Wypożyczą słynny obraz do Krakowa i Berlina?
14.01.2010
aktualizacja: 2010-01-13 20:46
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W Muzeum Narodowym spór o słynny obraz Jana Matejki. Dyrektor chce wypożyczyć "Bitwę pod Grunwaldem" na wystawy w Krakowie i Berlinie. - Nigdy się na to nie zgodzimy! - grożą muzealni konserwatorzy
ZOBACZ TAKŻE
- "Bitwie pod Grunwaldem" Matejki grozi katastrofa. "Miejscami samo próchno" (03-02-10, 07:44)
- Grunwald z odważnymi kobietami. Wersja bez cenzury (15-07-10, 09:00)
- Na rocznicę Grunwaldu Matejko tylko wirtualny (08-04-10, 10:00)
- Bitwę o 'Grunwald' wygrali konserwatorzy. Obraz zostaje w Warszawie (29-01-10, 11:00)
- Rycerz Pudzianowski odwiedził Warszawę (14-01-10, 14:48)
- Kula do medytacji stanie przy CSW (11-01-10, 21:22)
- Nowy teatr Jandy: w sobotę premiera (11-01-10, 10:00)
- Raport o przestępczości: Tylko włamań jakoś dużo (07-01-10, 09:00)
- Guma znów stoi na Stalowej. Promocja menela czy sztuka? (16-12-09, 21:15)
O wypożyczenie od nas "Bitwy pod Grunwaldem" zabiega prof. Jan Ostrowski z Zamku Królewskiego na Wawelu. Chce ją pokazać w lipcu na wystawie "Na znak świetnego zwycięstwa" z okazji 600. rocznicy bitwy.
Bez tego obrazu nie wyobraża też sobie swojej berlińskiej wystawy Anda Rottenberg. Ekspozycję prezentującą 1000 lat polsko-niemieckiej historii w 2011 r. organizuje w Martin Gropius Bau nasz Zamek Królewski. Anda Rottenberg jest jej kuratorką.
Dyrektor Muzeum Narodowego prof. Piotr Piotrowski jest skłonny zgodzić się na te wypożyczenia. - Od Wawelu dostalibyśmy w zamian na ten czas obraz "Hołd pruski" Jana Matejki, który nigdy dotąd nie był w Warszawie pokazywany. A wystawa w Berlinie i obecność na niej "Bitwy pod Grunwaldem" ma ogromne polityczne znaczenie - przekonuje.
- Stanowczo nie wyrażamy na to zgody! Obawiamy się, że obraz ulegnie zniszczeniu - oburza się Dorota Ignatowicz-Woźniakowska, główna konserwator muzeum. - Ostatnio wyjeżdżał w 1999 r. do Wilna i boleśnie odreagował tę podróż, pojawiły się nowe niebezpieczne pęknięcia. Teraz to ogromne płótno miałoby być kilkakrotnie zwijane i przewożone - najpierw do Krakowa, potem do Berlina. To zbyt ryzykowne - twierdzi.
Mówi "my", mając na myśli zespół pracowni konserwacji, który stanął za nią murem. W odpowiedzi na to dyrektor Piotrowski chce powołać w tej sprawie szersze konsylium konserwatorskie. W jego skład weszliby przedstawiciele Zamku Królewskiego i Wawelu. - To ma być niezależna komisja? Przecież są to instytucje zainteresowane wypożyczeniem dzieła - mówi Dorota Ignatowicz-Woźniakowska. - Odbieram to jako brak zaufania dyrektora do zespołu i podważanie naszych kompetencji. Pierwszy raz się z czymś takim w mojej pracy spotykam - dodaje.
- Nie miałem takiego zamiaru. Nie mówię, że nie ufam moim specjalistom. Ale chcę mieć pełen obraz sytuacji - wyjaśnia prof. Piotrowski. - Gdy lekarz konsultuje swoją diagnozę z innymi kolegami to jest to normalne. Dlaczego tutaj nie mielibyśmy zasięgnąć opinii szerszego grona konserwatorów? Wierzę w zasadność merytorycznej dyskusji, a poza tym takie spory na ogół są twórcze. Zdaję sobie sprawę, że ten obraz jest ikoną narodową i nie można pozwolić na jego zniszczenie. Niczego nie będę forsował na siłę. Jeżeli konserwatorzy powiedzą nie, to nie.
Zapytany o to, czy nie szkoda mu, że w rocznicę bitwy pod Grunwaldem obraz opuści Warszawę, odpowiada: - Nie możemy kierować się wyłącznie interesem wąskiej grupy widzów. Obraz jest dobrem narodowym. My nie organizujemy rocznicowej wystawy, Kraków tak. Przygotowujemy za to książkę o obrazie Matejki i specjalne rocznicowe wydarzenie, które na razie jest niespodzianką. No i będziemy mieć u nas "Hołd pruski" - zapowiada.
Anda Rottenberg jest zaskoczona sporem wewnątrz muzeum. Liczy na to, że jednak pokaże w Berlinie zarówno "Bitwę pod Grunwaldem", jak i "Hołd pruski". - Nie wyobrażam sobie mojej wystawy bez tych obrazów Jana Matejki. Są kluczowe dla ekspozycji, wokół nich zbudowane są jej najistotniejsze wątki. Uważam, że niemiecka publiczność powinna je zobaczyć. Nie chcę stawiać sprawy na ostrzu noża, bezpieczeństwo dzieł jest najważniejsze, ale mówiąc dobitnie, obecności "Bitwy pod Grunwaldem" w Berlinie wymaga polska racja stanu - mówi Anda Rottenberg.
Jak zakończy się spór dyrektora Muzeum Narodowego z jego główną konserwatorką? - Poczekam na decyzję tego konserwatorskiego konsylium, ale stanowiska nie zmienię. Nie pozwolimy zdjąć obrazu ze ściany - zapowiada Dorota Ignatowicz-Woźniakowska. - To jest kwestia odpowiedzialności. Podatnicy patrzą nam na ręce i chciałabym, by mieli do nas zaufanie, że dobrze opiekujemy się dziełami o tak ogromnym znaczeniu.
Podróże "Bitwy pod Grunwaldem"
Obraz Jana Matejki z 1878 r. po wojnie wyjeżdżał z Warszawy kilkakrotnie. W 1959 r. był w Pradze, w 1974 r. w Moskwie, w latach 1976-82 wystawiano go w Malborku. Za życia Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" gościła m.in. w Paryżu i Wiedniu. Ostatni wyjazd, w 1999 r. na kilka miesięcy do Muzeum Sztuki w Wilnie, relacjonowaliśmy w "Gazecie". Płótno o wymiarach 426 na 987 cm. zostało wyjęte z ram i zdjęte z blejtramu, poddano je konserwacji, oczyszczono z brudu, naniesiono nowe werniksy, by było bardziej elastyczne. Następnie nawinięto na specjalny wałek i spakowano do aluminiowej skrzyni. Całość ważyła prawie tonę. Zanim obraz wyruszył w podróż klimatyzowanym tirem w asyście policji, ochrony i sztabu konserwatorów, dwukrotnie sprawdzano drogę do Wilna (jakość asfaltu i bezpieczeństwo), a wileńskie muzeum wprowadziło konieczne modernizacje. Obraz został ubezpieczony na 3 mln dol.

Bez tego obrazu nie wyobraża też sobie swojej berlińskiej wystawy Anda Rottenberg. Ekspozycję prezentującą 1000 lat polsko-niemieckiej historii w 2011 r. organizuje w Martin Gropius Bau nasz Zamek Królewski. Anda Rottenberg jest jej kuratorką.
Dyrektor Muzeum Narodowego prof. Piotr Piotrowski jest skłonny zgodzić się na te wypożyczenia. - Od Wawelu dostalibyśmy w zamian na ten czas obraz "Hołd pruski" Jana Matejki, który nigdy dotąd nie był w Warszawie pokazywany. A wystawa w Berlinie i obecność na niej "Bitwy pod Grunwaldem" ma ogromne polityczne znaczenie - przekonuje.
- Stanowczo nie wyrażamy na to zgody! Obawiamy się, że obraz ulegnie zniszczeniu - oburza się Dorota Ignatowicz-Woźniakowska, główna konserwator muzeum. - Ostatnio wyjeżdżał w 1999 r. do Wilna i boleśnie odreagował tę podróż, pojawiły się nowe niebezpieczne pęknięcia. Teraz to ogromne płótno miałoby być kilkakrotnie zwijane i przewożone - najpierw do Krakowa, potem do Berlina. To zbyt ryzykowne - twierdzi.
Mówi "my", mając na myśli zespół pracowni konserwacji, który stanął za nią murem. W odpowiedzi na to dyrektor Piotrowski chce powołać w tej sprawie szersze konsylium konserwatorskie. W jego skład weszliby przedstawiciele Zamku Królewskiego i Wawelu. - To ma być niezależna komisja? Przecież są to instytucje zainteresowane wypożyczeniem dzieła - mówi Dorota Ignatowicz-Woźniakowska. - Odbieram to jako brak zaufania dyrektora do zespołu i podważanie naszych kompetencji. Pierwszy raz się z czymś takim w mojej pracy spotykam - dodaje.
- Nie miałem takiego zamiaru. Nie mówię, że nie ufam moim specjalistom. Ale chcę mieć pełen obraz sytuacji - wyjaśnia prof. Piotrowski. - Gdy lekarz konsultuje swoją diagnozę z innymi kolegami to jest to normalne. Dlaczego tutaj nie mielibyśmy zasięgnąć opinii szerszego grona konserwatorów? Wierzę w zasadność merytorycznej dyskusji, a poza tym takie spory na ogół są twórcze. Zdaję sobie sprawę, że ten obraz jest ikoną narodową i nie można pozwolić na jego zniszczenie. Niczego nie będę forsował na siłę. Jeżeli konserwatorzy powiedzą nie, to nie.
Zapytany o to, czy nie szkoda mu, że w rocznicę bitwy pod Grunwaldem obraz opuści Warszawę, odpowiada: - Nie możemy kierować się wyłącznie interesem wąskiej grupy widzów. Obraz jest dobrem narodowym. My nie organizujemy rocznicowej wystawy, Kraków tak. Przygotowujemy za to książkę o obrazie Matejki i specjalne rocznicowe wydarzenie, które na razie jest niespodzianką. No i będziemy mieć u nas "Hołd pruski" - zapowiada.
Anda Rottenberg jest zaskoczona sporem wewnątrz muzeum. Liczy na to, że jednak pokaże w Berlinie zarówno "Bitwę pod Grunwaldem", jak i "Hołd pruski". - Nie wyobrażam sobie mojej wystawy bez tych obrazów Jana Matejki. Są kluczowe dla ekspozycji, wokół nich zbudowane są jej najistotniejsze wątki. Uważam, że niemiecka publiczność powinna je zobaczyć. Nie chcę stawiać sprawy na ostrzu noża, bezpieczeństwo dzieł jest najważniejsze, ale mówiąc dobitnie, obecności "Bitwy pod Grunwaldem" w Berlinie wymaga polska racja stanu - mówi Anda Rottenberg.
Jak zakończy się spór dyrektora Muzeum Narodowego z jego główną konserwatorką? - Poczekam na decyzję tego konserwatorskiego konsylium, ale stanowiska nie zmienię. Nie pozwolimy zdjąć obrazu ze ściany - zapowiada Dorota Ignatowicz-Woźniakowska. - To jest kwestia odpowiedzialności. Podatnicy patrzą nam na ręce i chciałabym, by mieli do nas zaufanie, że dobrze opiekujemy się dziełami o tak ogromnym znaczeniu.
Podróże "Bitwy pod Grunwaldem"
Obraz Jana Matejki z 1878 r. po wojnie wyjeżdżał z Warszawy kilkakrotnie. W 1959 r. był w Pradze, w 1974 r. w Moskwie, w latach 1976-82 wystawiano go w Malborku. Za życia Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" gościła m.in. w Paryżu i Wiedniu. Ostatni wyjazd, w 1999 r. na kilka miesięcy do Muzeum Sztuki w Wilnie, relacjonowaliśmy w "Gazecie". Płótno o wymiarach 426 na 987 cm. zostało wyjęte z ram i zdjęte z blejtramu, poddano je konserwacji, oczyszczono z brudu, naniesiono nowe werniksy, by było bardziej elastyczne. Następnie nawinięto na specjalny wałek i spakowano do aluminiowej skrzyni. Całość ważyła prawie tonę. Zanim obraz wyruszył w podróż klimatyzowanym tirem w asyście policji, ochrony i sztabu konserwatorów, dwukrotnie sprawdzano drogę do Wilna (jakość asfaltu i bezpieczeństwo), a wileńskie muzeum wprowadziło konieczne modernizacje. Obraz został ubezpieczony na 3 mln dol.
Zobacz także: Warszawa rozświetlona jak nigdy

-
Bitwa o Grunwald - tym razem chodzi o obraz Mat...
tentutaj
14.01.10, 10:19
Znaczenie polityczne wystawiania tych obrazów w Berlinie może tylko polegać nakonserwacji naszych kompleksów wobec niemców(patrzcie jak dostawaliście od nasw dupę) lub rozbudzaniu kompleksów»
-
Oczadzieli? W lipcu?
jl_warszawa
14.01.10, 11:53
Jak można wtedy zorganizować w Warszawie masę imprez towarzyszących a tysiące turystów będzie ciągnąć do Narodowego by choć łypnąć okiem na "Bitwę"? »
-
Niamcy sa zajęci ogladaniem ...
polonski
14.01.10, 13:35
i obrabianiem "sztuk" w Tajlandii czy Filipinach a nie polskim dorobkiemkulturalnym.Jednym słowem bliższa im "sztuka" w Laosie niż polska hrr..hrr.. kaput.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Słynna praska ruina do rozbiórki. Będą apartamenty
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Ile kosztują przenosiny NFZ? Tajne. "Bo będzie afera"
- Dzień na Żywo - poniedziałek [13.02.2012]
- Ktoś morduje koty na Bemowie. Dlaczego?
- Most skurczył się na mrozie. Pociągi jeżdżą wolniej
- Stadion Legii nie ma nazwy? Teraz będzie się nazywał...
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



