Warszawa już miała swoje studio filmowe. Zobacz gdzie

Jerzy S. Majewski
15.01.2010 aktualizacja: 2010-01-14 19:18
A A A Drukuj
Tak przed 1914 r. wyglądały warszawskie studia filmowe. Rysunki Józefa Galewskiego z książki
  • Tak przed 1914 r. wyglądały warszawskie studia filmowe. Rysunki Józefa Galewskiego z książki 'Film polski wczoraj i dziś'
Jeden z przedstawicieli rodziny Gothelfów, potentatów w produkcji gęsich wątróbek, miał ambicje artystyczne. Finansował produkcję takich przebojów kinowych jak "Męty Warszawy" czy "Ubój". W cyklu Warszawa Nieodbudowana Jerzy S. Majewski pisze o ul Zamoyskiego (niegdyś Moskiewska 11)
„Była to postać niespotykana, nawet jak na owe czasy. W statecznym już wieku rozkochał się w cygańskiej trupie artystów. Zapytywany wielokrotnie przez ciekawych, co mu przyszło do głowy, aby łożyć pieniądze na tak zwariowaną imprezę, uśmiechał się rozbrajająco i mówił: »Co zrobić, kiedy ja ich lubię! Może tylu gęsi, co oni mnie kosztują, to oni nie są warci, ale co ja się uśmieję, to ja się uśmieję «” - wspominał go w książce „Przed pół wiekiem w stolicy” Jana Kruszewskiego.

Gothelfowie prowadzili na Targówku tuczarnię, o której pisałem w ubiegłym tygodniu.

Cyganami wspominanymi przez Kruszewskiego byli filmowcy pod kierunkiem dyrektora wytwórni filmowej Kosmofilm Karola Wojciechowskiego.

Złote jaja

Kosmofilm mieścił się w rozległych szopach przy ówczesnej ulicy Moskiewskiej 11 na Pradze. Dziś w tym miejscu znajduje się przyczółek wiaduktu kolejowego linii średnicowej nad ulicą Zamoyskiego. Początkowy odcinek Moskiewskiej to dzisiejsza ulica Zamoyskiego, dalszy - współczesna Jagiellońska.

Sama działka, na której stała wytwórnia, aż do lat 30 przylegała do Jeziorka Kamionkowskiego. Należała do rodziny Kruszewskich. To z tej praskiej rodziny wywodził się Jan Kruszewski, autor wspomnień o Warszawie przełomu XIX i XX w.

Jego zdaniem Karol Wojciechowski był w Kosmofilmie reżyserem, scenarzystą, dyrektorem i aktorem odtwarzającym czołowe role. Kruszewski nazywa Wojciechowskiego antreprenerem.

Wygląd pierwszych polskich wytwórni filmowych odtworzył na rysunkach Józef Galewski, który pracował m.in. w dekoratorni Teatru Wielkiego. Był pierwszym polskim scenografem filmowym stworzył dekoracje do kilkudziesięciu filmów fabularnych. Na jego rysunkach atelier filmowe to duże szopy z wielkimi otwieranymi drzwiami, drewnianymi podestami, galeriami, stropami, do których można było podczepić dekorację. Zapewne tak też wyglądało atelier przy Moskiewskiej 11.

Filmy produkowano tu tanio. Statystów do "Mętów Warszawy" nie trzeba było daleko szukać. W ich roli zatrudnili się mieszkańcy sąsiednich ulic. Nadawali się od razu, bez charakteryzacji. Wojciechowski płacił im gorzałką i kaszanką. Grali tu też prawdziwi aktorzy, m.in. Halina Starska, Antonina Junosza-Gostomska, Jan Pawłowski, Józef Świeściak, Józef Zieliński. Wojciechowski odtworzył rolę głównego męta. Za kamerą stał Stanisław Sebel.

Film nie ocalał. Trudno nawet szukać o nim wzmianek w historii kina polskiego. „Efekty pracy filmowców kwalifikowano by dziś krótko: »niewiarygodna szmira «” - oceniał 40 lat temu Kruszewski.

Jednak produkcja nie okazała się klapą. „Pan Gothelf przychodził często podczas dokonywania zdjęć i zaśmiewał się nawet wtedy, kiedy nie było z czego. Ale najserdeczniej śmiał się, kiedy otrzymał pieniądze za sprzedany film, i to z pokaźnym zyskiem. »Tylko popatrz pan - śmiał się zacny pan Gothelf - ja myślałem, że wszystkie te gęsi, co ja je wsadziłem w ten interes, to wyzdychają co do jednej, a one nie tylko, że żyją, ale jeszcze jaja znoszą «” - wspominał Kruszewski.

O tych początkach kina pisał znawca przedmiotu Stanisław Janicki w książce "Film polski wczoraj i dziś": "Ówczesny wielki kapitał nie interesował się produkcją filmową. Średniej wielkości przedsiębiorca, jakim był Gothelf, w niepewnym jeszcze interesie nie zdarzał się często. Produkowaniem filmów zajmowali się za to właściciele kinematografów. Tak właśnie powstał pierwszy polski film fabularny, który wszedł na ekrany: "Antoś po raz pierwszy w Warszawie" nakręcony i wyreżyserowany w 1908 r. przez Józefa Meyera.

