą pozycję stanowią wpływy z podatku od osób prawnych (CIT). W przyszłym roku do kasy Mazowsza ma wpłynąć z tego tytułu ponad 1,5 mld zł. Problem w tym, że to o 400 mln zł mniej, niż planowano. - Jest kryzys i musieliśmy ciąć wydatki. Wszyscy dostaną o 15 proc. mniej pieniędzy - stwierdził skarbnik województwa Marek Miesztalski.

Największa pozycja w wydatkach Mazowsza - 939 mln zł - to "janosikowe", czyli obowiązkowa wypłata na rzecz biedniejszych samorządów. Jest najwyższe w historii - wynosi aż 54 proc. dochodów województwa. - Możemy płacić daninę w rozsądnych rozmiarach. Ale takie "janosikowe" uniemożliwia wyrównywanie szans. W przyszłym roku zamierzamy skierować tę sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Nasi prawnicy właśnie kończą pisać wniosek - ogłosił wczoraj marszałek Adam Struzik (PSL).

Na transport i łączność województwo wyda 785 mln zł. Największe inwestycje drogowe to m.in. poszerzenie drogi nr 719 łączącej Warszawę z Pruszkowem na odcinku od ul. Partyzantów do ul. Bohaterów Warszawy (10 mln zł) oraz przebudowa drogi nr 724 między Warszawą a Górą Kalwarią, która przecina Konstancin (23 mln zł). Urząd marszałkowski wyłoży również 9 mln zł na dziesięć parkingów "parkuj i jedź".

Zarząd Mazowsza chwalił się także dotacjami z UE, które wesprą budżet Mazowsza. - Dużo naszych projektów ma dofinansowanie unijne - mówił marszałek Struzik.

W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Mazowsze ma bowiem do wydania aż 1,5 mld zł. - Te liczby mówią same za siebie - stwierdził wicemarszałek Stefan Kotlewski (PO), który odpowiada za fundusze unijne.

Problem w tym, że jeśli chodzi o podział unijnych pieniędzy, Mazowsze jest w ogonie statystyk. Pieniądze rozdziela okryta złą sławą i podległa Struzikowi Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych. Stała się miejscem synekur dzielonych z klucza partyjnego. Doliczyliśmy się w niej przeszło 40 działaczy PO lub ich rodzin. Jednostką kieruje Wiesław Raboszuk, działacz PO i radny Targówka. Choć pracuje tam ponad 300 osób, stowarzyszenia i fundacje, które otrzymały dotacje, skarżą się na brak fachowej pomocy. - Zgadzam się, że są pewne problemy. Zażądałem od kierownictwa jednostki, by zmieniła schemat organizacyjny - zapewnił Adam Struzik.

Z powodu kryzysu władze Mazowsza całkowicie wstrzymały dotacje na program wspierania wsi i małych miast. W ubiegłym roku urząd marszałkowski wyłożył na ten cel 80 mln zł. - Na takie wsparcie finansowe liczyło wiele gmin. Ale widać Platforma potrzebowała pieniędzy na stadiony "orliki", bo przepchnęła na to aż 20 mln zł - kpił radny i szef klubu PiS Maciej Więckowski.

- Dzieliliśmy się w czasach prosperity. Teraz musimy liczyć każdy grosz - tłumaczył radny Henryk Antczak (PSL), szef sejmikowej komisji budżetu.

Radni opozycji byli jednak nieprzejednani. - Mazowsze doszło już do granic zadłużenia. Władze województwa zakładają optymistyczny wariant, ale strach pomyśleć, co się stanie, gdy dochody nagle spadną - twierdził Więckowski.

Ostatecznie budżet przyjęli radni koalicyjnych klubów PO-PSL. Przeciw byli politycy PiS.

Przeczytaj także: Jest budżet miasta na 2010 r.: dług i inwestycje



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy