Z tej książki dzieci dowiedzą się co jeść na śniadanie

Małgorzata Zubik
13.01.2010 aktualizacja: 2010-01-12 20:02
A A A Drukuj
Klasa IIb z SP nr 25 przygotowuje małe co nieco na drugie śniadanie Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Kanapki z razowego chleba, sałatki warzywne, musli to niektóre z pomysłów drugoklasistów ze Szkoły Podstawowej nr 25 przy ul. Grzybowskiej na drugie śniadania. Ich rówieśnicy z całej Warszawy dostaną książkę "Wiem, co jem" z zasadami prawidłowego żywienia wydaną przez ratusz.
Ich rówieśnicy z całej Warszawy dostaną książkę z zasadami prawidłowego żywienia wydaną przez ratusz.

- Ja zrobiłam kanapkę bez chleba - chwali się Maja z klasy IIb. - Do łódki z cykorii włożyłam pastę z fasoli i sałatkę warzywną.

Jej koleżanka Klaudia przygotowała tradycyjną kanapkę z kromki chleba i ryby. - Zrobiłam buźkę. Oczy z ogórka, usta z papryki - opowiada.

Dziewczynki zapewniają, że bardzo lubią takie posiłki. Do szkoły przynoszą drugie śniadania z domu. Jedzą je podczas wydłużonej do 15 minut przerwy. Uczniowie, nawet ci ze starszych klas, nie wybiegają wtedy na korytarz, ale zostają w klasach i jedzą w ławkach w towarzystwie nauczycieli. - Jak się chce coś zrobić, to się da - podkreśla Tomasz Ziewiec, dyrektor SP nr 25 przy Grzybowskiej na os. Za Żelazną Bramą. - Przerwy śniadaniowe wprowadziliśmy z radą pedagogiczną sześć lat temu. Dziecko najedzone chce się uczyć. Przy okazji wspólnych śniadań nauczyciele zwracają uwagę na to, co jedzą dzieci i czy któreś nie chodzi głodne.

Ze szkolnej stołówki korzysta tu ponad 200 z ponad 380 uczniów. Obiad jedzą w dwóch turach, żeby nic nie zostawało na talerzach: najpierw jest zupa, potem drugie danie i deser. A jeśli ktoś nie zje podanego na deser jabłka, mandarynki czy jogurtu, odstawia na specjalną tacę, która trafia potem do świetlicy. Tam dzieci czekające dłużej na rodziców zjadają chętnie to, co zostaje z obiadu.

- To kapitalne rozwiązanie. Dzieci uczą się, że trzeba szanować jedzenie. Niektórzy mówią, że nie da się wprowadzić pewnych rozwiązań, a w tej szkole się dało, choć sklepik pozostawia jeszcze wiele do życzenia - chwali Marta Widz z urzędu miasta, która koordynuje społeczną kampanię "Wiem, co jem". Uczestniczą w niej warszawskie szkoły, m.in. podstawówka przy Grzybowskiej.

Wczoraj urzędnicy zaprezentowali książkę dla drugoklasistów. To kolejny etap kampanii, która zaczęła się od walki o zmianę asortymentu w szkolnych sklepikach. Jak dotąd bez wielkiego sukcesu. "Wiem, co jem" pokazuje dyrektorom szkół, nauczycielom i rodzicom, że ważne jest, by dzieci jadły drugie śniadania i odpowiednie obiady. Teraz wszystkie miejskie szkoły dostaną niewielkie książki dla 12 tys. drugoklasistów. Są w nich zasady prawidłowego żywienia opracowane przez specjalistów z SGGW przedstawione w sposób przystępny dla dzieci w wieku 6-9 lat. W środku znajdą kolorowe ilustracje, krzyżówki, obrazki i łamigłówki.

- Mam nadzieję, że gdy dzieci dostaną książkę do rąk i będą wiedzieć, jak trzeba jeść, to upomną się u rodziców np. o dobre śniadanie - mówi Marta Widz.

Jedna książka kosztowała miasto 1 zł i 20 gr. Można ją przejrzeć na stronie internetowej urzędu miasta.

Przeczytaj także: Szybka reakcja radnych: 6-latki bez biletów



Podziel się

  • Bardzo pozytywna akcja kogo-witam-kogo-goszcze 13.01.10, 12:27

    Poza książką wspomnieni drugoklasiści powinni uczyć też dyrektorów szkół, w miejskich ratuszu też by mogli występować w roli ekspertów :)»

Najnowsze wiadomości z Warszawy