Gronkiewicz-Waltz znokautuje rywali już w 1. turze?
09.01.2010
aktualizacja: 2010-01-08 20:34
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
- Hanna Gronkiewicz-Waltz ma reelekcję w kieszeni, znokautuje rywali - wieszczą działacze PO. Ich cel strategiczny to wygrana już w pierwszej turze i przeszło 50-procentowe poparcie w wyborach do rady miasta, które pozwoli na sprawowanie rządów bez koalicyjnego partnera
ZOBACZ TAKŻE
- Nowy gracz w walce o prezydenturę. Ma mocnych rywali (16-07-10, 10:00)
- Kaczyński nie chce przyznać Legii Honorowej prezydent Warszawy? (27-03-10, 11:00)
- Warszawa: Gronkiewicz-Waltz i rozbita konkurencja (15-03-10, 01:00)
- Energetyczny Olejniczak na Warszawę (11-03-10, 01:00)
- Sondaż "Gazety" - żółta kartka dla ratusza (14-01-10, 08:00)
- Prezydent Kaczyński na każdy miesiąc - jest kalendarz (13-01-10, 08:00)
- Powrót do przeszłości na Pradze-Północ: Triumf PO nad PiS (06-01-10, 11:00)
- Rosati zamiast Olejniczaka kandydatem na prezydenta? (05-01-10, 10:00)
- Waleczny PiS się bije z myślami (06-01-10, 09:00)
SERWISY
To od Warszawy Platforma zaczęła marsz po władzę, wygrywając wybory samorządowe w 2006 r. - To było pierwsze referendum między PiS i PO - mówią współpracownicy prezydent Warszawy. - Twarda walka. Hanna Gronkiewicz-Waltz ją wytrzymała.
Atuty i rysy
Choć sondaże pokazują, że w Warszawie istnieje silny wielkomiejski elektorat centrolewicy, Platforma jest pewna doskonałego wyniku. Przekonuje, że jej rządy będą trwały jeszcze co najmniej jedną kadencję, a więc do 2014 r. - Warszawa może być pierwszym dużym miastem, w którym dojdzie do pęknięcia obecnego podziału sceny politycznej zdominowanej przez PO i PiS. Na wzroście znaczenia centrolewicowego elektoratu straci jednak partia Jarosława Kaczyńskiego, a nie my - słyszymy od jednego z polityków PO.
Polityczny konkurent Platformy jest w sytuacji bez wyjścia. - Jarosław Kaczyński musi wybrać: spalić polityka, który startując na prezydenta Warszawy przyniesie partii kilka procent poparcia, albo postawić na kogoś totalnie żałosnego - uważa nasz rozmówca.
Tym kimś mógłby być rzecznik klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak pojawiający się na nieoficjalnej giełdzie kandydatów na prezydenta stolicy. Nasi rozmówcy z PO przypominają, że próbką jego możliwości były wybory w 2002 r. kiedy to starając się o urząd prezydenta Legionowa, uzyskał niecałe 1,5 tys. głosów.
W kreślonym przez PO obrazie triumfu przeciwnicy polityczni tej partii widzą liczne rysy. Środowiska polityczne PiS i SLD, które obu partiom udało się zbudować w Warszawie, nie należą do najbardziej przebojowych. Jednak podobny problem ma Platforma. Zdecydowana większość jej warszawskich posłów plasuje się poza pierwszą parlamentarną ligą. Ta nijakość to konsekwencja konstrukcji wyborczej listy z wyborów 2007 r. Ułożono ją tak, by jej lider Donald Tusk pobił krajowy rekord popularności.
Również wśród radnych trudno znaleźć dobrze rokujących polityków. To z kolei konsekwencja rozprawy z "piskorczykami", którzy latami dominowali w gronie samorządowców PO. Usuniętych z partyjnych szeregów zastąpiła grupa samorządowych debiutantów.
Scenariusze kampanii
Decyzja o ponownym starcie obecnej prezydent stolicy oznacza uprzywilejowaną pozycję PO w jesiennej kampanii samorządowej. - Bardzo ważne, która z partii politycznych zdefiniuje wiodący motyw kampanii 2010 r. - mówi jeden z byłych sztabowców PO. - A potem skutecznie narzuci go pozostałym. Ważny jest duch czasu. W 2002 r. ludziom Lecha Kaczyńskiego udało się wypromować hasło "bezpieczeństwo". Warszawiacy wiedzieli, że wieczorem można dostać w mordę pod Dworcem Centralnym. Mieli dostrzec, że nadchodzi szeryf, który ich uwolni, wyczyści Warszawę z bandytów i skorumpowanych samorządowców.
W 2006 r. Platforma odbiła stolicę hasłem "Warszawa w zastoju", z którego z kolei musiał tłumaczyć się PiS. - Hanna Gronkiewicz-Waltz występowała jako menedżer, który podniesie stolicę z inwestycyjnego upadku - tłumaczy nasz rozmówca.
Przewodniego motywu zbliżającej się rozgrywki na razie nie ma. Ludzie z otoczenia prezydent Warszawy podkreślają, że dużo zależy od kampanii o prezydenturę kraju, która będzie decydującym starciem PO i PiS. - Kolejne, już stołeczne wybory będą doklejone do prezydenckich. Tu jest najbardziej wymagający elektorat, który ocenia surowo. Inny wariant kampanii obowiązuje przy 24 proc. poparcia, inny - przy 51 proc. - mówią w Platformie.
Posag czterech lat z pewnością trafi do kampanijnych scenariuszy. I tu Platforma kreśli idylliczny obraz. - Lista inwestycji w drugiej połowie 2010 r. zapowiada się imponująco: Centrum Nauki "Kopernik", pierwsze z 186 nowych tramwajów, rozpoczęta budowa mostu Północnego, rozpoczęta budowa II linii metra, rewitalizacja jeziorka Balaton na Gocławiu - wymienia rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. Jak dodaje inny działacz: - Po wielkich projektach "dla mas, nastanie czas zbliżenia się do człowieka". - Budowa podjazdów dla niepełnoprawnych, parki, oczka wodne, tworzenie przestrzeni przyjaznych ludziom, czyli np. systemu żłobków i filii miniżłobków - uzupełnia rzecznik ratusza. - Pani prezydent, odpierając zarzut opozycji, że nie ma wizji, powiedziała: "Nie mam też halucynacji, tylko robotę do wykonania". Stefan Starzyński czy burmistrzowie Nowego Jorku byli przede wszystkim ludźmi czynu, dopiero potem wizjonerami. Dlatego przeszli do historii.
Lista niespełnionych obietnic
Entuzjazm PO, jak zapowiada opozycja, ma ostudzić lista obietnic wyborczych Hanny Gronkiewicz-Waltz. Krytycy będą przypominali, że w zdecydowanej większości nie są zrealizowane. - PO zapewniała, że przez cztery lata dokończy budowę co najmniej dwóch nowych mostów. Nie będzie nawet jednego - przypominają działacze PiS i SdPl.
Przyznają, że wprawdzie rządzony przez PO ratusz zaciągnął korzystne pożyczki, wyemitował obligacje, ale też zadłużył miasto, niemal sięgając ustawowej granicy 60 proc. budżetu. Zrezygnował natomiast z obiecanego wyborcom programu prywatyzacji spółek miejskich, który miał dać Warszawie dochody liczone w miliardach złotych.
Jak przypomina Dariusz Figura, radny PiS, symbolem prywatyzacyjnego zastoju jest jedna akcja zakładów mięsnych Ostrołęka, której PO nie udało się sprzedać przez cztery lata.
Inwestycje wprawdzie widać gołym okiem, ale za najbardziej spektakularną - Stadion Narodowy odpowiada rząd. Tymczasem mimo gigantycznej awantury z PiS i SdPl Platforma zdecydowała się wpompować niemal pół miliarda złotych w modernizację stadionu Legii, na czym skorzysta głównie prywatny właściciel klubu piłkarskiego.
