Uziemiona przez sąsiadów - nie pozwalają trzymać wózka
30.12.2009
aktualizacja: 2009-12-29 20:55
Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
Niepełnosprawna kobieta śle podanie za podaniem do zarządu swojej wspólnoty mieszkaniowej o zgodę na przechowywanie wózka inwalidzkiego w pomieszczeniu gospodarczym na parterze. Zarząd: Nie, bo jak wózek ukradną, to kto zapłaci?
ZOBACZ TAKŻE
- Wózek w pociągu. Trzeba to zgłosić 48 godzin wcześniej (17-05-11, 06:00)
- W przyszłym roku dwa nowe prywatne szpitale (04-01-10, 07:00)
- Ze złamaną nogą pojedziemy do dowolnego szpitala? (31-12-09, 10:00)
- Poradnik dla nauczycieli dzieci niepełnosprawnych (21-12-09, 00:00)
- Rodzice niepełnosprawnych chcą sami prowadzić ośrodek (27-11-09, 11:00)
- Trzeba ratować Niepełnosprawnik - miasto nie da funduszy (25-11-09, 11:00)
- Startuje nowatorski projekt dla niepełnosprawnych (16-11-09, 09:00)
- Niepełnosprawni chcą mieć coś do dodania (09-11-09, 05:00)
- To historia jak z Barei. Tak jak w "Alternatywy 4" jest dozorca, który mówi nie i koniec. Tylko że to wcale nie jest śmieszne, bo ja nie mogę wychodzić z domu - opowiada Anna Niewiadomska. Mieszka na trzecim piętrze w bloku bez windy przy Podskarbińskiej 9. Wszyscy się tu znają od lat. - Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że na własnym podwórku spotkam się z taką bezdusznością - stwierdza.
Problemy z poruszaniem się ma od dziewięciu lat. Od roku chodzi o kulach, ale może podejść tylko kilka metrów. W październiku miała operację stawu biodrowego, czeka na operację drugiego. - Po schodach dam radę bardzo powoli zejść i wejść o kulach. Gdybym na parterze przesiadła się na wózek, jakoś mogłabym się poruszać po okolicy- opisuje. - Wózek jest solidny, waży najmniej ze 20 kilogramów. Mieszkam tylko z 16-letnią córką i starszą mamą. Nie dadzą rady tego znosić i wnosić za każdym razem. Pomyślałam, że można go trzymać w pomieszczeniu gospodarczym właśnie na parterze - dodaje.
Jakiś czas temu poprosiła o klucze do pomieszczenia gospodarczego swoją sąsiadkę z klatki obok, która jest przewodniczącą zarządu wspólnoty mieszkaniowej. Nastała cisza. Kluczy nie dostała. Na początku listopada Anna Niewiadomska wysłała więc do sąsiadki oficjalne podanie: "Proszę o umożliwienie mi przechowywania w lokalu nr 5 na parterze klatki schodowej, w której mieszkam, wózka inwalidzkiego, składanego, dużo miejsca nie zajmie". Pani Anna opisała swoją sytuację: to, że praktycznie nie wychodzi z domu, bo sama nie da rady się poruszać.
Kilka dni później przyszła odpowiedź: "Zarząd wspólnoty mieszkaniowej uprzejmie panią informuje, że nie może przychylić się do powyższej prośby, ponieważ w w/w lokalu przechowywane są dokumenty wspólnoty, w związku z powyższym nie może on być ogólnodostępny".
- Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy to czytałam. Zero dobrej woli, bo przecież tylko ona jest potrzebna, by mi pomóc - dziwi się Anna Niewiadomska.
Pod koniec listopada wysłała do swojej sąsiadki kolejne pismo. Zaznacza, że jako członek wspólnoty jest w małej części współwłaścicielką pomieszczenia gospodarczego i ma prawo z niego korzystać. Pisze też: "Wózek inwalidzki jest obecnie moją jedyną możliwością do samodzielnego poruszania się. Nie jest to fanaberia ani zachcianka. To moje być albo nie być".
W grudniu przyszła kolejna odmowa. Tym razem przedstawiciele zarządu napisali, że nie mogą brać odpowiedzialności za bezpieczne przechowywanie wózka w pomieszczeniu gospodarczym. Jest też mowa o tym, że o przekazaniu kluczy zadecydują wszyscy mieszkańcy bloku na walnym zebraniu.
- Walne będzie pod koniec marca. Do tego czasu mam nie wychodzić z domu? - pyta Anna Niewiadomska.
Zdzisława Wojdalska, przewodnicząca zarządu wspólnoty, stwierdza: - W bloku mieszka bardzo dużo starszych osób, które też mają problemy z chodzeniem i jakoś się nie skarżą. Na klatce jest wandalizm. Jak zginie wózek, to kto będzie płacić? Wspólnota nie ma pieniędzy, remont dachu zrobiliśmy. Jak na walnym wszyscy się zgodzą, to klucze udostępnimy. Zarząd okoniem nie stanie.
- I wychodzi na to, że jestem unieruchomiona we własnym mieszkaniu do końca marca. I to przez sąsiadów. Sama z kulami nie wsiądę nawet do autobusu niskopodłogowego. Jak gdzieś jadę, wołam taksówkę. Czy mam zacząć chodzić po klatce i prosić mieszkańców, by jakoś wpłynęli na zarząd wspólnoty? - pyta Anna Niewiadomska.
O sprawie poinformowaliśmy Adama Grzegrzółkę, wiceburmistrza Pragi-Południe. Dzielnica ma w bloku kilka mieszkań komunalnych. - Poproszę pełnomocnika miasta, który kontaktuje się z tą wspólnotą, o rozmowę z zarządem - zapewnia. - Trzeba znaleźć kompromis.
Problemy z poruszaniem się ma od dziewięciu lat. Od roku chodzi o kulach, ale może podejść tylko kilka metrów. W październiku miała operację stawu biodrowego, czeka na operację drugiego. - Po schodach dam radę bardzo powoli zejść i wejść o kulach. Gdybym na parterze przesiadła się na wózek, jakoś mogłabym się poruszać po okolicy- opisuje. - Wózek jest solidny, waży najmniej ze 20 kilogramów. Mieszkam tylko z 16-letnią córką i starszą mamą. Nie dadzą rady tego znosić i wnosić za każdym razem. Pomyślałam, że można go trzymać w pomieszczeniu gospodarczym właśnie na parterze - dodaje.
Jakiś czas temu poprosiła o klucze do pomieszczenia gospodarczego swoją sąsiadkę z klatki obok, która jest przewodniczącą zarządu wspólnoty mieszkaniowej. Nastała cisza. Kluczy nie dostała. Na początku listopada Anna Niewiadomska wysłała więc do sąsiadki oficjalne podanie: "Proszę o umożliwienie mi przechowywania w lokalu nr 5 na parterze klatki schodowej, w której mieszkam, wózka inwalidzkiego, składanego, dużo miejsca nie zajmie". Pani Anna opisała swoją sytuację: to, że praktycznie nie wychodzi z domu, bo sama nie da rady się poruszać.
Kilka dni później przyszła odpowiedź: "Zarząd wspólnoty mieszkaniowej uprzejmie panią informuje, że nie może przychylić się do powyższej prośby, ponieważ w w/w lokalu przechowywane są dokumenty wspólnoty, w związku z powyższym nie może on być ogólnodostępny".
- Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy to czytałam. Zero dobrej woli, bo przecież tylko ona jest potrzebna, by mi pomóc - dziwi się Anna Niewiadomska.
Pod koniec listopada wysłała do swojej sąsiadki kolejne pismo. Zaznacza, że jako członek wspólnoty jest w małej części współwłaścicielką pomieszczenia gospodarczego i ma prawo z niego korzystać. Pisze też: "Wózek inwalidzki jest obecnie moją jedyną możliwością do samodzielnego poruszania się. Nie jest to fanaberia ani zachcianka. To moje być albo nie być".
W grudniu przyszła kolejna odmowa. Tym razem przedstawiciele zarządu napisali, że nie mogą brać odpowiedzialności za bezpieczne przechowywanie wózka w pomieszczeniu gospodarczym. Jest też mowa o tym, że o przekazaniu kluczy zadecydują wszyscy mieszkańcy bloku na walnym zebraniu.
- Walne będzie pod koniec marca. Do tego czasu mam nie wychodzić z domu? - pyta Anna Niewiadomska.
Zdzisława Wojdalska, przewodnicząca zarządu wspólnoty, stwierdza: - W bloku mieszka bardzo dużo starszych osób, które też mają problemy z chodzeniem i jakoś się nie skarżą. Na klatce jest wandalizm. Jak zginie wózek, to kto będzie płacić? Wspólnota nie ma pieniędzy, remont dachu zrobiliśmy. Jak na walnym wszyscy się zgodzą, to klucze udostępnimy. Zarząd okoniem nie stanie.
- I wychodzi na to, że jestem unieruchomiona we własnym mieszkaniu do końca marca. I to przez sąsiadów. Sama z kulami nie wsiądę nawet do autobusu niskopodłogowego. Jak gdzieś jadę, wołam taksówkę. Czy mam zacząć chodzić po klatce i prosić mieszkańców, by jakoś wpłynęli na zarząd wspólnoty? - pyta Anna Niewiadomska.
O sprawie poinformowaliśmy Adama Grzegrzółkę, wiceburmistrza Pragi-Południe. Dzielnica ma w bloku kilka mieszkań komunalnych. - Poproszę pełnomocnika miasta, który kontaktuje się z tą wspólnotą, o rozmowę z zarządem - zapewnia. - Trzeba znaleźć kompromis.
Przeczytaj także: Niepełnosprawni na wózkach do urny wyborczej
-
Uziemiona przez sąsiadów - nie pozwalają trzyma...
agulaszek
30.12.09, 09:27
odmawiającym nie pozostaje mi zyczyć nic innego jak tego żeby sami byliunieruchomieni chociażby "tylko" przez miesiąc a może i ze dwa tygodnie dałybyim trochę do myślenia»
-
Uziemiona przez sąsiadów - nie pozwalają trzyma...
michal747
30.12.09, 10:34
Z całego serca życzę Zarządowi wygodnych wózków inwalidzkich dofinansowanych przez PFRON. Jak najszybciej.»
-
zwykle buractwo
jarekzgl
30.12.09, 18:08
Minimalny sens w wypowiedziach zarządu jest ale wystarczy żeby pani podpisała świstek ze zarząd nie odpowiada za "bezpieczeństwo" wózka i wszystko ok. Ale u nas w kraju to tak właśnie jest »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


