Szopki bez ekstrawagancji. Zobacz, które najładniejsze

Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski
25.12.2009 aktualizacja: 2009-12-23 22:07
A A A Drukuj
Tradycyjna szopka
u jezuitów Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Szopka w kościele św. Anny.
W centrum szczęśliwa Święta
Rodzina i Anioł Stróż z dzieciątkiem. Na podłodze zdjęcia noworodków. Z lewej - zniszczone kasety z pornografią dziecięcą. Z prawej - pas niszczony przez anioła bitych dzieci
  • Wiesław Dojlidko przygotowuje
szopkę u św. Jana. Trzyma w ręku
model kolumny Zygmunta, za nim wieża Kremla
  • Tukan - nowość w zabytkowej
szopce przy Miodowej
  • Tradycyjna szopka
u jezuitów
Siedem Aniołów Stróżów czuwających nad dziećmi w kościele św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu. W katedrze - Święta Rodzina na tle modeli sławnych budowli. W zabytkowej szopce u Kapucynów przy Miodowej przysiadł egzotyczny tukan.
W tym roku w warszawskich kościołach dominują tradycyjne żłóbki. Kanon to stajenka kryta strzechą i gipsowe figury. Tak właśnie jest u Jezuitów na Starym Mieście.

- Chwilowo bez ekstrawagancji. Wystarczy, że niedawno zamontowaliśmy drzwi autorstwa Igora Mitoraja, które nie wszystkim się spodobały - mówi ksiądz Andrzej Kiełbowski z kościoła Matki Boskiej Łaskawej (Jezuitów) przy Świętojańskiej. Także dominikanin ojciec Maciej Nitecki z kościoła św. Jacka przy Freta mówi, że w świątyni stanie tradycyjny żłóbek. - Budujemy go dla dzieci. O głębszych treściach symbolicznych myślimy w Wielkanoc, projektując Groby Pańskie - tłumaczy.

Kościół św. Anny, Krakowskie Przedmieście 68

Siedem Aniołów Stróżów z plastiku owiniętych przezroczystą folią i taśmą. A w ich rękach: postrzępiony pas, karabin maszynowy, pluszowy miś, bochen chleba. U stóp posadzka wyściełana odbitkami ksero stron "Gazety" ze zdjęciami niemowląt.

Ta kompozycja poruszy. Zaprojektowali ją studenci II roku Wydziału Architektury Wnętrz ASP pod kierunkiem adiunkt Joanny Walendziak-Stefańskiej.

- Studenci mają wielkie wyczucie teraźniejszości. Bacznie obserwują świat, w jakim przyszło im żyć, i przekładają go na język sztuki. Stosują plastyk, folię, bo - jak przekonują - ich świat jest plastikowy - mówi rektor kościoła św. Anny ks. Jacek Siekierski.

"Bądźmy świadomi miłości" - to hasło tegorocznego żłóbka. Głównym przesłaniem jest miłość, jaką powinniśmy dawać dzieciom.

- Patrząc na fotografie nowo narodzonych dzieci, zastanawiamy się nad ich przyszłością. Chciałoby się, aby były kochane, otaczane miłością. By rosły wśród bliskich w domowym cieple, ale nie zawsze tak jest. Ich losy bywają różne - stwierdza ks. rektor.

W centralnym punkcie żłóbka siedzi Święta Rodzina. - To rodzina idealna. Ze szczęśliwym dzieckiem otoczonym głębokim, bezinteresownym uczuciem. Takie dziecko ma szanse na rozwój. Towarzyszy im Anioł Stróż szczęśliwego dzieciństwa - tłumaczy ksiądz, po czym wylicza dalej: - Anioł dzieci molestowanych seksualnie niszczy kasety z pornografią dziecięcą.

Kolejnego ksiądz przedstawia jako "Anioła dzieci samotnych". - Dzieci przychodzą na świat, ale rodzice nie interesują się nimi. Obdarzają je zabawkami, nie są jednak obecni przy wychowaniu dzieci. Ten Anioł trzyma książkę. Czyta bajki - wyjaśnia rektor.

Następny Anioł jest opiekunem "dzieci wykorzystywanych do walki" w krajach Trzeciego Świata. - Są porywane do wojska. Zabijają na rozkaz. Tracą dzieciństwo. Nasz Anioł odbiera dzieciom karabin maszynowy, a wręcza pluszowego misia - opowiada ks. Siekierski.

Jest też Anioł dzieci bitych (niszczy pas), Anioł dzieci głodujących (trzyma bochenek chleba) i Anioł dzieci nienarodzonych (pochyla się nad pustą kołyską).

By każdy mógł zrozumieć tę symbolikę, przy żłóbku umieszczona będzie plansza z opisem.

Szopka u Kapucynów, ul Miodowa 13

Rok temu odnowiona została zabytkowa szopka w kościele Kapucynów. Znajduje się w podziemiach, w sali, gdzie na co dzień ojcowie prowadzą stołówkę dla bezdomnych. W zeszłym roku szopka wzbogaciła się o model Starego Miasta w Warszawie.

- W tym roku największą zmianą jest nowa kolejka elektryczna, która pojedzie w tzw. dolnym zamku. Dotąd miejsce to wypełniały fale poruszające się na specjalnych wałkach - opowiada brat Piotr Wardawy.

Inny z braci znika za drzwiczkami kryjącymi mechanizm szopki. - Właśnie wymieniamy tam elementy drewnianych trybów i taśmociągów. Wszystkie są zabytkowe, z lat 50. Powstały z prymitywnych materiałów, jakie udało się znaleźć w ruinach miasta naszym braciom - mówi Piotr Wardawy.

Nowym elementem jest też bajecznie kolorowa figura tukana. - Naszą szopkę obejrzał kiedyś tłumacz symultaniczny języka portugalskiego z Parlamentu Europejskiego. Pochodził z Brazylii, a ponieważ szopka zawiera elementy z wielu stron świata, uznał, że dorzuci akcent ze swojego rodzinnego kraju - wyjaśnia brat Piotr Wardawy. I trzeba przyznać, że tukan wystawiający swój masywny dziób z krzaków pod modelem warszawskiej Starówki robi wrażenie. To nie koniec nowości. Szopka wzbogaci się niebawem o jeszcze jeden element. Na ścianach pomieszczenia kapucyni zamierzają urządzić wystawę poświęconą historii jadalni dla bezdomnych.

Katedra św. Jana Chrzciciela, Świętojańska 8

Wiesław Dojlidko od wielu lat buduje szopki i Groby Pańskie na zlecenie księdza Bohdana Bartołda, kiedyś rektora kościoła św. Anny, dziś proboszcza katedry św. Jana. Głównym jego tworzywem jest styropian i pianka poliuretanowa. Pana Wiesława zastajemy przy pracy nad figurkami króla Zygmunta III Wazy (stanie na styropianowym modelu kolumny) i orła z kwadrygi na Bramie Brandenburskiej. "Oto mój Syn umiłowany. Jego słuchajcie!" - głosi napis na tle żłóbka. Przesłanie wydaje się proste. Słowa te skierowane są do całego świata, pełnego antycznych ruin, świątyń wielu wyznań, wieżowców pnących się ku niebu niczym wieża Babel. Te słynne budowle zostały namalowane na planszy, a bezpośrednie otoczenie żłóbka tworzą symbole czterech miast europejskich: kolumna Zygmunta, Brama Brandenburska, Koloseum i jedna z wież Kremla. - Wykonanie tych modeli jest strasznie pracochłonne. Powinienem mieć na to miesiąc, a mam tydzień, dlatego nie wszystkie elementy wyglądają tak, jak bym chciał. Cztery konie z kwadrygi na Bramie Brandenburskiej pożyczyłem od dzieci. Są to zwykłe plastykowe zabawki z marketu - przyznaje Wiesław Dojlidko.

Przeczytaj także: Świąteczna iluminacja na Trakcie Królewskim



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy