Wypromujmy stolicę muzyką: Chopin i piano bary
05.01.2010
aktualizacja: 2010-01-04 19:04
Fot. Grazyna Jaworska / AG
W lokalach od Zamku Królewskiego do palmy na rondzie de Gaulle'a muzyka na żywo. Nie tylko Chopin, ale też jazz i pop. - Chcemy mieć jak najwięcej piano barów i sal koncertowych w terenie - mówią mieszkańcy Smolnej. I zapowiadają utworzenie kwartału muzycznego.
ZOBACZ TAKŻE
- Wre praca w Centrum Chopinowskim - zdążą na 200-lecie? (13-01-10, 09:00)
- Muzeum Etnograficzne przeżywa drugą młodość (12-01-10, 11:00)
- Jak Roman Polański zniknął z warszawskiej kawiarni (09-01-10, 09:00)
- Chopin Live w Warszawie - wybrano najlepszy plakat (27-11-09, 00:00)
- Smolna i okolice będą kwartałem muzycznym? (03-11-09, 10:00)
- Chopin na jazzowo (26-07-09, 21:00)
RAPORTY
Czy grozi nam przesyt Chopinem w tym roku? Wielkie obchody 200-lecia urodzin kompozytora zaczną się 1 marca. Wtedy też zostanie otwarte najnowocześniejsze muzeum biograficzne w Europie z Centrum Chopinowskim przy Tamce. Jego muzykę mają grać nawet ławki ustawione na Trakcie Królewskim - z ukrytych minigłośniczków.
Latający instrument
- W tym rejonie Warszawy muzyki jest za mało. A przecież lokalizacja zobowiązuje. Blisko Smolnej mamy nie tylko muzeum Chopina, ale i Uniwersytet Muzyczny jego imienia. Jeśli w naszej okolicy chcemy posłuchać muzyki, nie tylko klasycznej, ale jakiejkolwiek, za bardzo nie ma gdzie. W knajpach puszczają muzykę z taśmy - mówi Jarosław Chołodecki ze Stowarzyszenia Mieszkańców Smolnej.
Przekonuje, że zna artystów, którzy mają instrumenty w domu, ale nie mogą na nich grać, bo sąsiedzi robią awantury. Studenci szkoły muzycznej też chcą i muszą ćwiczyć. Gdyby przy okazji mogli zarobić - chętnych nie zabraknie. - Jest komu grać. Jest moc ludzi z apetytem na sztukę, także przy okazji picia małej czarnej. A muzyki na żywo brak - dziwi się Chołodecki.
Zapowiada pilotażowo "latający instrument", który będzie przenoszony z lokalu do lokalu, by ludzie przekonali się do idei muzycznego kwartału. O jaki instrument chodzi, jeszcze nie wiadomo. Na pewno łatwiej "latać" z gitarą czy cymbałkami niż fortepianem. - Ideę szukania nowej tożsamości dla Smolnej i okolic znam. Marketingowo jest trafiony. W podwórku naszej kamienicy przy Chmielnej, gdzie prowadzimy galerię, dwa razy w roku też odbywają się koncerty - mówi Jan Jabłkowski, przedsiębiorca i spadkobierca warszawskiej firmy handlowej Dom Towarowy Braci Jabłkowskich.
Tylko bez Orkiestry z Chmielnej
- Nie mam już siły na więcej akcji mieszkańców ze Smolnej - żartuje Witold Fizyta ze stowarzyszenia Nowy Świat. Po chwili przyznaje, że i tę warto rozpropagować, ale pomysłu nie wolno wprowadzać na siłę. Konkurencja wśród restauratorów sprawia, że część z nich już reklamuje się muzyką na żywo. Nie wszystko pasuje jednak wszędzie.
- Bywalcy baru Piotruś czy Amatorskiej pewnie by wyszli zmuszeni do słuchania Chopina. Gdyby do posiłku miała mi grać Orkiestra z Chmielnej, to ja mówię "dziękuję". Etiuda rewolucyjna Chopina do sushi czy w restauracji indyjskiej też nie jest na miejscu - wylicza Witold Fizyta.
W małych lokalach muzyka na żywo nie zawsze się sprawdza. - U Bliklego grało jakiś czas temu trio muzyczne. To się nie sprawdziło. Muzyka nie może dominować, powinna stanowić tło - dodaje.
- Przez jakiś czas w soboty i niedziele w café Szparka przy pl. Trzech Krzyży grał mój syn Mateusz ze znajomymi. Na śniadania przy kwartecie smyczkowym przychodzili głównie goście zagraniczni, najwięcej z Hiszpanii - wspomina Tomasz Kwiatkowski ze Smolnej.
Fryderyk nie gorszy od Amadeusza
Witold Fizyta uważa, że bardzo dobrze sprawdza się koncertowanie w przestrzeniach publicznych pod chmurką. Przypomina: - Pod koniec czerwca 2009 r. urządziliśmy weekend z Chopinem. Przed kawiarniami Blikle i Starbucks stanęły dwie sceny i dwa fortepiany. Grali m.in. Stanisław Drzewiecki i Rinko Kobayashi. Było fantastycznie. W tym roku chcielibyśmy mieć różne wydarzenia muzyczne co dwa tygodnie, interpretacje Chopina na różne instrumenty i np. na jazzowo.
Jarosław Chołodecki nie daje za wygraną, przekonuje: - To za mało.
Zamierza zorganizować wyjazd dla przedstawicieli władz lokalnych, artystów, biznesmenów, mieszkańców, by dowieść, jak niektóre miasta potrafią żyć z muzyki albo się nią świetnie promować, np. Wiedeń czy Salzburg. - Chopin nie jest gorszy od Amadeusza! Możemy nim grać i wygrać Warszawę! - twierdzi.
Projekt kwartału muzycznego ze Smolną - i nie tylko z Chopinem - powstaje w ramach obywatelskich koncepcji rewitalizacji zabytkowych części miast. Biorą w nich także udział: Genua, Barcelona, Graz, Stambuł, Kluż i Kalamata. Smolna dostała grant na projekt (www.learninc.eu) z programu Leonardo da Vinci.
Latający instrument
- W tym rejonie Warszawy muzyki jest za mało. A przecież lokalizacja zobowiązuje. Blisko Smolnej mamy nie tylko muzeum Chopina, ale i Uniwersytet Muzyczny jego imienia. Jeśli w naszej okolicy chcemy posłuchać muzyki, nie tylko klasycznej, ale jakiejkolwiek, za bardzo nie ma gdzie. W knajpach puszczają muzykę z taśmy - mówi Jarosław Chołodecki ze Stowarzyszenia Mieszkańców Smolnej.
Przekonuje, że zna artystów, którzy mają instrumenty w domu, ale nie mogą na nich grać, bo sąsiedzi robią awantury. Studenci szkoły muzycznej też chcą i muszą ćwiczyć. Gdyby przy okazji mogli zarobić - chętnych nie zabraknie. - Jest komu grać. Jest moc ludzi z apetytem na sztukę, także przy okazji picia małej czarnej. A muzyki na żywo brak - dziwi się Chołodecki.
Zapowiada pilotażowo "latający instrument", który będzie przenoszony z lokalu do lokalu, by ludzie przekonali się do idei muzycznego kwartału. O jaki instrument chodzi, jeszcze nie wiadomo. Na pewno łatwiej "latać" z gitarą czy cymbałkami niż fortepianem. - Ideę szukania nowej tożsamości dla Smolnej i okolic znam. Marketingowo jest trafiony. W podwórku naszej kamienicy przy Chmielnej, gdzie prowadzimy galerię, dwa razy w roku też odbywają się koncerty - mówi Jan Jabłkowski, przedsiębiorca i spadkobierca warszawskiej firmy handlowej Dom Towarowy Braci Jabłkowskich.
Tylko bez Orkiestry z Chmielnej
- Nie mam już siły na więcej akcji mieszkańców ze Smolnej - żartuje Witold Fizyta ze stowarzyszenia Nowy Świat. Po chwili przyznaje, że i tę warto rozpropagować, ale pomysłu nie wolno wprowadzać na siłę. Konkurencja wśród restauratorów sprawia, że część z nich już reklamuje się muzyką na żywo. Nie wszystko pasuje jednak wszędzie.
- Bywalcy baru Piotruś czy Amatorskiej pewnie by wyszli zmuszeni do słuchania Chopina. Gdyby do posiłku miała mi grać Orkiestra z Chmielnej, to ja mówię "dziękuję". Etiuda rewolucyjna Chopina do sushi czy w restauracji indyjskiej też nie jest na miejscu - wylicza Witold Fizyta.
W małych lokalach muzyka na żywo nie zawsze się sprawdza. - U Bliklego grało jakiś czas temu trio muzyczne. To się nie sprawdziło. Muzyka nie może dominować, powinna stanowić tło - dodaje.
- Przez jakiś czas w soboty i niedziele w café Szparka przy pl. Trzech Krzyży grał mój syn Mateusz ze znajomymi. Na śniadania przy kwartecie smyczkowym przychodzili głównie goście zagraniczni, najwięcej z Hiszpanii - wspomina Tomasz Kwiatkowski ze Smolnej.
Fryderyk nie gorszy od Amadeusza
Witold Fizyta uważa, że bardzo dobrze sprawdza się koncertowanie w przestrzeniach publicznych pod chmurką. Przypomina: - Pod koniec czerwca 2009 r. urządziliśmy weekend z Chopinem. Przed kawiarniami Blikle i Starbucks stanęły dwie sceny i dwa fortepiany. Grali m.in. Stanisław Drzewiecki i Rinko Kobayashi. Było fantastycznie. W tym roku chcielibyśmy mieć różne wydarzenia muzyczne co dwa tygodnie, interpretacje Chopina na różne instrumenty i np. na jazzowo.
Jarosław Chołodecki nie daje za wygraną, przekonuje: - To za mało.
Zamierza zorganizować wyjazd dla przedstawicieli władz lokalnych, artystów, biznesmenów, mieszkańców, by dowieść, jak niektóre miasta potrafią żyć z muzyki albo się nią świetnie promować, np. Wiedeń czy Salzburg. - Chopin nie jest gorszy od Amadeusza! Możemy nim grać i wygrać Warszawę! - twierdzi.
Projekt kwartału muzycznego ze Smolną - i nie tylko z Chopinem - powstaje w ramach obywatelskich koncepcji rewitalizacji zabytkowych części miast. Biorą w nich także udział: Genua, Barcelona, Graz, Stambuł, Kluż i Kalamata. Smolna dostała grant na projekt (www.learninc.eu) z programu Leonardo da Vinci.
Przeczytaj także: Chopin Live w Warszawie - wybrano najlepszy plakat
-
co to jest "piano bary"?
perculator
05.01.10, 12:29
siluja sie na bary cichaczem?»
-
Wypromujmy stolicę muzyką: Chopin i piano bary
eadingas
05.01.10, 15:31
Chopin nie pasuje do sushi? Proponuje przejechac sie do Japonii... »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


