Kolej: do Krakowa tanio i szybko do Gdańska długo i drogo

Krzysztof Śmietana
29.12.2009 aktualizacja: 2009-12-28 22:46
A A A Drukuj
Pociąg na dworcu w Krakowie Fot. Krzysztof Karolczyk/AG
Do Krakowa tanio i krótko, a do Gdańska długo, drogo i z wiecznie zmieniającym się rozkładem - tak będzie się podróżować koleją w przyszłym roku ze stolicy.
SERWISY
Kolejowa spółka PKP InterCity chwali się obniżkami cen. Od 1 stycznia przejazd w pociągach typu TLK z Warszawy do Krakowa szybką Centralną Magistralą Kolejową ma kosztować 35 zł. To o 19 zł mniej niż teraz i o ponad 60 zł mniej niż dwa miesiące temu, gdy na tej trasie spółka InterCity puszczała tylko drogie ekspresy. Na dodatek od nowego roku podróż między tymi miastami ma trwać tylko dwie i pół godziny. Tak szybko mieliśmy jeździć już od 13 grudnia, ale wykonawca prac na torach spóźnił się z robotami.

Między Warszawą i Krakowem w dni powszednie będą jeździć cztery, a w weekendy dwie pary pociągów TLK. Pierwszy skład wyrusza z Warszawy o godz. 6.15, a wraca o godz. 22.45. Tak jak we wszystkich pociągach TLK będą obowiązywać miejscówki na życzenie, ale tylko w pierwszej klasie. - Żeby rozładować tłok w piątki i niedziele, będziemy wydłużać składy - mówi Maciej Szafurski, który w spółce PKP InterCity odpowiada za pociągi TLK.

Między Warszawą i Krakowem kursują też przypominające składy podmiejskie pociągi InterRegio (czas podróży - ok. 3 godz.). Bilet kosztuje 40 zł.

Pod względem czasu podróży i kosztów na przeciwległym biegunie jest kolejowa trasa z Warszawy do Gdańska. Z powodu ślimaczącego się remontu do Trójmiasta trzeba jechać blisko pięć godzin. Co ciekawe, w rozkładzie papierowym najszybsze pociągi pokonują tę trasę w cztery godziny. Jak się jednak dowiedzieliśmy w spółce PKP Polskie Linie Kolejowe (odpowiadają za tory), takiego czasu podróży raczej nie uda się osiągnąć w przyszłym roku. Dlaczego w rozkładzie znalazły się zatem mylące pasażerów informacje? - Jeszcze kilka miesięcy temu zakładano, że uda się skrócić czas przejazdu do czterech godzin. Niestety, poszczególne etapy prac mają opóźnienia. Powody są różne, m.in. spóźniający się wykonawcy czy poślizgi z przetargami - mówi Zbigniew Szafrański, prezes spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.

Przedstawiciele spółki PKP InterCity skarżą się jednak, że Polskie Linie Kolejowe informują ich o kolejnych czasowych zmianach dosłownie w ostatniej chwili, czyli np. dwa tygodnie przed korektą, a bilety można kupować 60 dni wcześniej. Potęguje to chaos informacyjny. Pasażer nie może wierzyć nie tylko papierowemu rozkładowi, ale także godzinie odjazdu, którą wydrukowano na bilecie. - Może i moglibyśmy informować przewoźników o zmianach z większym wyprzedzeniem. Niestety, przy takich robotach nigdy nie można być pewnym, czy wykonawca zdąży w określonym terminie. W tej sytuacji chyba najlepszym rozwiązaniem byłaby dodatkowa informacja na bilecie o tym, że godzina odjazdu może się zmieniać - mówi Zbigniew Szafrański.

Podróż do Gdańska nie tylko jest długa, ale także droga. Za bilet pociągiem typu Ekspres InterCity trzeba zapłacić ponad 100 zł. Kursują tam też nieliczne składy TLK, w których bilet kosztuje ponad 50 zł. Kilka miesięcy temu spółka PKP InterCity obiecywała obniżkę cen biletów, żeby zrekompensować długą podróż, ale na razie nie można na to liczyć. - Myślimy o tym. Trudno jest jednak wprowadzić rabat na określony pociąg, jeśli okaże się, że z powodu remontu trzeba będzie czasowo wycofać go z ruchu - mówi Maciej Szafurski.

Przeczytaj także: Naraził się politykom, bo chce reformować koleje



Podziel się

  • Odstęp między peronem a wagonem w Polsce i Japonii felicjan15 29.12.09, 13:53

    W Polsce odstęp to średnio 30 cm plus jeszcze różnica wysokości. W Japonii szybki pociąg ma wejście w odległości 10 cm od krawędzi peronu, a podłoga jest dokładnie na tej samej wysokości.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy