Powstaje klinika Budzik dla małych pacjentów w śpiączce

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
11.01.2010 , aktualizacja: 10.01.2010 20:12
A A A Drukuj
Klinika Budzik - jest okrągła i cała przeszklona. Celowo, bo światło i słońce też mają pomagać budzić dzieci.

Klinika Budzik - jest okrągła i cała przeszklona. Celowo, bo światło i słońce też mają pomagać budzić dzieci. (Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta)

Łukasz po wypadku samochodowym zapadł w śpiączkę. Wybudził się po dwóch miesiącach. Znów chodzi do szkoły. Przy Centrum Zdrowia Dziecka powstaje Klinika Budzik, gdzie mają być leczone i rehabilitowane takie dzieci.
Buduje ją Fundacja "Akogo?" założona przez aktorkę Ewę Błaszczyk. Będzie połączona z kliniką neurorehabilitacji Centrum Zdrowia Dziecka. Pomysł utworzenia miejsca, w którym dzieci w śpiączce będą intensywnie rehabilitowane, powstał po dramatycznych wydarzeniach z 11 maja 2000 r. Tego dnia sześcioletnia Ola, córka Ewy Błaszczyk, połykała tabletkę. Zaczęła się dusić. Przestraszyła się i resztkę napoju wlała sobie w płuca. Straciła przytomność. Już pięć minut od zatrzymania krążenia była reanimowana w szpitalu. Niestety, zapadła w śpiączkę. Do dziś się nie obudziła. Niekiedy bywa bardziej czujna, wodzi oczami. Czasem nie reaguje.

Fundacja szacuje się, że w Polsce zapada w śpiączkę nawet 5 tys. dzieci rocznie. Głównie z powodu wypadków komunikacyjnych lub losowych. W większości przypadków utrata przytomności i świadomości siebie trwa od kilku minut do kilkunastu dni. Około 400 dzieci zapada w śpiączki, które mogą trwać latami.

Wanda Drożdż, fizjoterapeutka z Centrum Zdrowia Dziecka, zna kilkanaścioro takich, które udało się obudzić. - To zawsze jest cud - opowiada. - Nigdy nie wiadomo, które dziecko otworzy oczy, dlatego tak bardzo ważne są pierwsze miesiące po wypadku. W tym czasie pacjenci muszą być bardzo intensywnie rehabilitowani. Trzeba ich pobudzać do życia. To nic, że są nieprzytomni. Odbierają bodźce dźwiękowe, słyszą głos, czują dotyk. Bardzo ważne jest, by podtrzymywać reakcje fizjologiczne organizmu. Dlatego konieczne są masaże, gimnastyka i pionizacja.

Największe szanse na wybudzenie są do półtora roku po wypadku. I tyle czasu pacjenci będą mogli przebywać w Budziku. - W szpitalnych oddziałach aż tak długa specjalistyczna opieka jest nierealna - mówi Paweł Kwiatkowski, konsultant ds. medycznych w Fundacji Akogo? - Zwykle dziecko spędza tam trzy, cztery miesiące i później jest wypisywane do domu lub trafia do ośrodków, gdzie ma opiekę pielęgnacyjną, ale nie może liczyć na profesjonalną i intensywną rehabilitację.

Dwupiętrowa klinika jest okrągła jak budzik i cała przeszklona. Celowo, bo światło i słońce też mają pomagać budzić dzieci. Znajdować się w niej będzie 15 łóżek. Przy każdym będzie składane miejsce do spania dla opiekuna. - Bo bez miłości, dotyku, czułej i ciągłej opieki bliskich nie można wydobyć dzieci ze śpiączki - podkreśla Kwiatkowski.

Na ostatnim piętrze są pokoje hotelowe dla rodziców, którzy opiekują się dziećmi w domach, a będą chcieli skorzystać ze szkoleń prowadzonych przez rehabilitantów i specjalistów Budzika. Fundacja stara się o dotację ze środków unijnych na wyposażenie kliniki. Część sprzętu ma też kupić Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy z tegorocznej zbiórki. Otwarcie ośrodka zaplanowano na grudzień tego roku.

Przeczytaj także: Szpital leczy głodem: posiłki są, ale nie ma sztućców



  • 5

Nie tylko dla majsterkowiczów. Poszukujemy księgowych!

Tu księgowy nie jest tylko zwykłym księgowym przetwarzającym dane. Jest konsultantem i doradcą, który podpowiada klientom korzystne rozwiązania...