Wypożyczą słynny obraz do Krakowa i Berlina?

Agnieszka Kowalska
14.01.2010 aktualizacja: 2010-01-13 20:46
A A A Drukuj
Muzeum Narodowe, 1999 r. Zwijanie obrazu Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W Muzeum Narodowym spór o słynny obraz Jana Matejki. Dyrektor chce wypożyczyć "Bitwę pod Grunwaldem" na wystawy w Krakowie i Berlinie. - Nigdy się na to nie zgodzimy! - grożą muzealni konserwatorzy
O wypożyczenie od nas "Bitwy pod Grunwaldem" zabiega prof. Jan Ostrowski z Zamku Królewskiego na Wawelu. Chce ją pokazać w lipcu na wystawie "Na znak świetnego zwycięstwa" z okazji 600. rocznicy bitwy.

Bez tego obrazu nie wyobraża też sobie swojej berlińskiej wystawy Anda Rottenberg. Ekspozycję prezentującą 1000 lat polsko-niemieckiej historii w 2011 r. organizuje w Martin Gropius Bau nasz Zamek Królewski. Anda Rottenberg jest jej kuratorką.

Dyrektor Muzeum Narodowego prof. Piotr Piotrowski jest skłonny zgodzić się na te wypożyczenia. - Od Wawelu dostalibyśmy w zamian na ten czas obraz "Hołd pruski" Jana Matejki, który nigdy dotąd nie był w Warszawie pokazywany. A wystawa w Berlinie i obecność na niej "Bitwy pod Grunwaldem" ma ogromne polityczne znaczenie - przekonuje.

- Stanowczo nie wyrażamy na to zgody! Obawiamy się, że obraz ulegnie zniszczeniu - oburza się Dorota Ignatowicz-Woźniakowska, główna konserwator muzeum. - Ostatnio wyjeżdżał w 1999 r. do Wilna i boleśnie odreagował tę podróż, pojawiły się nowe niebezpieczne pęknięcia. Teraz to ogromne płótno miałoby być kilkakrotnie zwijane i przewożone - najpierw do Krakowa, potem do Berlina. To zbyt ryzykowne - twierdzi.

Mówi "my", mając na myśli zespół pracowni konserwacji, który stanął za nią murem. W odpowiedzi na to dyrektor Piotrowski chce powołać w tej sprawie szersze konsylium konserwatorskie. W jego skład weszliby przedstawiciele Zamku Królewskiego i Wawelu. - To ma być niezależna komisja? Przecież są to instytucje zainteresowane wypożyczeniem dzieła - mówi Dorota Ignatowicz-Woźniakowska. - Odbieram to jako brak zaufania dyrektora do zespołu i podważanie naszych kompetencji. Pierwszy raz się z czymś takim w mojej pracy spotykam - dodaje.

- Nie miałem takiego zamiaru. Nie mówię, że nie ufam moim specjalistom. Ale chcę mieć pełen obraz sytuacji - wyjaśnia prof. Piotrowski. - Gdy lekarz konsultuje swoją diagnozę z innymi kolegami to jest to normalne. Dlaczego tutaj nie mielibyśmy zasięgnąć opinii szerszego grona konserwatorów? Wierzę w zasadność merytorycznej dyskusji, a poza tym takie spory na ogół są twórcze. Zdaję sobie sprawę, że ten obraz jest ikoną narodową i nie można pozwolić na jego zniszczenie. Niczego nie będę forsował na siłę. Jeżeli konserwatorzy powiedzą nie, to nie.

Zapytany o to, czy nie szkoda mu, że w rocznicę bitwy pod Grunwaldem obraz opuści Warszawę, odpowiada: - Nie możemy kierować się wyłącznie interesem wąskiej grupy widzów. Obraz jest dobrem narodowym. My nie organizujemy rocznicowej wystawy, Kraków tak. Przygotowujemy za to książkę o obrazie Matejki i specjalne rocznicowe wydarzenie, które na razie jest niespodzianką. No i będziemy mieć u nas "Hołd pruski" - zapowiada.

Anda Rottenberg jest zaskoczona sporem wewnątrz muzeum. Liczy na to, że jednak pokaże w Berlinie zarówno "Bitwę pod Grunwaldem", jak i "Hołd pruski". - Nie wyobrażam sobie mojej wystawy bez tych obrazów Jana Matejki. Są kluczowe dla ekspozycji, wokół nich zbudowane są jej najistotniejsze wątki. Uważam, że niemiecka publiczność powinna je zobaczyć. Nie chcę stawiać sprawy na ostrzu noża, bezpieczeństwo dzieł jest najważniejsze, ale mówiąc dobitnie, obecności "Bitwy pod Grunwaldem" w Berlinie wymaga polska racja stanu - mówi Anda Rottenberg.  

Jak zakończy się spór dyrektora Muzeum Narodowego z jego główną konserwatorką? - Poczekam na decyzję tego konserwatorskiego konsylium, ale stanowiska nie zmienię. Nie pozwolimy zdjąć obrazu ze ściany - zapowiada Dorota Ignatowicz-Woźniakowska. - To jest kwestia odpowiedzialności. Podatnicy patrzą nam na ręce i chciałabym, by mieli do nas zaufanie, że dobrze opiekujemy się dziełami o tak ogromnym znaczeniu.



Podróże "Bitwy pod Grunwaldem"

Obraz Jana Matejki z 1878 r. po wojnie wyjeżdżał z Warszawy kilkakrotnie. W 1959 r. był w Pradze, w 1974 r. w Moskwie, w latach 1976-82 wystawiano go w Malborku. Za życia Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" gościła m.in. w Paryżu i Wiedniu. Ostatni wyjazd, w 1999 r. na kilka miesięcy do Muzeum Sztuki w Wilnie, relacjonowaliśmy w "Gazecie". Płótno o wymiarach 426 na 987 cm. zostało wyjęte z ram i zdjęte z blejtramu, poddano je konserwacji, oczyszczono z brudu, naniesiono nowe werniksy, by było bardziej elastyczne. Następnie nawinięto na specjalny wałek i spakowano do aluminiowej skrzyni. Całość ważyła prawie tonę. Zanim obraz wyruszył w podróż klimatyzowanym tirem w asyście policji, ochrony i sztabu konserwatorów, dwukrotnie sprawdzano drogę do Wilna (jakość asfaltu i bezpieczeństwo), a wileńskie muzeum wprowadziło konieczne modernizacje. Obraz został ubezpieczony na 3 mln dol.

Zobacz także: Warszawa rozświetlona jak nigdy



Zrób to w Warszawie

Podziel się

  • Re: Bitwa o Grunwald - tym razem chodzi o obraz M deval 14.01.10, 09:50

    Choćby dlatego, że w tamtym roku Kraków był stolicą Polski, a Warszawa, nawetjako wioska, jeszcze nie istniała?»

  • Oczadzieli? W lipcu? jl_warszawa 14.01.10, 11:53

    Jak można wtedy zorganizować w Warszawie masę imprez towarzyszących a tysiące turystów będzie ciągnąć do Narodowego by choć łypnąć okiem na "Bitwę"? »

  • A może by tak wywalic dyletantów? 0-senior45 14.01.10, 22:38

    Na miejscu pracowników Muzeum Narodowego w Warszawie pomodliłbym się do Allaha, Jahwe, Pana Boga i Matki Boskiej ( a może też dałbym na msze tu i tam) aby wróciła poprzednia dyrekcja w »

Najnowsze wiadomości z Warszawy