Z tego, co ustaliliśmy, stadion przy Łazienkowskiej nie znajdzie się wśród symboli, którymi zamierza oczarować wyborców Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej doradcy uznali, że stanowi zbyt duże niebezpieczeństwo ze względów wizerunkowych.
Niepokoi tylko Rosati
Do skutecznej krytyki warszawskiej PO potrzeba jednak równorzędnych partnerów. PiS ma ze znalezieniem takiego polityka kłopot. Forsowana przez warszawskie SLD kandydatura Wojciecha Olejniczaka budzi śmiech nawet w szeregach jego własnej partii.
Atuty i rysy
Choć sondaże pokazują, że w Warszawie istnieje silny wielkomiejski elektorat centrolewicy, Platforma jest pewna doskonałego wyniku. Przekonuje, że jej rządy będą trwały jeszcze co najmniej jedną kadencję, a więc do 2014 r. - Warszawa może być pierwszym dużym miastem, w którym dojdzie do pęknięcia obecnego podziału sceny politycznej zdominowanej przez PO i PiS. Na wzroście znaczenia centrolewicowego elektoratu straci jednak partia Jarosława Kaczyńskiego, a nie my - słyszymy od jednego z polityków PO.
Polityczny konkurent Platformy jest w sytuacji bez wyjścia. - Jarosław Kaczyński musi wybrać: spalić polityka, który startując na prezydenta Warszawy przyniesie partii kilka procent poparcia, albo postawić na kogoś totalnie żałosnego - uważa nasz rozmówca.
Tym kimś mógłby być rzecznik klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak pojawiający się na nieoficjalnej giełdzie kandydatów na prezydenta stolicy. Nasi rozmówcy z PO przypominają, że próbką jego możliwości były wybory w 2002 r. kiedy to starając się o urząd prezydenta Legionowa, uzyskał niecałe 1,5 tys. głosów.
W kreślonym przez PO obrazie triumfu przeciwnicy polityczni tej partii widzą liczne rysy. Środowiska polityczne PiS i SLD, które obu partiom udało się zbudować w Warszawie, nie należą do najbardziej przebojowych. Jednak podobny problem ma Platforma. Zdecydowana większość jej warszawskich posłów plasuje się poza pierwszą parlamentarną ligą. Ta nijakość to konsekwencja konstrukcji wyborczej listy z wyborów 2007 r. Ułożono ją tak, by jej lider Donald Tusk pobił krajowy rekord popularności.
Również wśród radnych trudno znaleźć dobrze rokujących polityków. To z kolei konsekwencja rozprawy z "piskorczykami", którzy latami dominowali w gronie samorządowców PO. Usuniętych z partyjnych szeregów zastąpiła grupa samorządowych debiutantów.
Scenariusze kampanii
Decyzja o ponownym starcie obecnej prezydent stolicy oznacza uprzywilejowaną pozycję PO w jesiennej kampanii samorządowej. - Bardzo ważne, która z partii politycznych zdefiniuje wiodący motyw kampanii 2010 r. - mówi jeden z byłych sztabowców PO. - A potem skutecznie narzuci go pozostałym. Ważny jest duch czasu. W 2002 r. ludziom Lecha Kaczyńskiego udało się wypromować hasło "bezpieczeństwo". Warszawiacy wiedzieli, że wieczorem można dostać w mordę pod Dworcem Centralnym. Mieli dostrzec, że nadchodzi szeryf, który ich uwolni, wyczyści Warszawę z bandytów i skorumpowanych samorządowców.
W 2006 r. Platforma odbiła stolicę hasłem "Warszawa w zastoju", z którego z kolei musiał tłumaczyć się PiS. - Hanna Gronkiewicz-Waltz występowała jako menedżer, który podniesie stolicę z inwestycyjnego upadku - tłumaczy nasz rozmówca.
Przewodniego motywu zbliżającej się rozgrywki na razie nie ma. Ludzie z otoczenia prezydent Warszawy podkreślają, że dużo zależy od kampanii o prezydenturę kraju, która będzie decydującym starciem PO i PiS. - Kolejne, już stołeczne wybory będą doklejone do prezydenckich. Tu jest najbardziej wymagający elektorat, który ocenia surowo. Inny wariant kampanii obowiązuje przy 24 proc. poparcia, inny - przy 51 proc. - mówią w Platformie.
Posag czterech lat z pewnością trafi do kampanijnych scenariuszy. I tu Platforma kreśli idylliczny obraz. - Lista inwestycji w drugiej połowie 2010 r. zapowiada się imponująco: Centrum Nauki "Kopernik", pierwsze z 186 nowych tramwajów, rozpoczęta budowa mostu Północnego, rozpoczęta budowa II linii metra, rewitalizacja jeziorka Balaton na Gocławiu - wymienia rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. Jak dodaje inny działacz: - Po wielkich projektach "dla mas, nastanie czas zbliżenia się do człowieka". - Budowa podjazdów dla niepełnoprawnych, parki, oczka wodne, tworzenie przestrzeni przyjaznych ludziom, czyli np. systemu żłobków i filii miniżłobków - uzupełnia rzecznik ratusza. - Pani prezydent, odpierając zarzut opozycji, że nie ma wizji, powiedziała: "Nie mam też halucynacji, tylko robotę do wykonania". Stefan Starzyński czy burmistrzowie Nowego Jorku byli przede wszystkim ludźmi czynu, dopiero potem wizjonerami. Dlatego przeszli do historii.
Lista niespełnionych obietnic
Entuzjazm PO, jak zapowiada opozycja, ma ostudzić lista obietnic wyborczych Hanny Gronkiewicz-Waltz. Krytycy będą przypominali, że w zdecydowanej większości nie są zrealizowane. - PO zapewniała, że przez cztery lata dokończy budowę co najmniej dwóch nowych mostów. Nie będzie nawet jednego - przypominają działacze PiS i SdPl.
Przyznają, że wprawdzie rządzony przez PO ratusz zaciągnął korzystne pożyczki, wyemitował obligacje, ale też zadłużył miasto, niemal sięgając ustawowej granicy 60 proc. budżetu. Zrezygnował natomiast z obiecanego wyborcom programu prywatyzacji spółek miejskich, który miał dać Warszawie dochody liczone w miliardach złotych.
Jak przypomina Dariusz Figura, radny PiS, symbolem prywatyzacyjnego zastoju jest jedna akcja zakładów mięsnych Ostrołęka, której PO nie udało się sprzedać przez cztery lata.
Inwestycje wprawdzie widać gołym okiem, ale za najbardziej spektakularną - Stadion Narodowy odpowiada rząd. Tymczasem mimo gigantycznej awantury z PiS i SdPl Platforma zdecydowała się wpompować niemal pół miliarda złotych w modernizację stadionu Legii, na czym skorzysta głównie prywatny właściciel klubu piłkarskiego.
Z tego, co ustaliliśmy, stadion przy Łazienkowskiej nie znajdzie się wśród symboli, którymi zamierza oczarować wyborców Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej doradcy uznali, że stanowi zbyt duże niebezpieczeństwo ze względów wizerunkowych.
Niepokoi tylko Rosati
Do skutecznej krytyki warszawskiej PO potrzeba jednak równorzędnych partnerów. PiS ma ze znalezieniem takiego polityka kłopot. Forsowana przez warszawskie SLD kandydatura Wojciecha Olejniczaka budzi śmiech nawet w szeregach jego własnej partii.
1
2
następne »
-
Gronkiewicz-Waltz znokautuje rywali już w 1. tu...
jacekzwawy
09.01.10, 10:22
Wywalimy ją za całodobowy buspas na Trasie Łazienkowskiej chociażby. Mnóstwo warszawiaków jest tym wkurzonych, a pamiętaj bufetowo, że niezależnieod wyników sondaży - to ci wkurzeni pójdą »
-
Gronkiewicz-Walz vs. Rosatti? Mogło by być ciekawi
robert_wwa
09.01.10, 12:15
Tak to mogło by być ciekawe. Borowski raz już przegrał, Olejniczak z całą sympatią dla niego nie ma z tym miastem nic wspólnego i tego nic nie zmieni, a kandydaci PiS raz że nijacy choć do »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


