Miasto wydało już połowę sumy na odśnieżanie. Zabraknie?

Grzegorz Lisicki
12.01.2010 aktualizacja: 2010-08-11 18:13
A A A Drukuj
Ul. Puławska. Śnieg zalegający na przystanku utrudnia wsiadanie do autobusu Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
  • Okolice Metra Wilanowska. Śnieg na przejściu dla pieszych
  • Kładka przy ul. Myśliwieckiej
  • Odśnieżanie na ul. Okrzei na Pradze
  • Odśnieżanie na osiedlu Potok
Miasto wydało już połowę pieniędzy na zimowe odśnieżanie ulic. Tylko ostatni weekend kosztował nas 12 mln zł. Wysiłek poszedł głównie w jezdnie, piesi skarżą się na zalegające na chodnikach tony śniegu.
35 cm - taką warstwę śniegu zmierzyli meteorolodzy IMGW na stacji pomiarowej na Okęciu. Od piątku ulicami Warszawy niemal bez przerwy kursują wszystkie dostępne pługosolarki, przerwę mają tylko na tankowanie i uzupełnienie zasobników. Przez cztery dni miasto wydało na "akcję zima" aż 12 mln zł, od 14 października jej koszty przekroczyły już 50 mln zł. - To połowa pieniędzy, które mamy w tym roku na ten cel. Konieczne będą modyfikacje budżetu - mówi Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.

Pługosolarki czyszczą jezdnie, przede wszystkim te, po których jeżdżą autobusy.

Piesi skarżą się, że chodników, przejść i przystanków nie sprząta nikt. "Od rana nie mogę przejechać wózkiem dziecięcym - z dużymi kołami - po chodniku na ul. Grenadierów i obok Szpitala Grochowskiego. Śnieg po kolana i nikogo, kto by się zabrał do odśnieżania" - napisała do "Gazety" pani Jowita.

- Przejście od pl. Unii Lubelskiej do pl. Konstytucji to gehenna - alarmuje Katarzyna Szyszkowska.

Przy pl. Zawiszy, na Puławskiej, na pl. Bankowym i na dziesiątkach innych skrzyżowań przechodnie musieli od rana ćwiczyć "krok czapli", by z chodnika zejść na jezdnię. Pługi zepchnęły śnieg z ulic na krawężniki.

Wiele przystanków sprzątnięto w połowie albo wcale. Przy pl. Zawiszy wysiadający przez tylne drzwi przegubowego autobusu wpadali po kolana w śnieg. Firma sprzątająca odśnieżyła tu zaledwie część chodnika. Na ul. Goworka fragment przystanku był czysty, ale by dostać się do niego z wiaty, trzeba już było brnąć przez zaspy. Za oba przystanki odpowiada firma AdPol. - Analizujemy skargi, będziemy wyciągać konsekwencje wobec odpowiedzialnych za to firm - zapowiada Igor Krajnow z Zarządu Transportu Miejskiego.

Zaspy blokują wąskie przejścia na większości przystanków. Nie ma co liczyć na to, że zostaną wywiezione. - To ogromny koszt, rzędu 500 zł za każdy przystanek. Pryzmy mają być tak ulokowane, żeby nie przeszkadzały pasażerom. Wywieziemy tylko te z wąskich wysepek tramwajowych - mówi Krajnow.

Zarząd Terenów Publicznych wywiózł większość śniegu ze Starego Miasta, gdzie są bardzo wąskie uliczki. Ale zaspy tworzą się znowu, bo właściciele posesji zrzucają śnieg z dachów. - Zwalają go, jak popadnie, z dachów, powodując ogromne zagrożenie. Monitujemy w tej sprawie straż miejską i policję - mówi dyrektorka ZTP Renata Kaznowska. I ostrzega, że pieniędzy wystarczy już tylko na jedno wywiezienie śniegu ze Starówki.

Zaspy znikną z Krakowskiego Przedmieścia. Wczoraj Zarząd Oczyszczania Miasta wywiózł też śnieg z Al. Ujazdowskich i rozważa oczyszczenie innych fragmentów Traktu Królewskiego. - Firmy sprzątające przedstawią nam listę miejsc, gdzie śnieg uniemożliwia pieszym dotarcie do sygnalizatorów uruchamianych na guzik. Ale to będzie jednorazowa akcja - podkreśla Iwona Fryczyńska z ZOM.

Przeczytaj także: Jak przetrwaliśmy pierwszy atak zimy



Podziel się

  • Zastanawiam się, jak dobrze płacą rzecznikom? dorsai68 12.01.10, 10:28

    By odpowiadać takie dyrdymały jak Fryczyńska, czy Krajnow, trzeba być albo kompletnym BMW ignorantem, albo wysoko opłacanym samobójcą. "Pryzmy mają być tak ulokowane, żeby nie przeszkadzały»

  • Dlaczego tak drogo? elzbietawypych 12.01.10, 15:17

    Przynajmniej o 1o milionów za drogo. Poza tym co to za odśnieżanie jak zwały śniegu przeradzające się w błocko zalegają przy przejściach dla pieszych. Przechodząc dziś przez Belwederską róg »

Najnowsze wiadomości z Warszawy