Dwie do Halki

Wojciechowski za pieniądze Gothelfa realizował też inne filmy. Znamy tytuły aż 16 z nich. Mówią same za siebie: "Bigamistka", Córka kantora", "Fatalna klątwa", "Grzech", "Halka", "Kara Boża", "Nieznajomy", "Ubój", "Zemsta spoza grobu" - wszystkie z 1913 r.

Intryguje tytuł filmu "Ubój". Nie był to dokument z tuczarni Gothelfa na Targówku, lecz mroczny dramat. W Mohylewie rodzice wydają ukochaną córkę Esterkę za handlarza drewnem Rappaporta. Handlarz okazuje się sadystą. Katuje młodą, delikatną żonę. Ta doprowadzona do rozpaczy zabija go nożem do rytualnego uboju. Wyznaje miłość młodzieńcowi uczącemu się na rytualnego rzeźnika i traci przytomność.

Scenę „Halki” kręcono nad Morskim Okiem w mokotowskim Parku Ludowym - Promenada. Na planie doszło do awantury. „W roli tytułowej miała wystąpić Halina Starska. I tu zjawiła się nieoczekiwana przeszkoda w postaci Lody Rogińskiej - małżonki wszechwładnego dyrektora, primadonny prowincjonalnej operetki. Korpulentna diva zapragnęła zagrać na ekranie Halkę. Pan Karol odpowiedział krótko na żonine ultimatum: »Jeśli nie wiesz, moja droga, to ci powiem. »Halka « nigdy nie była operetką i nawet na filmie nią nie będzie. Ty więc, jako sława operetkowa, nie możesz jej zagrać” - pisał Kruszewski.

W 1914 r. Wojciechowski nakręcił "Męty Warszawy", "Fatalną godzinę" "Macochę", "Tajemnicę pokoju nr 10" i "Wroga tanga".

Sienkiewicz nie chciał

Już po wybuchu pierwszej wojny światowej, w 1915 r., Wojciechowski kręcił "Karpackich górali". Góry i połoniny odgrywał skromny podwarszawski plener - brzeg Wisły we wsi Konary. Smreki zastąpiły tam krzaki. Artystów i sprzęt przewoził z Moskiewskiej parostatek przedsiębiorstwa fajansów.

Rzeka zagrała w finale. Ojciec głównego bohatera Antosia z litości zrzuca do niej Praksedię zakochaną w Antosiu. Sam Antoś, dezerter z wojska austriackiego i zbójnik, prowadzony jest na szafot przez żołnierzy, którzy kiedyś byli jego towarzyszami.

Piwnica, w której kręcono sceny szalonego tańca zbójników, wyczarowana została w szopie na Moskiewskiej. Zdaniem Kruszewskiego były tu i błyski talentu: "Gwiazdy złotej serii Wojciechowskiego - Haliny Starskiej, ówczesnej małżonki Aleksandra Zelwerowicza, aktorki Teatru Polskiego. Tego uśmiechu i czaru kobiecości mogłyby pozazdrościć największe vedetty niemych ekranów" - czytamy. Obok niej w "Karpackich góralach" grali inni, profesjonalni artyści teatralni: Helena Czarnecka Mielnicka, Stanisław Jarniński, Jan Guttner.

"I znów finansowy sukces. Nie tylko pan dyrektor Wojciechowski zacierał ręce, ale i ryzykujący pan Gothelf. Tego ostatniego porównywano później do pociesznego akcjonariusza Teatru Polskiego Michała Roga. O nim mówiono w okresie pierwszej okupacji [1915-18], że jest człowiekiem, który najbardziej w Warszawie boi się o swoją skórę. Był bowiem właścicielem olbrzymiego składu skór".

Wojciechowski, który ekranizował Moniuszkę, poniósł porażkę w rozmowach z Henrykiem Sienkiewiczem. Chciał sfilmować kilka nowel pisarza. Sienkiewicz kategorycznie odmówił.

Działalność filmowa Karola Wojciechowskiego miała miejsce w ostatnich latach przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Wojna odmieniła miasto. Wiele firm splajtowało.

Tuczarnia Gothelfów radziła sobie znakomicie i w latach 30. miała się stać jednym z największych polskich eksporterów żywności. Tymczasem przedsiębiorstwo filmowe Wojciechowskiego nie przetrwało.

Kruszewski wspominał, że w latach międzywojennych spotkał Wojciechowskiego jako właściciela baru Tempo. "Lansował wtedy oryginalną zakąskę: parówki w pergaminowych papilotach. To była znacznie wyższa klasa niż jego filmy" - czytamy.

Szopy mieszczące studio filmowe znikły na dobre z chwilą budowy nasypu kolei średnicowej. Zasypano też wtedy fragment Jeziorka Kamionkowskiego.

Dziś, przechodząc pod wiaduktem i przeciskając się chodnikiem zajmowanym przez handlarzy tekstyliów, trudno uwierzyć, że jest to jedno z miejsc, gdzie rodziło się polskie kino.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy