SLD namawia Rosatiego i Kołodkę do startu w wyborach

Iwona Szpala, Jan Fusiecki
19.01.2010 aktualizacja: 2010-01-18 19:05
A A A Drukuj
Grzegorz Kołodko
Działacze SLD wciąż na tropie kandydata na prezydenta Warszawy: - Oferta została złożona prof. Grzegorzowi Kołodce, wielkiej postaci polskiej ekonomii, dwukrotnemu wicepremierowi Polski - mówi Jerzy Budzyn, szef śródmiejskiego SLD.
SERWISY
Oficjalne namaszczenie warszawskiego SLD ma Wojciech Olejniczak, ale - co przyznał w "Gazecie" szef Sojuszu Grzegorz Napieralski - ostatecznej decyzji nie ma. W nurt poszukiwań włączyli się działacze ze Śródmieścia. Lewicowe szeregi, którym przewodzi Jerzy Budzyn, to środowisko silne i wpływowe. - Jest nas 1 tys. To 40 proc. warszawskiego SLD - tak się przestawiają.

Emisariusz Leszek Miller

Śródmieście postrzegane przez resztę stołecznych liderów jako siedlisko SLD-owskich dysydentów to tradycyjny bastion Grzegorza Napieralskiego. Od lat gromadzi zwolenników twardego kursu, którzy "nie ustają w poszukiwaniu prawdziwej lewicowości". Budzyn zdradza nam, że od kilku tygodni trwają kuluarowe próby przekonania do startu Grzegorza Kołodki. Roli emisariusza podjął się Leszek Miller, w którego rządzie Kołodko był wicepremierem. Doszło do dwóch rozmów.

- Profesor to autorytet, rewelacyjnie zdolny, światowej klasy specjalista w dziedzinie finansów, który ma autorskie spojrzenie na procesy globalne - zachwala szef śródmiejskiego SLD. - Liczymy, że się zgodzi. Nie dla zaszczytów czy sławy, których ma zapewne w nadmiarze, ale z potrzeby nowych wyzwań. Jako prezydent mógłby wcielić w czyn autorskie teorie ekonomiczne. Byłyby odczuwalne właściwie natychmiast. Jest z czym się mierzyć - Warszawa to małe państwo, jej budżet jest porównywalny z budżetem Estonii. Hanna Gronkiewicz-Waltz reprezentująca nurt liberalny miałaby trudnego przeciwnika.

Tym, co budzi niepokój namawiających do startu prof. Kołodkę, jest jego napięty kalendarz. Profesor jeździ po całym świecie z wykładami. Jako prezydent musiałby tę pasję ograniczyć.

Piłka w grze

Pod koniec 2009 r. jeden ze współpracowników Grzegorza Napieralskiego zdradził nam, że o starcie w wyborach na prezydenta stolicy rozmawia też Józef Oleksy. Od krajowych liderów dostał misję przekonania prof. Dariusza Rosatiego.

Z sondażu przeprowadzonego przez TNS OBOP na zlecenie SdPl (próba 500 warszawiaków) wynika, że lewica w stolicy ma się o co bić. Pytani o preferencje wyborcze warszawiacy w przeważającej mierze deklarują wprawdzie chęć oddania głosów na Hannę Gronkiewicz-Waltz, ale lewicowi kandydaci depczą jej po piętach. W układzie: obecna prezydent, Dariusz Rosati, Wojciech Olejniczak - ta trójka kandydatów zbiera odpowiednio 36, 18 i 16 proc. głosów. Kandydat PiS Mariusz Błaszczak dostaje jednocyfrowy wynik. To kolejne badania wskazujące na istnienie silnego centrolewicowego elektoratu, który mógłby zagłosować przeciwko Hannie Gronkiewicz-Waltz. Pod warunkiem że lewica wystawi jednego silnego kandydata.

Zwolennicy startu Grzegorza Kołodki na razie nie widzą problemu w zbyt dużej liczbie ewentualnych pretendentów do ratusza. - Jeśli zgodę wyrazi dwóch profesorów z politycznej pierwszej ligi, a do tego dojdzie kandydatura Olejniczaka, nasz zarząd krajowy stanie przed prawdziwym wyborem. To nikogo nie obraża, a czyni Sojusz partią prawdziwie demokratyczną - dodaje Budzyn.

O ile Dariusz Rosati nie podjął decyzji, o tyle Grzegorz Kołodko jest niechętny. - Wykluczam start w wyborach na jakiegokolwiek prezydenta. Naprawdę mam ciekawsze i ważniejsze zadania - oświadcza.

Śródmiejskie SLD się nie poddaje. Jerzy Budzyn: - Nie ustaniemy w namawianiu pana profesora Kołodki. Jest jeszcze czas i piłka cały czas w grze.

Przeczytaj także: Większość warszawiaków nie wie na kogo głosować



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy