Znowu kombinują z ulicą "Żołnierzy Wyklętych"

Jarosław Osowski
12.01.2010 aktualizacja: 2010-01-11 20:57
A A A Drukuj
Skrzyżowanie Żołnierzy Wyklętych i Powstańców Śląskich. Wiele nazw miejskich ulic, placów czy skwerów wywołuje kontrowersje Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Choć Rada Warszawy dopiero co skróciła ul. Żołnierzy Wyklętych na Bemowie, radni PiS domagają się, żeby ją jednak nieco wydłużyć. Broni nie składają też entuzjaści ul. Sabotażu Niemieckich Okrętów Podwodnych.
SERWISY
Niestrudzoną orędowniczką upamiętnienia poległych i walczących w niepodległościowym podziemiu po drugiej wojnie światowej jest wiceprzewodnicząca Rady Warszawy Olga Johann. To już trzeci rok ustalania, jak długi odcinek powinna zajmować ul. Żołnierzy Wyklętych. Wczoraj na posiedzeniu komisji nazewniczej radna Johann przekonywała w imieniu klubu PiS, że na pewno nie taki jak teraz. - To tylko 50 proc. tego, co było pierwotnie, a mogłoby być 90 proc. - oblicza.

Chodzi o to, że wiosną zeszłego roku radni przegłosowali, by w ul. Żołnierzy Wyklętych zamienił się końcowy fragment ul. Wrocławskiej - od Powstańców Śląskich do Piastów Śląskich. Wzbudziło to sprzeciw mieszkańców jedynego bloku, który musiałby z tego powodu zmienić adres. Po ogromnych kłótniach Rada Warszawy zgodziła się niedawno przywrócić tam Wrocławską, a ul. Żołnierzy Wyklętych znajduje się na jej przedłużeniu - od ul. Zachodzącego Słońca. Jednak według Olgi Johann mogłaby być o kilkaset metrów dłuższa i zaczynać się od ul. Pirenejskiej.

- To byłby nadal odcinek bezadresowy i nie wiem, kto by się miał teraz do tego przyczepić. Owszem, stała tam jakaś buda, w której mieszkali bezdomni, ale się spaliła i jest po kłopocie - stwierdziła wiceprzewodnicząca, której zależy, by jak najbardziej przybliżyć ul. Żołnierzy Wyklętych do kościoła ojców michalitów, gdzie znajduje się odpowiednia tablica pamiątkowa. Komisja nazewnicza postanowiła, że propozycja klubu PiS przejdzie pełną procedurę: musi m.in. uzyskać opinię rady Bemowa, Zespołu Nazewnictwa Miejskiego, a w końcu trafić pod głosowanie całej Rady Warszawy.

W staraniach o ulicę nie ustaje też grupa, która chce upamiętnić inny wojenny epizod. Przed rokiem proponowała, by znaleźć w Warszawie miejsce dla ul. Sabotażu Niemieckich Okrętów Wojennych. Sabotaż polegał na tym, że w dawnej fabryce Ursus przy Skierniewickiej toczono wadliwe pierścienie do silników przewidzianych dla wunderwaffe Hitlera na morzu.

Pomysłodawcom nazwy uświadomiono, że czterowyrazowa nazwa niezbyt nadaje się dla ulicy. Teraz pojawiła się więc krótsza, i to w trzech konstelacjach do wyboru, np.: "Bohaterskich Tokarzy Konarszczaków" (sabotaż miał związek z technikum im. Konarskiego na Woli). Radni jednak nie skorzystali. Nie mogą też nawet zaproponować tablicy pamiątkowej, bo taka już wisi. Tylko jak to wytłumaczyć sabotażystom?

Przeczytaj także: Skąd się biorą nowe nazwy ulic?



Podziel się

  • Znowu kombinują z ulicą "Żołnierzy Wyklętych" quosoo 12.01.10, 11:28

    Owszem, stała tam jakaś buda, w której mieszkali bezdomni, ale się spaliła i jest po kłopocie...To w kontekście tego artykułu, całkiem dobrze definiuje panią radną pod względem tego co »

  • świetne bad_religion 12.01.10, 14:18

    Ja proponuję Ul. Osób, Które Niczym Szczególnym Się Nie Zasłużyłu, Ale MiałyDobre Chęci. »

  • Podobnie jak KEN, może być SNOP michal.przychoda 14.01.10, 00:43

    Czterowyrazowa nazwa może z powodzeniem funkcjonować jako skrót. Podobnie jak istnieje, al. Komisji Edukacji Narodowej, w skrócie KEN, tak na Sabotażystów Niemieckich Okrętów Podwodnych »

Najnowsze wiadomości z Warszawy