Policja zamknęła aptekę - leki dla bezdomnych pod kluczem

Wojciech Karpieszuk
12.01.2010 aktualizacja: 2010-01-11 21:18
A A A Drukuj
Maria i Tadeusz Chruścielowie prowadzili punkt apteczny przy Rakowieckiej Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
- Nie trzeba prowadzić apteki, by rozdawać ubogim i bezdomnym leki - stwierdza Rafał Błoszczyński z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej. Policja prowadzi postępowanie w sprawie punktu aptecznego Lekarzy Nadziei. Wzywa na przesłuchania ponad 80-letnich wolontariuszy
Sprawą, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej na Mokotowie, zajmują się policjanci z wydziału ds. walki z przestępczością gospodarczą tamtejszej komendy. Przesłuchali już 83-letnią doc. Marię Chruściel, farmakolog i wolontariuszkę, która od lat kierowała punktem wydawania leków.

- Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w sprawie podjęcia działalności w zakresie prowadzenia punktu aptecznego bez wymaganego zezwolenia - informuje Dorota Tietz z Komendy Stołecznej Policji.

Historię opisaliśmy wczoraj. Wolontariusze stowarzyszenia Lekarze Nadziei od lat przy Rakowieckiej 61 wydawali za darmo bezdomnym i ubogim lekarstwa, najczęściej na astmę, cukrzycę, nadciśnienie. Zgłaszali się do nich ludzie z receptami, których nie byli w stanie zrealizować. Społecznicy zdobywali lekarstwa w firmach farmaceutycznych. Pod koniec listopada policjanci w towarzystwie pracownika Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej zarekwirowali wszystkie medykamenty. Od tego czasu punkt jest zamknięty. - Według ustaleń w WIIF punkt nie został zgłoszony i nie ma żadnych zezwoleń na prowadzenie działalności. Niezgodnie z prawem posługuje się nazewnictwem "punkt apteczny" i "apteka" - precyzuje Dorota Tietz.

W WIIF informują nas, że policja prowadzi sprawę, ale nie z ich inicjatywy. - Nie trzeba mieć apteki, by rozdawać bezdomnym i ubogim lekarstwa. To działalność charytatywna, którą reguluje rozporządzenie o pomocy humanitarnej - stwierdza Rafał Błoszczyński z biura prawnego Inspektoratu. - Są pewne obostrzenia: leki wydaje farmaceuta za potwierdzeniem odbioru lub ważnej recepty lekarskiej, termin ich ważności nie jest mniejszy niż sześć miesięcy, lek musi być dopuszczony do obrotu w Polsce lub w innym kraju Unii Europejskiej.

Dodaje, że nie jest potrzebna rejestracja takiego punktu. - Natomiast obdarowany ma obowiązek powiadomić nas o nim, załączając dokumentację potwierdzającą spełnienie wymagań określonych w rozporządzeniu - mówi pracownik WIIF.

Doc. Chruściel: - Spełnimy te wymogi. Mam nadzieję, że sprawa szybko się skończy i punkt uda nam się otworzyć, bo jest bardzo potrzebny.

Przeczytaj także: Policja zamknęła jedyną darmową aptekę w Warszawie



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy