Policja zamknęła aptekę - leki dla bezdomnych pod kluczem
12.01.2010
aktualizacja: 2010-01-11 21:18
Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
- Nie trzeba prowadzić apteki, by rozdawać ubogim i bezdomnym leki - stwierdza Rafał Błoszczyński z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej. Policja prowadzi postępowanie w sprawie punktu aptecznego Lekarzy Nadziei. Wzywa na przesłuchania ponad 80-letnich wolontariuszy
ZOBACZ TAKŻE
- Recepta nieważna, bo drukarka była źle ustawiona (10-03-12, 07:00)
- Sprawdź, gdzie w nocy kupisz leki. Lista aptek 24h (15-03-11, 10:00)
- Nowy prywatny szpital na Stegnach otwarty (18-01-10, 23:00)
- Kapucyni robią teatr, który pomoże bezdomnym (18-01-10, 11:00)
- Koniec ostrych dyżurów! Gips założą w każdym szpitalu (15-01-10, 08:00)
- Radni do dyrektorów szpitali: nie rozmawiajcie z BBN-em (12-01-10, 08:00)
- Zrób za darmo USG dziecku (12-01-10, 07:00)
- Protest pod ministerstwem: "Dajcie pieniądze szpitalowi" (11-01-10, 19:27)
- Bezpłatne badania USG dzieci w Warszawie (11-01-10, 13:09)
- Szpital leczy głodem: posiłki są, ale nie ma sztućców (09-01-10, 13:00)
- Do szpitala przy Wołoskiej wraca stary dyrektor (09-01-10, 09:00)
Sprawą, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej na Mokotowie, zajmują się policjanci z wydziału ds. walki z przestępczością gospodarczą tamtejszej komendy. Przesłuchali już 83-letnią doc. Marię Chruściel, farmakolog i wolontariuszkę, która od lat kierowała punktem wydawania leków.
- Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w sprawie podjęcia działalności w zakresie prowadzenia punktu aptecznego bez wymaganego zezwolenia - informuje Dorota Tietz z Komendy Stołecznej Policji.
Historię opisaliśmy wczoraj. Wolontariusze stowarzyszenia Lekarze Nadziei od lat przy Rakowieckiej 61 wydawali za darmo bezdomnym i ubogim lekarstwa, najczęściej na astmę, cukrzycę, nadciśnienie. Zgłaszali się do nich ludzie z receptami, których nie byli w stanie zrealizować. Społecznicy zdobywali lekarstwa w firmach farmaceutycznych. Pod koniec listopada policjanci w towarzystwie pracownika Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej zarekwirowali wszystkie medykamenty. Od tego czasu punkt jest zamknięty. - Według ustaleń w WIIF punkt nie został zgłoszony i nie ma żadnych zezwoleń na prowadzenie działalności. Niezgodnie z prawem posługuje się nazewnictwem "punkt apteczny" i "apteka" - precyzuje Dorota Tietz.
W WIIF informują nas, że policja prowadzi sprawę, ale nie z ich inicjatywy. - Nie trzeba mieć apteki, by rozdawać bezdomnym i ubogim lekarstwa. To działalność charytatywna, którą reguluje rozporządzenie o pomocy humanitarnej - stwierdza Rafał Błoszczyński z biura prawnego Inspektoratu. - Są pewne obostrzenia: leki wydaje farmaceuta za potwierdzeniem odbioru lub ważnej recepty lekarskiej, termin ich ważności nie jest mniejszy niż sześć miesięcy, lek musi być dopuszczony do obrotu w Polsce lub w innym kraju Unii Europejskiej.
Dodaje, że nie jest potrzebna rejestracja takiego punktu. - Natomiast obdarowany ma obowiązek powiadomić nas o nim, załączając dokumentację potwierdzającą spełnienie wymagań określonych w rozporządzeniu - mówi pracownik WIIF.
Doc. Chruściel: - Spełnimy te wymogi. Mam nadzieję, że sprawa szybko się skończy i punkt uda nam się otworzyć, bo jest bardzo potrzebny.
- Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w sprawie podjęcia działalności w zakresie prowadzenia punktu aptecznego bez wymaganego zezwolenia - informuje Dorota Tietz z Komendy Stołecznej Policji.
Historię opisaliśmy wczoraj. Wolontariusze stowarzyszenia Lekarze Nadziei od lat przy Rakowieckiej 61 wydawali za darmo bezdomnym i ubogim lekarstwa, najczęściej na astmę, cukrzycę, nadciśnienie. Zgłaszali się do nich ludzie z receptami, których nie byli w stanie zrealizować. Społecznicy zdobywali lekarstwa w firmach farmaceutycznych. Pod koniec listopada policjanci w towarzystwie pracownika Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej zarekwirowali wszystkie medykamenty. Od tego czasu punkt jest zamknięty. - Według ustaleń w WIIF punkt nie został zgłoszony i nie ma żadnych zezwoleń na prowadzenie działalności. Niezgodnie z prawem posługuje się nazewnictwem "punkt apteczny" i "apteka" - precyzuje Dorota Tietz.
W WIIF informują nas, że policja prowadzi sprawę, ale nie z ich inicjatywy. - Nie trzeba mieć apteki, by rozdawać bezdomnym i ubogim lekarstwa. To działalność charytatywna, którą reguluje rozporządzenie o pomocy humanitarnej - stwierdza Rafał Błoszczyński z biura prawnego Inspektoratu. - Są pewne obostrzenia: leki wydaje farmaceuta za potwierdzeniem odbioru lub ważnej recepty lekarskiej, termin ich ważności nie jest mniejszy niż sześć miesięcy, lek musi być dopuszczony do obrotu w Polsce lub w innym kraju Unii Europejskiej.
Dodaje, że nie jest potrzebna rejestracja takiego punktu. - Natomiast obdarowany ma obowiązek powiadomić nas o nim, załączając dokumentację potwierdzającą spełnienie wymagań określonych w rozporządzeniu - mówi pracownik WIIF.
Doc. Chruściel: - Spełnimy te wymogi. Mam nadzieję, że sprawa szybko się skończy i punkt uda nam się otworzyć, bo jest bardzo potrzebny.
Przeczytaj także: Policja zamknęła jedyną darmową aptekę w Warszawie
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


