Nowy prezes Kolei Mazowieckich to "człowiek chorągiewka?"

Dominika Olszewska, Krzysztof Śmietana
13.01.2010 aktualizacja: 2010-01-12 22:29
A A A Drukuj
Artur Radwan
Artur Radwan, nowy szef Kolei Mazowieckich przez lata był działaczem PiS. Jak to możliwe, że teraz kieruje spółką z nominacji PO-PSL? - To człowiek chorągiewka. Marszałek Struzik strzelił sobie samobója - zacierają ręce politycy warszawskiego PiS
Artur Radwan był przez lata związany z partią Jarosława Kaczyńskiego w Świętokrzyskim. W 2002 r. bez powodzenia kandydował z jej listy do rady Kielc. Dostał wówczas 173 głosy. - Nie jest tajemnicą, że znał się dobrze z Przemkiem Gosiewskim. Gdy przepadł w wyborach, koledzy z partii szybko znaleźli mu coś na pocieszenie - wspomina działacz PiS na Mokotowie. Radwan został naczelnikiem biura rady tej dzielnicy, gdy w 2002 r. władzę w Warszawie przejął Lech Kaczyński.

- W partii nazywaliśmy Artura "człowiekiem stemplem", bo bez dyskusji podpisywał wszystko, co mu kazali. Chodziło mu tylko o to, żeby mieć spokój. Nie lubił się przepracowywać. Skupił się za to na pielęgnowaniu kontaktów towarzyskich - wspomina jego ówczesny kolega partyjny.

Gdy w 2005 r. PiS wygrał wybory parlamentarne, Radwan trafił do spółki państwowej PKP Przewozy Regionalne. - Nasza partia przejęła władzę w kraju i Artur chętnie skorzystał z fali wznoszącej. Zabiegał o awans. Jednak gdy tylko poparcie zaczęło nam spadać, szybciuteńko zbratał się z PO. To człowiek bez kręgosłupa moralnego. Było mu wszystko jedno, z kim pracuje, chodziło mu tylko o osiągnięcie korzyści. Żałuję, że tego nie spostrzegliśmy wcześniej. W końcu wypłynął dzięki nam. Pocieszające jest to, że teraz będzie szkodził Platformie i Struzikowi - kwituje prominentny działacz warszawskiego PiS.

W maju 2007 r. Radwan pożegnał się z partią Kaczyńskiego. - Przestał się pojawiać. Długo czekaliśmy, aż do nas wróci. Bez rezultatu, więc go skreśliliśmy - mówi Janusz Barański, lider świętokrzyskiego PiS.

Jak pisaliśmy wczoraj, niespodziewanie Artur Radwan został nowym szefem Kolei Mazowieckich. To spółka nadzorowana przez marszałka Adama Struzika z PSL. Jego kandydaturę zaproponowała rządząca województwem koalicja z PO.

- Artur jest obrotny. Zna się z samorządowcami Platformy na Mokotowie. A tu szefem jest przecież Robert Soszyński, szef sejmiku województwa, a były burmistrz tej dzielnicy. Dlatego nie zdziwiło mnie, że wypłynął akurat w tej spółce - przyznaje polityk PO.

- Damy mu czas do wakacji. Niech się wykaże. Jeśli nie podoła, będziemy szukać następnego szefa - twierdzi wysoki rangą urzędnik Urzędu Marszałkowskiego.

Artur Radwan nie jest szerzej znany wśród kolejarzy i ekspertów w tej dziedzinie. - Nie słyszałem o nim - przyznaje Aleksander Janiszewski, szef PKP na początku lat 90., a teraz doradca w firmach działających dla kolei. Nie zna go też Jakub Majewski, odwołany w listopadzie z funkcji szefa Kolei Mazowieckich.

Artur Radwan w zarządzie PKP Przewozy Regionalne przez blisko rok zajmował się sprawami pracowniczymi. Łącznie spędził w tej spółce ok. dwóch lat. Jakie plany wobec Kolei Mazowieckich ma Artur Radwan, wciąż nie wiemy. Wczoraj nie znalazł czasu na rozmowę z "Gazetą". - Dla prezesa Radwana liczy się przede wszystkim pasażer. I to jego zadowolenie będzie zabiegał - twierdzi rzecznik spółki Marcjusz Włodarczyk.

Nowy prezes raczej nie będzie kontynuować polityki proponowanej przez Jakuba Majewskiego, który chciał lepiej wykorzystać nowoczesny tabor, tworząc m.in. ekspresy regionalne. - Pan Majewski zaproponował zbyt rewolucyjne zmiany w rozkładzie jazdy pociągów, który po prostu był niewykonalny. Prezes Radwan na pewno dokona w nim korekty - zapowiada rzecznik Włodarczyk. Powstanie jednak zapowiadane przez Jakuba Majewskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Dzięki niemu pasażerowie m.in. mają być powiadamiani o wszelkich utrudnieniach w ruchu pociągów.

Przeczytaj także: Naraził się politykom, bo chce reformować koleje



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy