Będzie więcej ostrych dyżurów? Może już od stycznia

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
30.12.2009 aktualizacja: 2009-12-29 19:50
A A A Drukuj
Ostry dyżur ortopedyczny w szpitalu na Solcu Fot. Sławomir Kamiński / AG
Od Nowego Roku na ostro przyjmują albo wszystkie szpitale, albo co najmniej dwa dziennie - taką propozycję właścicielom warszawskich lecznic złoży w środę wojewoda Jacek Kozłowski. Zmiany na razie mają dotyczyć tylko dyżurów urazowych.
SERWISY
Temat ostrych dyżurów wraca jak bumerang. Od ponad roku grafik szpitali, które przyjmują pilnych pacjentów z urazami i okulistycznych, układa pełnomocnik wojewody ds. ratownictwa medycznego. Niestety, gdy tylko pojawiły się mrozy, okazało się, że jeden dyżurujący szpital na dwumilionowe miasto to za mało. Izby przyjęć pękają w szwach, a pacjenci na założenie gipsu czekają po kilka godzin. Tak jak nasz czytelnik, który 13 grudnia trafił na ostry dyżur urazowo-chirurgiczny do szpitala MSWiA przy Wołoskiej. - Diagnostyka i wizyta u lekarza trwała nie więcej niż 40 minut - opowiada. - Za to pięć godzin czekałem po wyjściu ze zdjęcia RTG na diagnozę i założenie gipsu.

Do tej pory, za wyjątkiem piątków i sobót, codziennie dyżurował w Warszawie tylko jeden szpital. Od Wigilii do końca roku na ostro codziennie przyjmują po dwie lecznice. Wojewoda chce, by od stycznia stało się to normą. Druga opcja przewiduje, że codziennie na ostro przyjmowałyby wszystkie szpitale. - Tak jest we Wrocławiu, Gdańsku i innych dużych miastach. W Warszawie powinno być tak samo - uważa Jacek Kozłowski.

Obie propozycje są dobre, ale mogą być problemy z ich realizacją. Już raz Jacek Kozłowski namawiał właścicieli szpitali w stolicy, żeby codziennie przyjmowały ostre przypadki. Dyrektorzy szpitali twierdzą jednak, że to nierealne, bo codzienny ostry dyżur oznacza ogromne koszty (dodatkowych lekarzy w izbie przyjęć, konieczność utrzymywania w gotowości sali operacyjnej z zespołem). - Ostre dyżury powstały, bo brakuje specjalistów - mówi Jarosław Buczek, rzecznik szpitala MSWiA. - Gdy wypada nasza kolej, na ostro przyjmuje dwóch ortopedów. Wzmocniona jest też obsada na oddziale.

Twierdzi, że podczas ostrego dyżuru na izbę przyjęć zgłasza się do 150 pacjentów. Dodatkowo lecznica musi zajmować się także poszkodowanymi z wypadków. - Kolejki wynikają stąd, że lekarze w pierwszej kolejności muszą zająć się chorym, któremu grozi utrata życia. Na założenie gipsu trzeba wtedy czekać - tłumaczy.

Wojewoda ma już grafik z podwójną obsadą dyżurową na styczeń. Dziś chce przekonać do niego właścicieli szpitali.

Brak grafika to duże ryzyko. Gdy na początku tego roku nie było wyznaczonych szpitali, bo wszystkie miały przyjmować na ostro, odsyłały one chorych. Tylko w jeden weekend wojewoda, który odpowiada za zorganizowanie dostępu do opieki zdrowotnej, dostał kilkanaście zgłoszeń od osób jeżdżących po mieście w poszukiwaniu pomocy.

Przeczytaj także: Ma być więcej pieniędzy na leczenie



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy