Bazary, parady, msze i salony - tak zmieniała się Warszawa
15.01.2010
aktualizacja: 2010-01-14 20:53
Zakazana Parada Równości i masowa msza po śmierci Papieża. Dziki handel na ulicach i wreszcie ucywilizowane Krakowskie Przemieście. Z okazji 20-lecia "Gazety Stołecznej" przypominamy ważne wydarzenia w mieście z minionych dwóch dekad.
ZOBACZ TAKŻE
- Geje i lesbijki robią festiwal o miłości: "Poznajcie nas" (06-02-10, 14:00)
- Zaczęli kopać pod bazar przy Marywilskiej (16-01-10, 13:00)
- Znowu próba przedłużenia żywota Jarmarku Europa (21-04-10, 10:00)
- "Stołek jest tylko w Warszawie" (16-01-10, 15:00)
- Wydarzenia, które zmieniły miasto - cz. III (13-01-10, 10:00)
- Wydarzenia, które zmieniły miasto - cz. II (12-01-10, 09:00)
- Sajgonki symbolem Warszawy 20-lecia? (12-01-10, 09:00)
- Przyjdź na jubileusz i świętuj z nami! (11-01-10, 15:56)
- Wybierzmy symbol Warszawy ostatniego 20-lecia (11-01-10, 08:00)
- 20-lecie Gazety Stołecznej (06-10-09, 20:00)
Weź udział w głosowaniu na symbol Warszawy
Bazarowe city i blaszane Sukiennice
To największa porażka samorządu - ścisłe centrum Warszawy, przez dwie dekady pomnik niemocy i prowizorki, bazarowy handel w budach albo halach.
Dopiero kowboj w spódnicy, czyli prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, wygrała pojedynek z obrońcami megablaszaka KDT postawionego w 2001 r., który powoli znika, by zrobić miejsce pod budowę Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Handlarze zaanektowali otoczenie Pałacu Kultury już w 1989 r. Bazar rozlał się niczym tłusta plama po całym pl. Defilad i wzdłuż Al. Jerozolimskich. Najpierw za ladę służyły łóżka polowe czy tektura na murku. Szybko hitem stały się tzw. szczęki. Blaszane budy po zamknięciu zajmowały mało miejsca, a po rozwarciu powstawał daszek nad ladą. Zamożniejsi na pl. Defilad stawiali niby-dacze z drewna wypełnione towarem czy okazałe budy z blachy falistej. Całość wyglądała jak slums. Oburzaliśmy się, że "centrum Warszawy przypomina skrzyżowanie jurtowiska w Ułan Bator z sukiem arabskim". Przez jakiś czas działało tu także tandetne wesołe miasteczko. Były atrakcje ulotne, np. pani w bikini pływała z rekinami w wielkim akwarium stojącym na podwoziu ciężarówki.
Policjanci już w 1990 r. namierzyli tu kilka grup benklarzy (gra w trzy karty), także z ZSRR. Handlarze tombakiem przybywali głównie z Rumunii i Rosji. W podziemnym przejściu koło Rotundy można było kupić podrabianą gorzałkę. W tłumie krążyli specjaliści od "kieszonek".
O skanalizowanie dzikiego targowiska i wpuszczenie straganów do dwóch wielkich hal-półrurek z metalu zaczął zabiegać w 1991 r. ówczesny burmistrz Śródmieścia Jan Rutkiewicz. Jedną postawił MarcPol, drugą Uniwersal. Tak powstały warszawskie Sukiennice (część MarcPolowska zniknęła dopiero w 2009 r.). Kiedy Rutkiewicz zagroził, że budy wywiezie siłą, handlarze zorganizowali marsz pod ratusz Śródmieścia i zaatakowali burmistrza. A ten przez lata powtarzał: - Jest skuteczny sposób na usunięcie bud i hal spod Pałacu Kultury. Trzeba znów zorganizować defiladę z przejazdem czołgów.
Pod koniec 1995 r. zaczęła się wywózka bud, by zwolnić plac pod budowę stacji metra Centrum i zaplecza dla górników drążących tunele. Handlarze pobili się wtedy ze strażą miejską. I już wtedy żądali przekazania w dzierżawę wieczystą terenu targowiska. W XXI w. chcieli wymusić na ratuszu przekazanie działki pod budowę nowego budynku Kupieckich Domów Towarowych.
Po bazarowym city został już tylko wspomnień czar i tony żelastwa.
Dariusz Bartoszewicz
Kaczyński zakazuje Parady Równości
11 czerwca 2005 r. Na parkingu przed Sejmem tysiące ludzi. Nie mieszczą się na chodnikach, oblegają pobliski skwer. Migają transparenty: "Lechu Kaczyński, gej jest twoim bratem" i "Księża na Księżyc, kobiety na księży". Słychać język angielski, niemiecki, francuski. Tak rozpoczyna się historyczna Parada Równości. Ta, której po raz drugi zakazał urzędujący wówczas w stolicy Lech Kaczyński, mimo że tęczowe pochody miały już wówczas w Warszawie kilkuletnią tradycję.
Prezydent tłumaczył się m.in. względami bezpieczeństwa. Tego dnia nie mieliśmy zamiaru maszerować. Pod Sejmem stawiliśmy się na wiec. Jednak w pewnej chwili uniesieni dziwną energią wtargnęliśmy na ul. Wiejską. Frekwencja była porażająca - nigdy wcześniej i później na Paradę nie przyszło tyle osób (blisko 10 tys.). A to za sprawą tych, którzy na ogół w takich manifestacjach udziału nie biorą, ale teraz uznali, że władza ogranicza obywatelską wolność i trzeba zaprotestować. Przyszli emeryci i emerytki, katolicy i katoliczki, rodzice z wózkami. Na czele nielegalnego pochodu szedł senator Kazimierz Kutz. „Jako chrześcijanin nie mogę traktować gejów i lesbijek jako ludzi gorszych. Przeciwnie, w myśl nakazu »szanuj bliźniego jak siebie samego « będę się za nimi wstawiał, bo są w Polsce źle traktowani” - pisał potem na łamach „Gazety”. - Kaczyński nie miał prawa zakazać ich demonstracji. Złamał konstytucję RP i prawa unijne.
Dwa lata później Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że zakazując Parady Równości, władze Warszawy naruszyły europejską konwencję praw człowieka. W całej tej sytuacji słowa uznania należą się policji, która nie tylko nie rozpędzała nielegalnego pochodu, ale go chroniła. Bezustannie atakowały nas podjazdowo grupki wszechpolaków. Leciały jaja. Dwie dziewczyny trzeba było odwieźć do szpitala. Na drugi dzień Lech Kaczyński skomentował: - To niedopuszczalne, żeby policja ochraniała nielegalny przemarsz.
Dzięki tej niesubordynacji służb mundurowych udało się nam przejść aż do pl. Defilad. Entuzjazm i siła, które 11 czerwca połączyły tysiące warszawiaków, naprawdę dodały nam skrzydeł. Co ciekawe, ta parada rozsławiła nas w Europie. I była główną przyczyną przyznania Warszawie prawa organizacji europejskiego festiwalu mniejszości seksualnych Europride w 2010 r. Chyba już nikt nigdy nie ośmieli się zakazywać Parad Równości.
Magdalena Dubrowska
Krakowskie Przedmieście salonem Warszawy
Jeszcze niedawno Krakowskie Przedmieście z dziurawymi jezdniami, krzywymi chodnikami warszawiacy złośliwie nazywali Dziadowskim Przedmieściem. Wszystko zmieniło się w trakcie remontu zakończonego w 2008 r. Wnętrze ulicy zaprojektowane przez profesjonalnych architektów uległo metamorfozie. Krakowskie wyłożone granitową kostką, z małą architekturą, niespodziankami w rodzaju wtopionych w szkło wedut Canaletta czy modelem barokowego Ogrodu Saskiego nie ustępuje standardem innym ulicom europejskim. Stało się pierwszą dużą, stołeczną ulicą odbitą dla pieszych. To też niepodważalny salon stolicy. Nie przypadkiem w czerwcu ubiegłego roku właśnie tu "Gazeta" zorganizowała Spacer Niepodległości - wielki happening z okazji 20-lecia wolnej Polski.
Remont Krakowskiego przedmieścia miał też swą ciemniejszą stronę. Zapomniano o rowerzystach i osobach niedowidzących, które tracą orientację na monochromatycznych brukach.
Marzy mi się, aby przemiana Krakowskiego Przedmieścia oznaczała początek konsekwentnego naprawiania miasta. Przekształcania Warszawy w miasto przyjazne dla wszystkich mieszkańców, pełne przestrzeni publicznych, nowoczesnej infrastruktury i miejsc uwolnionych od parkujących samochodów.
Jerzy S. Majewski
Cała Warszawa żegnała papieża
2 kwietnia 2005 roku zmarł Jan Paweł II. Warszawa na kilka dni stała się innym miastem. Ktoś wysłał SMS-a, by o 21.37 zgasić światła. Inny SMS zachęcał do zapalania lampek wzdłuż alei Jana Pawła II. Już po kilku godzinach arterię rozświetlały tysiące płomyków. Najwięcej świeczek płonęło na pl. Piłsudskiego, gdzie trwało codziennie czuwanie w miejscu odprawionej w 1979 r. pierwszej papieskiej mszy w ojczyźnie.
Jeszcze w dniu śmierci Jana Pawła II warszawiacy ruszyli do kościołów. Nie wszyscy księża byli na to przygotowani, niektórzy odmówili otwarcia drzwi. Wiernych przygarnął kościół św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu. Otwarty był dzień i noc. Gromadził największe tłumy, stał się najważniejszym miejscem w Warszawie. Sąsiadujące ulice Miodową i Krakowskie Przedmieście trzeba było zamknąć dla samochodów.
200 tys. ludzi przeszło ulicami w Marsz Wdzięczności prowadzonym przez ówczesnego rektora kościoła św. Anny ks. Bogdana Bartołda. Inicjatywa wyszła od studentów Wydziału Prawa i Administracji UW. Włączyli się w nią klerycy z seminarium i członkowie Duszpasterstwa Akademickiego.
Tłumy wyszły na ulice jeszcze raz - 8 kwietnia - by wspólnie oglądać na telebimach pogrzeb w Watykanie. Kiedy o 12.40 trumnę z ciałem Papieża niesiono do krypty w Bazylice św. Piotra, w Warszawie zawyły syreny. Przed Grobem Nieznanego Żołnierza armaty oddały 26 strzałów - po jednym za każdy rok pontyfikatu. Ludzie śpiewali "Barkę", płakali, podawali ręce nieznajomym.
tu
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





