Hala KDT - trwają przygotowania do rozbiórki

Grzegorz Lisicki
02.01.2010 aktualizacja: 2010-01-01 21:59
A A A Drukuj
W hali KDT pozostało jeszcze trochę śmieci i gruzu FOT. ROBERT KOWALEWSKI
Ostatnie przygotowania do "wielkiego wybuchu", który zmiecie z powierzchni pl. Defilad pustą halę KDT - robotnicy przygotowują wnętrze hali do rozbiórki, która z nowym rokiem nabierze przyspieszenia
Pole lipcowej bitwy o halę KDT dziś pokrywa śnieg. Od kilkunastu dni blaszak otoczony jest dwumetrowej wysokości płotem. Każdy jego element ozdabia żółty emblemat rozbiórkowej firmy Kruszer z buldożerem wgryzającym się w gruz. O zbliżającej się końcu siedziby KDT przypomina budowlana tablica informacyjna z napisem: "Rozbiórka hali Kupieckich Domów Towarowych, ul. Świętokrzyska 39". Stoi w niemal tym samym miejscu, gdzie jeszcze pół roku temu migotał neon zachęcający do zakupów. W środku trwają przygotowania do rozbiórki, którą przeprowadzi nowy właściciel hali, firma Kruszer. Hala została sprzedana przez ratusz (który z kolei wszedł w jej posiadanie podczas egzekucji komorniczej 21 lipca) za zaledwie 103 tys. zł i to wcześniejszych nieudanych przetargach. W pierwszym zażądano 10, w drugim 7 mln zł. Dopiero drogą negocjacji udało się znaleźć nabywcę, który do czerwca ma rozebrać halę.

Czeka ją taki sam los, jak jej byłą sąsiadkę, czyli halę MarcPolu. Dokładnie rok temu w biało-czerwonej gąsienicy po raz ostatni można było zrobić zakupy w supermarkecie.

Wczoraj odwiedziliśmy opustoszałą halę KDT. Przed wejściem wita nas oparta o ścianę i odwrócona kijem do góry "protestacyjna" tablica ze zdjęciem niedoszłego domu towarowego KDT. Teraz służy jako szufla do śniegu. Wewnątrz niewiele zmieniło się od naszej ostatniej wizyty - znikły sterty śmieci zalegające w każdym boksie. W korytarzach straszą resztki wyposażenia, pojedyncze buty, niebieskie plamy po proszku z gaśnic. Zabarykadowane wejścia wciąż przypominają o obronie hali. Na pierwszym piętrze, w biurach, walają się sterty papierzysk. Wrażenie dewastacji potęguje naturalnej wielkości św. mikołaj bez głowy, którego rzucono na stos pudeł. Jest pusto, ale, jak mówi Maciej Poniatowski z Kruszera, przygotowania do rozbiórki idą swoim rytmem.

- Na razie zdemontowaliśmy rolety, którymi zamykano każdy boks - opowiada.



Wczoraj w hali oprócz nas i ochrony nie było nikogo - robotnicy mieli wolne. Od nowego roku ich dziesięcioosobowa ekipa rozrośnie się do 30 osób. Będą mieli co robić - po wstępnym przygotowaniu hali (m.in. demontażu urządzenia nawiewowego o wielkości ciężarówki, które znajduje się nad boksami w południowej części hali. Trzeba będzie też np. zdemontować i skatalogować tysiące stalowych linek, które wzmacniają i usztywniają konstrukcję pod dachem), nastąpi przygotowanie właściwe, czyli rozbieranie ponad 600 boksów zbudowanych z płyt gipsowo kartonowej.

- Dopiero gdy z hali wywiezie się ten kartonowy gruz, będzie można rozbierać właściwą konstrukcję - objaśnia Poniatowski.



Co się z nią stanie? Stalowy złom z hali warty jest według Kruszera ok. 400 tys. Bardziej więc opłaca się ją zdemontować i postawić na nowo. - Prawdopodobnie będzie służyła jako magazyny dla naszych maszyn - mówi Poniatowski.

Przeczytaj także: Hala KDT sprzedana w cenie złomu



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy