Kilka pytań o metro dla niewidomych

Wojciech Karpieszuk
19.01.2010 aktualizacja: 2010-01-18 18:48
A A A Drukuj
Niewidomy Wojciech Malesa testuje pasy z wypukłościami na stacji metra
Kabaty (maj 2009). Takie pasy mają się pojawić przy krawędziach peronów Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Czy miasto musi wydać ponad pół miliona złotych za ekspertyzę zewnętrznej firmy w sprawie przystosowania metra do potrzeb niepełnosprawnych? Komentarz Wojciecha Karpieszuka.
Zamiast poprawić w końcu bezpieczeństwo niewidomych w metrze, Zarząd Transportu Miejskiego zlecił prywatnej firmie Innova Consulting studium wykonalności przystosowania pierwszej linii metra do potrzeb niepełnosprawnych. Zasadność przygotowania tego dokumentu za 547 tys. zł jest wielką niewiadomą. Zwłaszcza że - jak pisaliśmy w piątek w tekście "Za co te pół miliona" - rzecznik Metra Warszawskiego przekonuje, że do modernizacji stacji wystarczy rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury. Bardzo szczegółowo określa ono udogodnienia, m.in. wysokość i oznaczenie przycisków w windzie, szerokość drzwi, wysokość progów, szerokość pasów z wypukłościami i ich odległość od krawędzi peronu, wysokość poręczy na ścianie itd.

Prace nad rozporządzeniem właśnie się kończą, natomiast zlecone studium ma być gotowe dopiero pod koniec roku. Czy to oznacza kolejne opóźnienie wielokrotnie odkładanych prac w metrze?

Chciałem porozmawiać o tym z szefem ZTM Leszkiem Rutą i Jackiem Wojciechowiczem, wiceprezydentem Warszawy odpowiedzialnym za transport i inwestycje. Zapytać, czy owo studium - skoro jego przydatność podważają nawet władze Metra - jest potrzebne? A jeśli tak, to dlaczego prace nad nim zaczynają się dopiero teraz, a nie choćby półtora roku temu, bezpośrednio po wypadku w metrze niewidomego studenta? Po co urządzać konsultacje społeczne, które przewiduje umowa z Innova Consulting, skoro nic, co będzie niezgodne z rozporządzeniem, i tak już nie doczeka się realizacji? Czy to nie strata czasu niepełnosprawnych, których będzie się ściągać na te pokazówki?

Chciałem się też dowiedzieć, jak długo jeszcze trzeba będzie czekać na montaż podstawowych zabezpieczeń w metrze, tak by niewidomi nie bali się do niego wchodzić. Usiłowałem zapytać prezydenta Wojciechowicza, czy to pół miliona z publicznej kasy to nie są pieniądze wyrzucone w błoto? Mimo wielu próśb nie doczekałem się rozmowy. Dyrektor ZTM też przekazał, że nie będzie rozmawiać.

Ciągle czekam, aż ktoś w ratuszu wyjaśni warszawiakom, o co w tym wszystkim chodzi.

Przeczytaj także: Metro dla niewidomych. Znów są opóźnienia



Podziel się

  • Kilka pytań o metro dla niewidomych dorsai68 19.01.10, 12:51

    My też czekamy, bo pomysł ze zleceniem na opracowanie tego studium należy do tych działań, o których mam zwyczaj mówić "cała para w gwizdek". Słowem jest to działanie pozorne, które ma na »

Najnowsze wiadomości z Warszawy