20 lat nie minęło - miejsca gdzie czas się zatrzymał
16.01.2010
aktualizacja: 2010-01-15 19:48
W Amatorskiej samotni wciąż pijają do lustra. W Muzeum Techniki kurzą się zahibernowane w latach 70. jako nowoczesne modele pieca martenowskiego. W Kosmosie książki o sztuce od 30 lat stoją na tej samej półce. Brzeska też się nie zmienia
ZOBACZ TAKŻE
- Nasza nieskromna litania sukcesów na 20 lat "Stołka" (16-01-10, 12:00)
- Optymistyczne historie: o kociętach i pekińczyku w metrze (16-01-10, 17:00)
- 20-lecie: Krótka historia warszawskiego samorządu (16-01-10, 14:00)
- O tym mówiła Warszawa: Olbrychski z szablą i Kirgiz bez konia (12-01-10, 10:00)
- Wydarzenia, które zmieniły miasto - cz. II (12-01-10, 09:00)
- Przyjdź na jubileusz i świętuj z nami! (11-01-10, 15:56)
- 20-lecie Stołecznej: Wielkie ucieczki III RP (11-01-10, 09:00)
- 20-lecie Gazety Stołecznej (06-10-09, 20:00)
- Różyc nie KDT. Wojny nie będzie - kupcy ustąpili (11-02-10, 09:00)
Łatwo w Warszawie znaleźć miejsca, które dziś wyglądają zupełnie inaczej niż przed 20 laty. Tych, które nie zmieniły się ani na jotę, trzeba szukać ze świecą. Oczywiście nie brak odrapanych elewacji domów, zapyziałych ulic. W mieszkaniach 60, 70-latków nadal królują meblościanki z kompletem 13-tomowej encyklopedii PWN. Ale już znalezienie sklepu, kawiarni czy wnętrza w gmachu użyteczności publicznej, które wygląda jak w PRL-u, nie jest łatwe. PRL-owski design ostał się w Nowym Domu Poselskim obok Sejmu czy toaletach w gmachu PZU na Moniuszki, ale to już ostatnie relikty tamtej estetyki.
20 lat wolności odmieniło Warszawę. Nasze miasto dziś jest zupełnie inne niż to w 1989 r. Dla wielu z nas zmiany wydają się zbyt powolne, ale gdy spojrzymy na fotografie stolicy z tamtych czasów, łatwo ocenić ogrom zmian.
Dziś jednak prezentuję cztery miejsca, w których czas stanął.
MUZEUM PRZESTARZAŁEJ TECHNIKI
- Kiedyś działało więcej modeli, teraz już tylko dwa - wzdycha starszy pan pilnujący sali poświęconej przemysłowi hutniczemu w Muzeum Techniki w PKiN. Chwilę później uruchamia zbudowany z wielką dokładnością model stalowni z łukowym piecem elektrycznym. Niegdyś to był szczyt techniki. Dziś staroć.
Gdy przekraczam progi muzeum, cofam się w epokę PRL-u. To jak wyprawa do wczesnej młodości. Uwielbiałem tu przychodzić w ostatnich klasach szkoły podstawowej, a był to czas gierkowskiej propagandy sukcesu. Do dziś część ekspozycji poświęcona górnictwu i przemysłowi ciężkiemu nie zmieniła się
ani na jotę. W gablotach stoi ta sama aparatura górnicza, oglądamy modele pieca martenowskiego, tablice poglądowe o przemyśle drzewnym. W roku 1973 czy 1974 byli to moi "bliscy znajomi". Nie tylko dla tego, że lubiłem to muzeum, ale też w telewizji czy obowiązkowej w kinach Polskiej Kronice Filmowej nieustannie pokazywano obrazy z wielkich państwowych zakładów produkcyjnych. Bohaterami tych reportaży byli górnicy na przodku, hutnicy przy piecach, rumiani pracownicy PGR-ów na kombajnach Bizon. Blisko 40 lat temu Muzeum Techniki wprzęgnięto w wielki program propagandy sukcesu - prezentowano tu najnowocześniejsze osiągnięcia uspołecznionego przemysłu. Stąd te huty i kopalnie.
Czas wszystko odmienił, o propagandzie sukcesu dawno zapomniano, wielkie zakłady z czasów PRL-u upadły, a w salach Muzeum Techniki wszystko jest jak dawniej. A już najśmieszniej wygląda mocno wyblakła tabliczka z napisem "Model nowoczesnej kopalni węgla kamiennego". To nowoczesność mocno przestarzała. Takimi kopalniami chwaliła się propaganda przed 40 laty. Dziś urzeka staroświeckością w równym stopniu jak modele XIX-wiecznych pieców hutniczych w Samsonowie. Śmieszy wyposażenie górników - zahibernowane w latach 70. w gablotach muzealnych jako nowoczesne.
- Tutaj podjeżdżał wagon kolejowy ze złomem - wskazuje pracownik muzeum na model łukowego pieca elektrycznego z taką dumą, jakby prezentował hipernowoczesną walcownię. Wciska przycisk na tablicy manipulacyjnej pociągniętej typową dla estetyki PRL-farbą w kolorze młotkowanego srebra. Model ożywa.
Inny z modeli - walcowni blach grubych Huty Pokój - uruchamiany jest trzy razy dziennie. Chętnych na oglądanie nie ma wielu. Za to nieruchomo stoi model stalowni martenowskiej Huty im. Lenina w Nowej Hucie. Tu jednak widać subtelną zmianę, jaka dokonała się w III RP. Na starą tabliczkę naklejona została już nieco pożółkła kartka - Lenina zastąpił Sendzimir, a Nową Hutę - Kraków.
Trudno opuścić salkę modeli w muzeum przestarzałej techniki. To już chyba ostatnie miejsce w Warszawie, gdzie PRL czasów gierkowskich przetrwał w czystej postaci. W sezonie zimowym można je zwiedzać od wtorku do piątku w godz. 8.30-16.30, w weekendy 10-17. Bilety: 10 zł normalny, 5 zł ulgowy.
W AMATORSKIEJ PATRZ W LUSTRO
- Do nas przychodzą stali klienci. Niektórych znam od małego. Wpadali tu jeszcze na przerwach w podstawówce, która jest przy Nowym Świecie, potem z liceum Zamoyskiego, wreszcie po zajęciach na Uniwersytecie - opowiada Stanisława Mazgaj.
Jest szefową kawiarni Amatorska przy Nowym Świecie 21.
Prawdę mówiąc, Amatorska, czynna od 7 rano do 23, nie jest już taka sama jak przed 20 laty. Pozostała jednak już jedną z niewielu starych kawiarni w sercu Warszawy. Nie ma już Lajkonika, Dziurki, Wilanowskiej, Alhambry.
Wciąż jest za to Amatorska, choć delikatnie zmodernizowana. Ma nowe meble, lampy stylizowane na żyrandole z przełomu lat 50. i 60., bufet. Mimo tych zmian przetrwał dawny nastrój - dzięki wysokim stolikom barowym, przy których pija się do lustra. - Przed lustrem siadają ludzie samotni. Popijając kawę czy wino, obserwują wszystko, co dzieje się w środku - zdradza Stanisława Mazgaj.
Centrum kawiarni zajmują zwyczajne stoliki z krzesełkami. - Tu umawiają się większe grupy. We wtorki o 11 - starsze panie, zawsze te same. W poniedziałki o 13 - starsi panowie - opowiada.
Nie brak też młodych klientów, którzy chętnie urządzają tu wieczory kawalerskie. Stanisława Mazgaj: - Czasem z fantazją. Nie tak dawno jak już sobie chłopcy nieco podpili, to przez zaplecze weszła specjalnie zmówiona damska orkiestra z kontrabasem. Ale było zaskoczenie! A jak zaczęły grać!
W Amatorskiej bywają i ludzie znani. Szefowa kawiarni jest jednak dyskretna. Nazwisk nie zdradza. Wspomina jedynie Zbigniewa Zapasiewicza: - Siadał przy stoliku. Czasem sam. Czasem w większej grupie. Nie pamiętam, by coś mówił. Był wyjątkowo małomówny.
20 lat wolności odmieniło Warszawę. Nasze miasto dziś jest zupełnie inne niż to w 1989 r. Dla wielu z nas zmiany wydają się zbyt powolne, ale gdy spojrzymy na fotografie stolicy z tamtych czasów, łatwo ocenić ogrom zmian.
Dziś jednak prezentuję cztery miejsca, w których czas stanął.
MUZEUM PRZESTARZAŁEJ TECHNIKI
- Kiedyś działało więcej modeli, teraz już tylko dwa - wzdycha starszy pan pilnujący sali poświęconej przemysłowi hutniczemu w Muzeum Techniki w PKiN. Chwilę później uruchamia zbudowany z wielką dokładnością model stalowni z łukowym piecem elektrycznym. Niegdyś to był szczyt techniki. Dziś staroć.
Gdy przekraczam progi muzeum, cofam się w epokę PRL-u. To jak wyprawa do wczesnej młodości. Uwielbiałem tu przychodzić w ostatnich klasach szkoły podstawowej, a był to czas gierkowskiej propagandy sukcesu. Do dziś część ekspozycji poświęcona górnictwu i przemysłowi ciężkiemu nie zmieniła się
ani na jotę. W gablotach stoi ta sama aparatura górnicza, oglądamy modele pieca martenowskiego, tablice poglądowe o przemyśle drzewnym. W roku 1973 czy 1974 byli to moi "bliscy znajomi". Nie tylko dla tego, że lubiłem to muzeum, ale też w telewizji czy obowiązkowej w kinach Polskiej Kronice Filmowej nieustannie pokazywano obrazy z wielkich państwowych zakładów produkcyjnych. Bohaterami tych reportaży byli górnicy na przodku, hutnicy przy piecach, rumiani pracownicy PGR-ów na kombajnach Bizon. Blisko 40 lat temu Muzeum Techniki wprzęgnięto w wielki program propagandy sukcesu - prezentowano tu najnowocześniejsze osiągnięcia uspołecznionego przemysłu. Stąd te huty i kopalnie.
Czas wszystko odmienił, o propagandzie sukcesu dawno zapomniano, wielkie zakłady z czasów PRL-u upadły, a w salach Muzeum Techniki wszystko jest jak dawniej. A już najśmieszniej wygląda mocno wyblakła tabliczka z napisem "Model nowoczesnej kopalni węgla kamiennego". To nowoczesność mocno przestarzała. Takimi kopalniami chwaliła się propaganda przed 40 laty. Dziś urzeka staroświeckością w równym stopniu jak modele XIX-wiecznych pieców hutniczych w Samsonowie. Śmieszy wyposażenie górników - zahibernowane w latach 70. w gablotach muzealnych jako nowoczesne.
- Tutaj podjeżdżał wagon kolejowy ze złomem - wskazuje pracownik muzeum na model łukowego pieca elektrycznego z taką dumą, jakby prezentował hipernowoczesną walcownię. Wciska przycisk na tablicy manipulacyjnej pociągniętej typową dla estetyki PRL-farbą w kolorze młotkowanego srebra. Model ożywa.
Inny z modeli - walcowni blach grubych Huty Pokój - uruchamiany jest trzy razy dziennie. Chętnych na oglądanie nie ma wielu. Za to nieruchomo stoi model stalowni martenowskiej Huty im. Lenina w Nowej Hucie. Tu jednak widać subtelną zmianę, jaka dokonała się w III RP. Na starą tabliczkę naklejona została już nieco pożółkła kartka - Lenina zastąpił Sendzimir, a Nową Hutę - Kraków.
Trudno opuścić salkę modeli w muzeum przestarzałej techniki. To już chyba ostatnie miejsce w Warszawie, gdzie PRL czasów gierkowskich przetrwał w czystej postaci. W sezonie zimowym można je zwiedzać od wtorku do piątku w godz. 8.30-16.30, w weekendy 10-17. Bilety: 10 zł normalny, 5 zł ulgowy.
W AMATORSKIEJ PATRZ W LUSTRO
- Do nas przychodzą stali klienci. Niektórych znam od małego. Wpadali tu jeszcze na przerwach w podstawówce, która jest przy Nowym Świecie, potem z liceum Zamoyskiego, wreszcie po zajęciach na Uniwersytecie - opowiada Stanisława Mazgaj.
Jest szefową kawiarni Amatorska przy Nowym Świecie 21.
Prawdę mówiąc, Amatorska, czynna od 7 rano do 23, nie jest już taka sama jak przed 20 laty. Pozostała jednak już jedną z niewielu starych kawiarni w sercu Warszawy. Nie ma już Lajkonika, Dziurki, Wilanowskiej, Alhambry.
Wciąż jest za to Amatorska, choć delikatnie zmodernizowana. Ma nowe meble, lampy stylizowane na żyrandole z przełomu lat 50. i 60., bufet. Mimo tych zmian przetrwał dawny nastrój - dzięki wysokim stolikom barowym, przy których pija się do lustra. - Przed lustrem siadają ludzie samotni. Popijając kawę czy wino, obserwują wszystko, co dzieje się w środku - zdradza Stanisława Mazgaj.
Centrum kawiarni zajmują zwyczajne stoliki z krzesełkami. - Tu umawiają się większe grupy. We wtorki o 11 - starsze panie, zawsze te same. W poniedziałki o 13 - starsi panowie - opowiada.
Nie brak też młodych klientów, którzy chętnie urządzają tu wieczory kawalerskie. Stanisława Mazgaj: - Czasem z fantazją. Nie tak dawno jak już sobie chłopcy nieco podpili, to przez zaplecze weszła specjalnie zmówiona damska orkiestra z kontrabasem. Ale było zaskoczenie! A jak zaczęły grać!
W Amatorskiej bywają i ludzie znani. Szefowa kawiarni jest jednak dyskretna. Nazwisk nie zdradza. Wspomina jedynie Zbigniewa Zapasiewicza: - Siadał przy stoliku. Czasem sam. Czasem w większej grupie. Nie pamiętam, by coś mówił. Był wyjątkowo małomówny.
1
2
następne »
-
Muzeum Techniki jest fajne
sorc108
16.01.10, 16:44
Chodziłem tam mnóstwo razy - fakt, że niektóre ekspozycje mają same już wartość muzealną tylko dodaje mu uroku. Można nie tylko pooglądać jak kiedyś wyglądał przemysł, ale i to jak był »
-
muzeum techniki -co za wiocha
wujaszek_joe
17.01.10, 09:17
byłem tam trzy lata temu. Faktycznie wyglądało to jak muzeum pt. jak dawniejwyglądały muzea.Był długi weekend więc pół sal było zamkniętych bo załoga wzięła urlop. Takżementalność szefostwa »
-
20 lat nie minęło - miejsca gdzie czas się zatr...
szalapin
17.01.10, 10:02
ieszę sie ,że przetrwała najstarsza chyba pod swoją nazwą kawiarnia "Amatorska" Nw.Świat21.Nie znajdzie się tu chamskich,nowobogackich snobów.Autor użył sformułowania : "piją do »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]






