Nominacje do "Stołków" i "Nóg od Stołka" - cz. 4

wkk
22.12.2009 aktualizacja: 2009-12-21 20:35
A A A Drukuj
Stołek, nagroda
  • Jacek Zalewski
  • Olga Johann
Wybieramy nagrody i antynagrody roku "Gazety Stołecznej". Oto kolejni nominowani w obu kategoriach: Jacek Zalewski za pomoc niepełnosprawnym i Olga Johann za lansowanie wbrew mieszkańcom nazwy ulicy Żołnierzy Wyklętych.
Nominacja do "Stołka": Jacek Zalewski

Jacek Zalewski mówi o sobie, że nie jest żadnym społecznikiem, a wszystko robi po prostu z myślą o swoim niepełnosprawnym dziecku. Kuba ma porażenie mózgowe. Kilka lat temu jego tata uświadomił sobie, że w wakacje w podwarszawskiej gminie, gdzie mieszkają, jego syn nie ma co robić. Naprędce zorganizował półkolonie. Skrzyknął lokalnych przedsiębiorców, samorządowców i rodziców innych niepełnosprawnych dzieci. Na pierwsze półkolonie przyszło sześcioro dzieci, teraz przychodzi ich ok. 70. Jacek Zalewski nie przestał działać. W kwietniu współorganizował na UKSW konferencję dla rodziców o tym, co robić, kiedy rodzi się niepełnosprawne dziecko. Po to, jak tłumaczył, by nikt nie musiał przejść jego drogi - odsyłania od lekarza do lekarza. Wydał na ten temat książkę "Kiedy rodzi się Anioł". Przyznaje, że nie ma tygodnia bez telefonu od rodziców niepełnosprawnych dzieci. Pytają go: co robić?

Nominacja do "Nogi od Stołka": wiceprzewodnicząca Rady Warszawy Olga Johann

Jej idea była szczytna: uhonorować ulicą tych, którzy po wojnie walczyli i ginęli, nie godząc się na komunistyczny ustrój PRL. Niestety, realizacja tego pomysłu wyglądała fatalnie. Po pierwsze, jako nazwa dla ulicy zostało wybrane niezrozumiałe, książkowe określenie "Żołnierzy Wyklętych". Po drugie, zamiast znaleźć ulicę bez nazwy, radna Johann uparła się, by zmienić już istniejącą - końcowy fragment Wrocławskiej na Bemowie. Najpierw przekonywała, że nie ma tam żadnych adresów ("Byłoby właściwie za darmochę"). Kiedy okazało się, że stoi jednak blok, nie przebierając słowach, zarzuciła jego mieszkańcom brak patriotyzmu. A to dlatego, że nie chcą się poświęcić i wymienić dokumentów ("Przecież to są grosze"). Sympatyczna, pracowita radna wywołała jedną z większych w tym roku awantur w Radzie Warszawy, a ul. Żołnierzy Wyklętych ostatecznie jest o połowę krótsza, niż chciała.

Przeczytaj także: Wybieramy Stołki i Nogi - nagrody i antynagrody roku



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy