Zgoda na spalarnię na Targówku w zamian za ulice

Dominika Olszewska
19.01.2010 aktualizacja: 2010-01-18 18:06
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Rozbudowa spalarni na Targówku już przesądzona. Władze dzielnicy żądają więc nowych ulic, chodników i ścieżek wzdłuż Kanału Bródnowskiego. - Jeśli miasto nie spełni naszych żądań, będziemy protestować - zapowiadają mieszkańcy.
- Nie oszukujmy się, spalarnia to nie fabryka perfum. Dla dzielnicy jej rozbudowa to cios. Dlatego mieszkańcy muszą coś dostać w zamian - mówi Zbigniew Poczesny, przewodniczący rady Targówka.

Spalarnia, czyli Zakład Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych, powstała na Targówku Fabrycznym w 2000 r. To nadal jedyna tego typu placówka w Polsce. Każdego roku trafia tu 70 tys. ton warszawskich śmieci. Stolica produkuje ich ponad 800 tys. ton. Dlatego dziś większość odpadów trafia na wysypiska. Polska zobowiązała się, że upora się z tym do końca 2013 r. Np. Warszawa zamierzała do tego czasu powiększyć spalarnię na Targówku. Niestety, ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz 750 mln zł zarezerwowanych na ten cel w wieloletnim planie inwestycyjnym postanowiła przeznaczyć na budowę ulic, mostu Północnego i stadionów. Dwa lata temu sprawa utknęła. Ruszyła z miejsca dopiero pod koniec zeszłego roku.

Ratusz zdecydował wtedy, że inwestycję ma sfinansować prywatny inwestor (450 mln zł) i Unia Europejska (293 mln zł). Po rozbudowie spalarnia ma przyjmować nawet 350 tys. ton odpadów rocznie. Władze dzielnicy zgadzają się na to, ale stawiają twarde warunki. Do urzędu miasta trafiła już długa lista żądań. A na niej ponad 70 ulic z Zacisza i Targówka Fabrycznego, które miałyby zyskać asfaltową nawierzchnię. Dzielnica oczekuje też budowy ścieżek rowerowych i chodników wzdłuż kanałów Bródnowskiego i Zaciszańskiego oraz utworzenia jeziora na Kanale Bródnowskim, które stałoby się miejscem wypoczynku okolicznych mieszkańców. Koszt inwestycji to blisko 110 mln zł.

- Powiększenie spalarni to dla Targówka poważny problem. Nikt przecież nie chce mieszkać w okolicy, gdzie utylizuje się śmieci. Dlatego, aby nie stracić mieszkańców i pozyskać nowych, musimy podnieść atrakcyjność dzielnicy. A najważniejsze są ulice - uważa burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski.

Po rozbudowie spalarni każdego dnia będą do niej mknąć setki ciężarówek po brzegi wypełnionych śmieciami. - Bez porządnych dróg nie zgodzimy się na tę budowę. Miasto musi też postawić na najnowocześniejszą technologię. Nie chcemy obietnic, tylko czynów - podkreśla Hanna Nerć, szefowa rady osiedla Targówek Fabryczny.

W 2000 r. ówczesne władze miasta obiecały bowiem mieszkańcom wytyczenie ul. Strażackiej tak, żeby połączyć Targówek z Rembertowem. Ponadkilometrowy odcinek oddano dopiero miesiąc temu. Wcześniej dziesiątki śmieciarek dojeżdżały do spalarni tylko z jednej strony - od ul. Radzymińskiej.

- Zdajemy sobie sprawę, że rozbudowany zakład to utrudnienie dla mieszkańców. Chcemy dialogu, a nie walki. Sfinansujemy część tych inwestycji - ale tylko te, które wiążą się ze spalarnią - zapowiada Jarosław Kochaniak, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za ochronę środowiska.

- My tu żyjemy na co dzień. Dla nas to miejsce najważniejsze na ziemi. Będziemy walczyć o nasz spokój - nie odpuszcza Hanna Nerć.

Przeczytaj także: Plac Defilad jak Piazza del Campidoglio? Jest nowy pomysł



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy