Rosati zamiast Olejniczaka kandydatem na prezydenta?

Iwona Szpala, Jan Fusiecki
05.01.2010 aktualizacja: 2010-01-04 21:28
A A A Drukuj
Wojciech Olejniczak i Grzegorz Napieralski Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
  • Dariusz Rosati
- Koledzy zbyt się pospieszyli - tak Grzegorz Napieralski ocenia rekomendację stołecznych działaczy SLD dla Wojciecha Olejniczaka jako kandydata na prezydenta Warszawy. Krajowi liderzy mają inny pomysł: Dariusz Rosati.
SERWISY
Do wyborów samorządowych został niecały rok, ale warszawski SLD już dziś postanowił rozpocząć promocję szyldu. Po naradach w partyjnej centrali na Rozbrat ustalono, że nic tak nie rozsławia ugrupowania jak kandydaci w wyborach na prezydenta kraju i stolicy.

Powstała ogólna charakterystyka konkurenta Hanny Gronkiewicz-Waltz: "Akceptowalność przez członków oraz rozpoznawalność i poparcie społeczne powinny być podstawowymi kryteriami, jakimi powinien kierować się SLD".

Rozpoczął się objazd po dzielnicach. Większość działaczy uznała, że temu modelowi odpowiada Wojciech Olejniczak, eurodeputowany tej partii, który brukselski mandat zdobył ledwie pół roku temu. - A na kogo działacze mieli postawić? Na zebraniach był komunikat: "Wojtek się zgodził, co wy na to?" - opowiada Jerzy Budzyn, szef śródmiejskiego SLD. - W śródmiejskiej organizacji głosowaliśmy na cztery nazwiska; 62 proc. wskazało na Ryszarda Kalisza, potem była Kasia Piekarska z ponad 20 proc., a promowany przez partyjną centralę Olejniczak miał trzeci wynik: 14 proc.

Wojtek światłem odbitym

Jednak ani Katarzyna Piekarska, ani Ryszard Kalisz kandydować nie chcieli. - Nie jestem osobą, która zajmowałaby się bieżącym zarządzaniem i organizacją urzędu. Interesuje mnie filozofia prawa, moje kompetencje przydają się w debacie publicznej - mówił dziennikarzom Ryszard Kalisz, gdy pytali go o ewentualny start.

Jeden z polityków Sojuszu przekonywał w kuluarach warszawskiej konwencji SLD, że Olejniczak był po prostu jedynym, pierwszoligowym politykiem, który zgłosił gotowość. Dla eseldowskiego establishmentu w Warszawie to kandydat idealny. Dobrze wypada przed telewizyjnymi kamerami; jego ugodowy charakter gwarantuje stabilizację partyjnych struktur.

- We wrześniu przyszłego roku mamy wybory na prezydenta kraju, potem samorządowe. Myślę, że Jerzy Szmajdziński ma szansę na dobry wynik. Olejniczak będzie pojawiał się przy jego boku jako jedna z głównych twarzy SLD i zarazem kandydat na prezydenta Warszawy - przewiduje Ireneusz Tondera z władz mazowieckiego SLD.

Jak mówi Tondera, Olejniczak ma promieniować "światłem odbitym odkurzonego na potrzeby kampanii wyborczej marszałka Szmajdzińskiego". W partyjnych szeregach nie mają złudzeń: Olejniczak nie wygra z Hanną Gronkiewicz-Waltz, ale może być lokomotywą SLD-owskich list.

- Wystawimy tu przeszło tysiąc kandydatów na radnych. Jeśli Olejniczak będzie miał dobrą kampanię, pociągnie naszych ludzi - uważa Tondera.

Marzenie zwolenników Olejniczaka to jego awans do drugiej tury wyborów na prezydenta Warszawy i zdystansowanie PiS. Nie jest tajemnicą, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma koncepcji, jak i kim walczyć o Warszawę.

- SLD nie może być ani PiS ani Platformą - ostrzegał podczas warszawskiej konwencji partii Ryszard Kalisz. - Musi być z ludźmi. Dla znakomitej większości trwająca walka dwóch tytanów nie ma żadnego znaczenia. SLD ma być otwarty na tętno życia warszawiaków. W stolicy nie ma już robotniczego elektoratu, takiego, po jaki partia mogła sięgnąć w FSO czy hucie. Partia powinna pozycjonować się na urzędników. Ci ludzie mają poczucie, że przez ostatnie 20 lat kolejne ekipy w obawie przed mediami ograniczały ich dochody - mówił Kalisz.

Wynik Wojtka to masakra

Jednak Wojciech Olejniczak może mieć kłopot z przyciąganiem wyborców. W ostatnim badaniu TNS OBOP zleconym przez SdPl aż 27 proc. warszawiaków zdeklarowało, że odda głos na Marka Borowskiego. Były marszałek Sejmu i lider SdPl przeszedłby do II tury. Na taki scenariusz gromadzący 12-proc. poparcie Olejniczak szanse ma małe.

Mimo korzystnych notowań na Borowskiego zgody w szeregach SLD nie ma. - Przed wyborami z naszego szyldu chcą korzystać politycy kanapowych partii, takich jak SdPl. Ale w kampanii nie pracują, bo nie mają struktur, a po wyborach robią skok w bok. Takie porozumienia mamy w miejscu, którego określenie może być niecenzuralne - mówi nam jeden z czołowych działaczy warszawskiego SLD.

Dla komentatorów wyniki sondażu to dowód na istnienie silnego centrolewicowego elektoratu. Jednak niechętni Olejniczakowi przypominają: jako lider listy Sojuszu w ostatnich wyborach do europarlamentu dostał 72 tys. głosów i ledwie zdobył mandat. Zdystansowali go kandydaci PO i PiS. Dla porównania: na liderkę listy PO Danutę Hübner głosowało przeszło 311 tys. warszawiaków. Zaś wystawiony przez PiS, związany z Małopolską Krzysztof Mularczyk (PiS) bez żadnej kampanii, startując z dalekiego miejsca na stołecznej liście wyborczej, przekonał do siebie 52 tys. wyborców.

- Wynik Olejniczaka to była masakra - mówi jeden z posłów SLD. - Dlatego wielu z nas zadaje sobie pytanie: dlaczego Wojtek ponownie się zgłasza?

- Przyznaję, w wyborach europejskich liczyliśmy na więcej - mówi Napieralski. - Wierzyłem, że Wojtek Olejniczak będzie lokomotywą wyborczą.

Inny działacz podkreśla: - Dostał największe pieniądze w całej Polsce. Budżet jego kampanii sięgał 500 tys. zł, partia służyła mu wszechstronną pomocą. Miał pociągnąć ugrupowanie powyżej 13 proc. Gdy wszyscy nasi kandydaci robili wynik powyżej 12,5 proc., czyli notowań Sojuszu, Olejniczak miał niecałe 10 proc.

Zawalczyć jak chłopaki z Częstochowy

Jak ustaliliśmy, planu wystawienia Olejniczaka nie skonsultowano z Grzegorzem Napieralskim, który przez większość warszawskich liderów był dotąd lekceważony. Tymczasem na grudniowej konwencji SLD niechętnych Napieralskiemu było zaledwie 20 proc. delegatów. - Bardzo się umocnił od 2008 r. - mówi Jerzy Budzyn. - Ludzie zrozumieli, że segregacja, którą próbował wprowadzać w szeregach partii Olejniczak, podziały na młodych właściwych i młodych z PZPR, lepszych starych i starych gorszych, to przeszłość. Do niej nie ma powrotu, bo Napieralski jest zrodzony ze sprzeciwu wobec tej sytuacji

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy