Kościół wizytek znowu wygląda jak za czasów Canaletta

Tomasz Urzykowski
18.01.2010 aktualizacja: 2010-01-17 19:59
A A A Drukuj
Taki kolor miała fasada kościoła Wizytek, gdy malował ją Canaletto Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Nie tylko odzyskała kolor z czasów Canaletta, ale wyszczuplała o kilka centymetrów. Po skuciu tynków z lat 50. odsłoniły się detale, których przez pół wieku nie było widać pod betonową skorupą
Zakończył się jeden z najważniejszych remontów warszawskich zabytków ostatnich lat. Dawny blask odzyskała fasada kościoła pw. Opieki św. Józefa Oblubieńca NMP (Wizytek) przy Krakowskim Przedmieściu, należąca do najwspanialszych dzieł późnego baroku w Polsce. Na blisko pół roku zniknęła za rusztowaniami i ochronną siatką z nadrukiem elewacji z obrazu Canaletta.

- Tak totalnego remontu nie przechodziła chyba nigdy wcześniej - mówi konserwator Bogusław Kornecki, rzeczoznawca ministra kultury sprawujący nadzór nad pracami.

Rzymski wzór świątyni

Fasada powstała w latach 1728-56. Zaprojektował ją, tak jak cały kościół, architekt Karol Bay. Inspiracje czerpał z "rozfalowanych" frontów rzymskich świątyń XVII w. By wzmocnić efekt przestrzenny, uskoki ścian ujął w pary kolumn. Po śmierci Baya jego dzieło ukończył inny architekt - Efraim Schroeger lub Jakub Fontana, a kamiennymi rzeźbami dopełnił wybitny artysta doby saskiej Jan Jerzy Plersch. Gotową fasadę utrwalił w 1780 r. na płótnie Bernardo Bellotto, czyli Canaletto. Na jego obrazie ma barwę zbliżoną do piaskowca. Od tamtej pory jej widok kilkakrotnie zmieniał się podczas remontów. W 1847 r. Henryk Marconi wymienił większość tynku na elewacjach, nadając mu kolor pomarańczowo-ugrowy. Następny duży remont przeprowadziły w latach 1954-56 Pracownie Konserwacji Zabytków, które w PRL-u miały na to monopol. Skuły tynk Marconiego i położyły na ścianach zaprawę cementową. Ostatni raz PKZ-y naprawiały elewację kościoła w latach 1981-83. Znów użyły betonu. Z tego remontu pochodził oglądany do niedawna na fasadzie kolor musztardy, niemający nic wspólnego z barwą tynków w przeszłości.

- Beton na fasadzie miał średnio pięć centymetrów grubości, a miejscami nawet dziewięć. Mur pod nim niszczał, bo nie mógł oddychać. Betonowa skorupa przykrywała nie tylko ścianę, ale też detale architektoniczne. Zniekształcała fasadę - mówi Bogusław Kornecki.

Ocalony kawałek dawnego koloru

Front kościoła wymagał renowacji. W wielu miejscach złuszczyła się farba, popękały i poodpadały tynki, a rzeźby, gzymsy i kapitele kolumn pokryły się czarnym nalotem. Co gorsza, anioł na szczycie fasady, po prawej stronie krzyża, miał naderwane skrzydło. Groził odpadnięciem podczas wiatru. Tak pewnie byłoby do dziś, gdyby nie Rok Chopinowski 2010. Kościół Wizytek, w którym za młodu koncertował Chopin, będzie już niebawem gościł uczestników 200. urodzin kompozytora. W tej sytuacji miasto zgodziło się sfinansować remont fasady. Przyznało na ten cel prawie 2,3 mln zł. Projekt budowlany przygotowała Dorota Śliwińska, a program prac konserwatorskich Wiesław Procyk. Na wykonawcę siostry Wizytki wybrały firmę Restauro z Torunia.

- Okazało się, że pracy jest znacznie więcej, niż było w programie - przyznaje odpowiedzialna za remont siostra ekonomka z warszawskiego klasztoru Wizytek.

Z początku nie planowano usuwania betonowej panierki. Miała być tylko naprawiona, a barwa fasady wzorowana na obrazie Canaletta, bo w pobranych ponad 200 próbkach najstarszych tynków nie znaleziono śladów koloru.

- Nie chcieliśmy ratować betonu. Zdecydowaliśmy: skuwamy tynk z lat 50. i przywracamy wapienno-piaskowy stosowany w XVIII w. Konserwator zabytków to zaakceptował - mówi Kornecki.

Spod usuwanej betonowej skorupy wyłoniły się ukryte barokowe detale fasady. Konserwatorzy w kilku miejscach natrafili na zachowany jakimś cudem najstarszy tynk o barwie, jaką oglądał Bellotto. Na tej podstawie odtworzono kolor fasady.

- Jest trudny do określenia. To mieszanka perłowego, różowego i ugru - opisuje Kornecki.

- Według mnie jest piaskowy - mówi siostra ekonomka.

Czy taki jak na obrazie Canaletta? Za wcześnie to oceniać. Tynk wciąż schnie i ostateczny odcień osiągnie wiosną.

Stare szkło i lasery

Remont objął jednak nie tylko tynk, lecz wszystkie elementy fasady - od izolacji fundamentów po odnowienie krzyża na szczycie. Wymieniono okna, wzorując się na zachowanych w klasztorze oryginalnych barokowych skrzydłach. W nowe dębowe ramy wstawiono szyby wykonane według starej technologii w hucie w Jaśle (wylewane na cynowe tace szkło jest nierówne i ma pęcherzyki powietrza). Szyby połączono ołowiem jak w witrażu.

Dużym przedsięwzięciem było oczyszczenie rzeźb i elementów kamiennych. Użyto do tego dwóch laserów dostarczonych przez prof. Gerarda Śliwińskiego z Zakładu Fotofizyki i Techniki Laserowej PAN w Gdańsku. Widoczne w niszach drugiej kondygnacji posągi św. Augustyna i św. Franciszka Salezego wykonane są przez nieznanego artystę z zaprawy wapienno-gipsowej, w którą - jak się okazało podczas konserwacji - powtykano bryły wypalonego drewna. Stojące wyżej kamienne figury Elżbiety i Maryi ze sceny Nawiedzenia oraz świętych Józefa, Joachima, Anny i Zachariasza są dziełem Jana Jerzego Plerscha. Anioły na szczycie też pochodzą z jego warsztatu.

Janusz Grzeszek, autor strony www.zabytki.pl, zwraca uwagę na puste cztery nisze dolnej kondygnacji: - Brakuje w nich rzeźb.

Problem w tym, że planowane w tym miejscu posągi świętych: Kazimierza Jagiellończyka, Joanny de Chantal, Moniki i Alojzego Gonzagi, nigdy nie powstały. O tym, jak miały wyglądać, świadczy przechowywany w klasztorze rysunek fasady z 1755 r. - Może kiedyś zostaną wykonane - mówi siostra ekonomka. - Teraz jednak musimy się zająć przygotowaniem remontu bocznych elewacji kościoła, bo wyglądają tak jak do niedawna front.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy