Ratusz wyrzuci w błoto ponad pół mln zł?

Wojciech Karpieszuk
15.01.2010 aktualizacja: 2010-01-14 21:43
A A A Drukuj
Niewidomy Wojciech Malesa testuje pasy z wypukłościami na stacji metra
Kabaty (maj 2009). Takie pasy mają się pojawić przy krawędziach peronów Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Czy miasto wyrzuciło właśnie 550 tys. w błoto? Chce je dać prywatnej firmie za projekt dostosowania pierwszej linii metra dla niepełnosprawnych. Tymczasem w Metrze mówią: - Nie potrzebujemy go. Czekamy na rozporządzenie ministra infrastruktury i zaczynamy prace.
Wczoraj Zarząd Transportu Miejskiego pochwalił się: "W metrze będzie łatwiej i bezpieczniej". Informacja prasowa z takim tytułem trafiła do dziennikarzy tuż po podpisaniu umowy z toruńską firmą Innova Consulting na przygotowanie, jak to określono, studium wykonalności dla inwestycji "Zwiększenie dostępności pierwszej linii Metra Warszawskiego dla potrzeb osób niepełnosprawnych". Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w Ministerstwie Infrastruktury dobiegają właśnie końca prace nad rozporządzeniem dotyczącym tego samego.

O konieczności dostosowania metra do potrzeb niepełnosprawnych pisaliśmy w "Gazecie" wielokrotnie - od wypadku niewidomego studenta UW na stacji Centrum we wrześniu 2008 r. Chodzi głównie o zainstalowanie pasów z wypukłościami przed krawędzią peronu, a w korytarzach stacji wyżłobień w podłodze, czyli tzw. linii prowadzących. Osoby niewidome mogłyby włożyć do nich końcówkę laski i bezpiecznie poruszać się po stacji. Przedstawiciele Metra długo przekonywali, że stacji nie można zmodernizować, bo nie ma na to przepisów.

Jednak w końcu to z inicjatywy Metra niemal rok temu rozpoczęto prace nad stworzeniem tego prawa. Najpierw przez kilka miesięcy na stacjach Kabaty i pl. Wilsona oraz na Dworcu Centralnym trwały testy konkretnych rozwiązań. Później nad projektem przepisów pracowali fachowcy w Centrum Naukowo-Technicznym Kolejnictwa. W końcu projekt trafił do Ministerstwa Infrastruktury. Tam jego zapisy o oznakowaniu dotykowym rozszerzono o wszystkie warunki techniczne, jakie powinny być spełnione w metrze. Na początku miesiąca Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu, zapewniał "Gazetę": - Do końca stycznia projekt będzie przedstawiony do notyfikacji Komisji Europejskiej. Potem swój podpis złoży minister.

Krzysztof Malawko, rzecznik Metra, cieszył się: - Czekamy pod parą. Jak tylko rozporządzenie będzie gotowe, zaczynamy prace.

Z podpisanej wczoraj przez ZTM umowy wynika jednak, że firma Innova Consulting (wybrano ją w przetargu) na przygotowanie studium ma czas do końca roku. Dostanie za to 547 tys. zł.

Czy to oznacza, że do tego czasu w metrze nic się zmieni? - pytamy Igora Krajnowa, rzecznika ZTM.

- Prace zaczną się, gdy będzie gotowe studium - odpowiada. - To jest poważna inwestycja. Studium ma uszczegółowić rozporządzenie: jakie będą koszty, co chcemy osiągnąć. Przeprowadzone będą też konsultacje społeczne z niepełnosprawnymi.

Na to samo pytanie Krzysztof Malawko, rzecznik Metra Warszawskiego, odpowiada tak: - Dementuję! Nie zwlekamy z pracami. Jak tylko minister podpisze rozporządzenie, zaczynamy modernizację stacji. Jest na tyle szczegółowe, że umożliwia wprowadzenie zmian od ręki.

Rzecznik ZTM broni jednak decyzji o studium. Twierdzi, że dokument ma określić nie tylko rodzaj usprawnień dla niewidomych, ale też dla wózkowiczów czy osób starszych (np. położenie wind i ruchomych schodów). Jednak to także jest w rozporządzeniu.

Krajnow przekonuje, że studium pozwoli też ubiegać się o dotacje unijne na inwestycję. Do tej pory w ratuszu zapewniano, że pieniądze są.

- Pierwsze słyszę coś o studium - dziwi się Małgorzata Pacholec, dyrektorka Polskiego Związku Niewidomych, która od początku śledzi prace nad rozporządzeniem. - Co to za firma? Jacy eksperci? Jakie konsultacje? Czy modernizacja metra to lot na Księżyc? To wszystko tylko opóźni prace.

Zdziwienia nie kryje też Dariusz Figura (PiS), wiceprzewodniczący komisji infrastruktury i inwestycji w Radzie Warszawy: - Studium tworzy się, by mieć koncepcję. A tu przecież wszystko jest w rozporządzeniu. To wygląda na marnotrawstwo publicznych pieniędzy i czasu.

Niepełnosprawni testują metro

Przeczytaj także: Lekarze obrazili się na niewidomego Filipa



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy